Śladami Wielkiego Szu, czyli widzisz przedstawienie…

Ostatni tydzień spędziłem na Dolnym Śląsku. Katalizatorem wyjazdu był oczywiście Castle Party Festwal na zamku w Bolkowie. Jadąc tam obawiałem się czy uda mi się wpasować w towarzystwo bo co do muzyki to byłem pewien. Clan of Xymox, Closterkeller, czy Lacrimosa gwarantowały wrażenia. Nie zawiodłem się, w przyszłym roku pojawię się znów ale już z czarną peleryną Draculi podszytą krwistoczerwoną podszewką, którą uszyła mi mama mojej byłej dziewczyny, kapeluszu oraz czarnej koszuli. Mroczny klimat to jest to! Jako, że na wyjazd zdecydowałem się w ostatniej chwili to noclegi przypadły mi pod namiotem, co zresztą poczytuję wyłącznie jako plus biorąc pod uwagę integrację jaka miała miejsce na polu namiotowym Pod Lasem. Polecam to miejsce w Bolkowie, bowiem standard obiektu i zarządzający są naprawdę spoko. Ale do rzeczy, w dzień zamiast leczyć kaca (którego nie było) zasuwałem jak opętany po licznych atrakcjach okolic, które zresztą opiszę jeszcze w innych notkach. Jednym z pomysłów było odwiedzenie miejsc, gdzie kręcony był kultowy dla mojego pokolenia film a mianowicie tytułowy Wielki Szu. Zresztą cytat w nagłówku bloga nie wiem tak naprawdę czy pochodzi od Kanta, ale pochodzi na pewno z tego filmu. Jeśli nie wiesz w czym rzecz, nie trać czasu i nie czytaj dalej bo nie zamierzam opisywać fabuły filmu, którego dialogi mogę cytować obudzony w środku nocy. Zapraszam zatem na podróż sentymentalną, gdzie Szu szukał siebie a znalazł jak zwykle….tylko pieniądze.

Warszawska część obrazu jest mało tajemnicza bowiem każdy rozpozna, że dzieje się ona w Victorii przy Placu Piłsudskiego, gdzie zresztą Szu zostaje zamordowany, podobnie jak wrocławski Novotel nadal działa i ciągle można zjeść w nim pomidorową, schabowego i piwo co też zamówił taksówkarz Jurek, próbujący zidentyfikować dwóch oszustów, przeciw którym kazał mu zagrać Szu. Interesuje nas…Lutyń, bowiem taka miejscowość nie istnieje. 🙂 Filmowy Lutyń to kombinacja Wambierzyc oraz Polanicy Zdrój. Zdjęcie w nagłówku wpisu pokazuje zrzut ekranowy z filmu na Mariańskiej 2 w Lutyniu, gdzie Szu chce kupić dom, na który również ma chrapkę Mikun, lokalny bonzo. Co ciekawe Mariańska 2 jest prawidłowym adresem, ale należy go szukać w Polanicy Zdrój. Obecnie budynek jest bardzo zadbany, prawdopodobnie mieszkają tam dwie rodziny, jedna w domu Mikuna a druga w tym, który chciał kupić Szu. W lewym dolnym rogu zrzutu wkleiłem obecny stan nieruchomości. Chyba nie byłem pierwszy skradając się po fotkę bo naraziłem się sąsiadom 😉 Życie.

Film poza prologiem, w którym Szu wychodząc z pudła został wykorzystany przez kobietę, z którą był blisko zaczyna się na dworcu kolejowym w Polanicy Zdroju. Podjechałem tam akurat na kilka chwil przed ogromną burzą, jaka nawiedziła to miejsce co dość mocno utrudniło mi zebranie materiału, ale ostatecznie się udało, poza wnętrzem dworca, gdzie Szu kupuje bilet pierwszej klasy do Szczecina, bowiem poczekalnia była zamknięta na cztery spusty!

Jeszcze jedno ujęcie, gdy Szu już siedzi w taksówce Jurka a ten podchodzi do kolegów, którzy grają na postoju w pokera i opieprzają go, że wyjął klienta bez kolejki. Widać wyraźnie, że to stacja w Polanicy, zgadzają się nawet dziś wszystkie elementy architektury. Postój TAXI (pusty) zresztą jest do dziś w tym samym miejscu.

Dalej już mamy na chwilę Wambierzyce, gdzie Szu zatrzymuje się w hotelu Turystycznym, który dziś przekształcony jest w Dom Pielgrzyma. I tu znów trafiam na ścianę, chciałem wynająć pokój, w którym Szu ograł w karty Jurka oddając mu post factum pieniądze ale zostałem objechany przez obsługę, że oni tu mają dom modlitwy a nie jakiś hazard i że nie ja pierwszy pytam o taką możliwość. No cóż? Pozostało mi zdejmować wszystko z zewnątrz. Szkoda, kiedyś w Sanoku spałem w pokoju, który zazwyczaj wynajmował Beksiński i nie było z tym większych problemów. Jak widać wiara wyklucza zdrowy rozsądek. Przyjrzyjmy się zatem może cukierni Mikuna, która obecnie jest…do wynajęcia. 😉

Ciekawym punktem odniesienia jest jeszcze mieszkanie Jurka, dobrze widać ten fragment Wambierzyc w scenie, gdzie Mikun wraca do Lutynia szukając Szu, który „odjechał bez pożegnania”. Dzwoniłem do domu aby zajrzeć czy to w tym mieszkaniu z balkonem właśnie była kręcona scena, gdy Jurek próbuje zrozumieć, że mieć dom to nie to samo co posiadać dom. Niestety, nikt nie otwierał. Tak czy owak mamy zmiksowaną fotę tego miejsca.

Resztę współczesnych fotek oraz zrzutów opublikuję w galerii bo blendowanie zajmuje trochę czasu a ja ciągle tnę kupony od pięknej pogody, tym razem u siebie. Na koniec trochę cytatów dialogów z filmu, które może zachęcą szczególnie młodsze pokolenie do sięgnięcia po kino, które próbowało coś przekazać a nie tylko dać emocje.

Mówi się, „nie kraty tworzą więzienie” – i to jest prawda. Chciałoby się powiedzieć „nie każda chata tworzy dom”.

Szczęście? Hm, szczęście trzeba umieć sobie zorganizować!

Wyobraź sobie, że siadamy do dużej gry. Ty jesteś fascynat, więc ten dom przegrywasz. Ty jesteś przegrany – ja jestem wygrany. Ty nie masz domu – a ja?  – Ja także go nie mam. Bo wygrałem tylko złotówki. I każda gra ma taką właśnie przemienność: różne wartości potrafi zamienić na złotówki. Ale odwrotnie… nie da się, niestety.

Jola: Kiedy zdawałam prawo jazdy, mój instruktor powiedział: Musi pani jeździć tak, jakby wszyscy chcieli panią zabić.  Szu: Miałaś dobrego instruktora.

i kluczowe dla odbioru rzeczywistości:

„Widzisz przedstawienie, a nie wiesz jak ono się ma do samej rzeczy.”

Proponuję pod dialogi zamiast gry podstawić wyraz życie i spróbować zinterpretować. Można się zdziwić jak trafnie Szu używał metafor.

Pozdrawiam

Artur