Nigdy nie dotrzesz do „swoich prawdziwych” pragnień…

bo coś takiego nie istnieje! Od kilku lat daje się nakreślić dość wyraźny nurt wśród tak zwanych przebudzonych, nakłaniający do porzucenia wprogramowanych nam społecznie norm i celów, których realizacja nie przybliża nikogo do poczucia spełnienia, a jedynie konkretyzuje potrzeby otoczenia i doraźnie nas samych, poprzez przykrycie własnych deficytów – potrzeby bezpieczeństwa, popularności, sławy, pieniędzy, zdrowia, życia wiecznego. 🙂 W każdym wypadku motorem postępowania ludzi są właśnie wspomniane braki, które są częściowo programowane genetycznie (np silnie zestresowana w ciąży matka, rodzi dziecko z ekstremalnie wyczulonym układem nerwowym) a częściowo behawioralnie. Każdy z mozołem wspina się po piramidzie „własnych” potrzeb wierząc głęboko, że gdy osiągnie już wszystko czego pragnie, to czeka go spokój wewnętrzny, radość, poczucie spełnienia. Nic bardziej mylnego – jeszcze żaden „zaliczony” cel nie wywołał w kimkolwiek długotrwałego poczucia szczęścia, bowiem takie odczucie byłoby sprzeczne z ewolucją, pozwalając człowiekowi spocząć na laurach, gdy tymczasem chodzi wyłącznie o jedno – przekazywanie i dywersyfikowanie materiału genetycznego, gdy cała reszta jest wtórna i pochodna tychże, pierwotnych mechanizmów.

Czytaj dalej Nigdy nie dotrzesz do „swoich prawdziwych” pragnień…

Nieoznaczoność Heisenberga, a relacje międzyludzkie.

Polowania na czarownice ciąg dalszy, czyli kobiety są złe, kobiety lecą na kasę, kobiety kłamią, faceci to świnie, chcą tylko jednego, nie mają serca, a w ogóle każdy pijak to złodziej, bo każdy złodziej to pijak. Nie ma w tym nic śmiesznego, bowiem sam latami odbijałem się od ściany widząc niemal wszędzie spiskową teorię dziejów, która powodowała, że moje życie zamieniało się w koszmar. Wszystko do trwało do czasu, gdy zrozumiałem prawdziwą naturę ziemi, tej ziemi, pojąłem, że wszelkie religie, sekty, stowarzyszenia, instytucje bardzo rzadko działają w zgodzie z własnym statutem, a właściwie ich główną płaszczyzną działalności jest dojenie krów i strzyżenie baranów. I tak, na konfliktach międzyludzkich zarabiają prawnicy, na ścinaniu puszczy białowieskiej stowarzyszenia zielonych, na wierzących pasterze i tak dalej, i tak dalej. Co zatem zrobić, aby ustrzec się przed byciem ofiarą? To proste – zmienić własną optykę, unikać dramatów, ludzi ciągnących w dół, żyjących konfliktem, czy też sprzedających dobrą nadzieję w chwili, kiedy zdajesz sobie sprawę z tego, że za chwilę umrzesz. Wszystko co potrzebne do szczęścia jest w Tobie. Brzmi jak pierdolenie kołcza od samorozwoju? Pewnie tak, różnica jest jedna – prawie żaden z nich nie rozumie całości tego co nas otacza, skupiając się na wąskim fragmencie rzeczywistości. Na tyle wąskim, żeby zarobić, a jednocześnie na tyle szerokim, żeby zrobić Ci kibel z mózgu. Przestań płacić, a zacznij myśleć. 🙂

Czytaj dalej Nieoznaczoność Heisenberga, a relacje międzyludzkie.

Jak się produkuje automaty imitacyjno-naśladowcze?

Społeczeństwo przypomina do bólu zaawansowaną sieć neuronową. Natura poprzez różnego rodzaju konfigi ludzkiego genotypu nieświadomie „testuje” najbardziej skuteczne dla przetrwania gałęzie i odłamy czegoś, co możemy nazwać osobowością a w fundamentach jest czymś, co ma zapewnić reprodukcję genów. Gdyby nie potężna katastrofa naturalna, która zmiotła z ziemi dinozaury, prawdopodobnie do dziś nie wyszlibyśmy z nor, i jako przedstawiciele ssaków, nigdy nie sięgnęli po koronę gatunku panującego na ziemi, tej ziemi. Oczywiście każdemu z nas wydaje się, że jest wyjątkowy, ewentualnie jego droga jest właściwa, reszta to durnie, idioci, półgłówki. Oczywiście w takim myśleniu jest sporo racji, bowiem przetrwanie wymaga dwóch cech – bezwzględności i naśladowania stada. Jeśli ktoś to potrafi na polu podświadomym, to świat (w sensie kółka dla chomika) stoi przed nim otworem. Dotarliśmy znów do wolnej woli, która nie istnieje. Każdemu z nas wydaje się, że jest panem własnego życia, emocji, sposobu myślenia, a tymczasem nasze własne poczynania są zautomatyzowane do bólu poprzez programowanie, jedynie filtr mentalny czyni, że wydaje nam się iż nasze decyzje są nasze. Dziecko przychodzi na świat i natychmiast zostaje poddane programowaniu, którego zresztą uczy się niemal od początku. Zapłaczę, to mnie przytulą, zmienią pieluchę, znów zapłaczę, będzie micha. Automat imitacyjno-naśladowczy nabiera tempa. Dalej obserwuje rodziców, co w połączeniu z zaprogramowaniem genetycznym powoduje, że wzmacnia bądź osłabia pewne charakterystyczne dla samego „siebie” cechy. Co to wszystko ma wspólnego z wolną wolą? Zupełnie nic.

Czytaj dalej Jak się produkuje automaty imitacyjno-naśladowcze?

Inteligencja zwierząt.

Korzystając z weny pozwolę sobie jeszcze co nieco poprzynudzać. Opowiem Wam historię pewnego delfina, jest ona o tyle ciekawa,że wiąże się z miejscem, do którego zawsze chciałem wyemigrować na zawsze a mianowicie z Nową Zelandią. Czemu tam? Hedonistycznie odpowiem, bo rano można pojeździć na nartach a wieczorem opalać się na plaży, poza tym Franc Maurer uciekł tam z walizką pełną dolarów a Nadia zakochała się w jego bracie. Cóż? Pech…

Czytaj dalej Inteligencja zwierząt.