Znów.

Czy mogłabyś ZNÓW, spłynąć z obłoków nieba, górujących nad ciżbą codzienności?

Czy mogłabyś ZNÓW, leżeć przy mnie i słuchać jak mówię, spijając boskie kontury Twojej twarzy?

Czy mogłabyś ZNÓW pytać o wszystko i cieszyć się jak dziecko, gdy prostuję wszystko co skomplikowane?

Czy mogłabyś ZNÓW czuć więź tak wielką, że rozgadują się wszystkie dzwony w okolicy?

Czy mogłabyś ZNÓW leżeć na ławce, trzymając głowę na mych kolanach, które mimo, że ścierpły pozostają nieruchome?

Czy mogłabyś ZNÓW poprawić włosy, w sposób godny trylogii Sienkiewicza?

Czy mogłabyś ZNÓW zostawić samochód na moim parkingu, tak bym przez kolejne pół roku budził się rano i sprawdzał, czy go tam nie ma?

Czy mogłabyś ZNÓW sprawić, aby czerwień zachodzącego słońca mijana na drodze burzyła mą krew w żyłach?

Czy mogłabyś ZNÓW zostać, zamiast odchodzić z zimnym „muszę już iść”?

Czy mogłabyś ZNÓW…? Kokaino…przy, której najlepszy towar, wydaje się być proszkiem do pieczenia…

Mogłabyś…chciałabyś…gdybym ja ZNÓW, potrafił być tak zimny jak lodowa skała.

Nobody18

Jak to jest być człowiekiem?

Śmieszne

Jak to jest być człowiekiem?
spytał ptak.

Sama nie wiem:
Być więźniem swojej skóry
a sięgać nieskończoności.
być jeńcem drobiny czasu
a dotykać wieczności.

być beznadziejnie niepewnym
i szaleńcem nadziei.
być igłą szronu
i garścią upału.

wdychać powietrze
dusić się bez słowa.
płonąć
i gniazdo mieć z popiołu.

jeść chleb
lecz głodem się nasycać.
umierać bez miłości
a kochać przez śmierć.

To śmieszne odrzekł ptak
…wzlatując w przestrzeń lekko.

Anna Kamieńska

Jeden z tysiąca.

„Jeden na tysiąc, jak mędrzec naucza,
Stokroć ci bliższy będzie niż brat.
By go odnaleźć, w drogę wyruszaj,
Choćbyś zwędrować miał wokół świat.
Dziesiątki i setki zobaczą w Tobie,
Obraz stworzony z podłych słów,
Ale z Tysiąca Jeden człowiek
Spojrzy wraz z tobą w oczy złu.
Próżne przysięgi, modlitwy i prośby;
Wszak trudno w sprawie własnej być świadkiem,
Dziesiątkom i setkom łatwiej cię sądzić,
Po gestach, czynach i mowie gładkiej.

Lecz gdy cię spotka na morzu wzruszony,
Jeden z Tysiąca i ujmie twą dłoń,
To koniec męki, toś już ocalony,
Gotów przepłynąć najgłębszą toń.
Groszem podzieli się z tobą bez słowa,
A twoim nie wzgardzi w potrzebie.
W zgodzie będziecie dalej wędrować
Za całe bogactwo mając siebie.

Dziesiątki i setki zapragną złota,
I srebra, lecz ty wiedz, że więcej,
Wart Jeden z Tysiąca, bo on w kłopotach,
Nie kiesę otworzy, lecz serce.
Na dobre i złe swój los z twoim złączy,
Na czasy chwały i klęsk.
Spojrzenia ludzi, co jad w duszy sączą,
Nie będą mu straszne – o nie!
Dziesiątkom i setkom odbierze spokój,
Stek szyderstw, potwarzy i obelg,
Lecz Jeden z Tysiąca u twego boku
Wytrwa do śmierci – i po niej!”

Rudyard Kipling