Suma strachów, czyli czego jeszcze się boję?

Jako młody, nieukształtowany człowiek wtopiłem się w stadny nurt konsumowania rzeczywistości, co zresztą szybko zaowocowało w postaci tak zwanych sukcesów. Kiedy człowiek jest zdeterminowany i chce wyrwać się z biedy ma potężną przewagę nad „lepiej urodzonymi” konkurentami w postaci autentycznego napędu do życia. To dotyczy zresztą wszystkich sfer, nie tylko materialnych. Deficyt w połączeniu z odpowiednio ukształtowaną ambicją pozwala uzyskać na platformie życiowej bardzo wiele, przede wszystkim ze względu na to, że skakanie po szczeblach społecznych daje satysfakcję, tożsamą z tą którą uzyskujemy w czasie wygranej w kasynie, czy podczas robienia interesów, które łączą się z podwajaniem majątku. Niestety, za rogiem czai się pułapka (nie dla wszystkich – tylko dla tych skazanych na myślenie) w postaci nadmiaru wolnego czasu, który zmusza do myślenia. Gro współczesnych po prostu walczy o przetrwanie, kredyt, nowy dom czy działkę, aby zaimponować sąsiadom i póki ich życie wypełnione jest ciągłymi sztucznie generowanymi wyzwaniami po prostu nie mają czasu na przystanek i myślenie. Zazdroszczę im, bowiem widzę też po tamtej stronie lustra część siebie, która już nie istnieje i nigdy się nie odrodzi – dziś jestem wyłącznie sumą ran, które sam sobie zadałem – wiem już o tym na pewno. Beton, ludzi pozbawionych umiejętności myślenia, karierowiczów i innych zatopionych w iluzjach upraszam o milczenie i próbę przeczytania ze zrozumieniem poniższego cytatu…

„Zrozumiałem, że nienawiść rani silniej tego, kto nienawidzi. Wielokrotnie zadałem sobie takie rany i jestem przez to popierdolony emocjonalnie.”

Tomek Beksiński

Czytaj dalej Suma strachów, czyli czego jeszcze się boję?

Hierarchia a dziedziczenie.

Na wstępie dzisiejszych wynaturzeń zaznaczę, że każda próba wbicia mnie w pisuar zakończy się zdecydowanym protestem z mojej strony. 😉 Jestem aspołeczny, apolityczny, a…w ogóle awszechświatowy i raczej nigdy się to nie zmieni, choć podobno nadzieja umiera ostatnia…

Wstałem 5:30, włączyłem tubę propagandową po tytułem TVN24m tak na marginesie, to oglądam też TV Trwam i słucham Radia Maryja oraz TokFM – wszędzie te same schematy, tylko droga dochodzenia do koryta inna, jedni się rozpychają łokciami, a drudzy próbują forteli. Stokrotka (ta od donoszenia na własnego męża – czytać Łysiaka, przy okazji) gościła lidera KODu, który jak wiadomo jest dłużnikiem alimentacyjnym (nie wnikam w powody, bo system prawny w kartoflanej to kuriozum, szczególnie jeśli chodzi o sądy rodzinne) oraz osła, przepraszam posła Żalka z PIS. Generalnie mam wywalone na naparzankę na debilne, niczym w piaskownicy argumenty i cały ten cyrk mający służyć wyłącznie przełożeniu czasu antenowego na pieniądze, ale poruszył mnie pewien aspekt, o którym chcę opowiedzieć, bowiem tyczy on spraw, które dogłębnie mnie interesują. Podniesiono sprawę pochodzenia pewnych osób piastujących poważne pozycje w świecie biznesu oraz polityce, jako argumentu używając, że przecież one są tam zupełnie przypadkowo i nie można nikogo winić za rodziców 😀 Winić nie można, ale można sobie odpowiedzieć na pytanie, jak to się stało, że to nie Leszek z Daleko od Szosy jest dziś właścicielem Polsatu, Kolportera, Rovese itp, tylko ktoś inny (oczywiście pomijając nadzwyczajne zdolności do zarządzania, osób które zarządzają wspomnianymi firmami) 😀 . W tym momencie ze strony lidera KOD-u padł argument, że najlepiej przywołajmy bitwę pod Grunwaldem, jako argument do tego, że liczy się tu i teraz, a cały tzw background to tylko taka mgiełka. Otóż w moim przekonaniu to stanowisko jest przejawem skrajnej hipokryzji, tym groźniejszej,że większość ludzi tego nie wyłapuje. Ojców należy szanować, co wiadomo nie od dziś, ale nie należy się też ich wstydzić! Tak Lechu byłby dla mnie bogiem, gdyby zamiast mataczyć, wyszedł przed kamerę i powiedział, tak skurwiłem się, nie wygrałem w totka, tylko dostałem kasę za pracę, nie przeskoczyłem płotu w stoczni, tylko mnie podwieźli motorówką, tak szantażowali mnie bo zrobili mi zdjęcia w burdelu z dziwkami itp. Robiłem to, bo byłem młody i głupi. Przepraszam, myślę, generalnie nie wyszło to wszystko nam na złe, bo mogło być gorzej – po czym znika z ekranów na zawsze. Tak robi człowiek, który ma coś co się zwie uwaga…honorem. Każdy ma prawo do błędów, każdy ma prawo do wstydu, nie każdy ma jaja, żeby przełknąć gorzką pigułkę – takie życie.

Każdy z nas osiągnął coś dzięki rodzicom, są to rzeczy, którymi należy się szczycić, ale są też takie, których można się wstydzić, to zwykła ludzka rzecz. Problem leży w ocenie, albo zmianie podejścia do pewnych spraw, jako skutek dojścia do przekonania, że coś jest słuszne z punktu widzenia poczucia przyzwoitości, bądź nie. Nawrócony szczerze Łazarz niczym się nie różni od prawego zawsze innego człowieka, niestety Łazarze korzystając z mechanizmu wyparcia, pod tytułem „wszyscy tak robią” kontynuują w najlepsze tradycje swoich przodków, z tą różnicą, że nie wyrywają już paznokci, tylko mataczą, gdzie się da, przy czym prostolinijny i łatwy do odkrycia Kaczyński jest niczym dziecko we mgle, przy krezusach ściemniania i projekcji, którzy z tegoż elementu uczynili sposób na życie i gromadzenie zasobów.

Zanim przejdę do podsumowania, pozwolę sobie napisać jakie wyróżniam postawy, wśród ludzi, którzy odcinają kupony od tego co robili ich rodzice.

Ojciec cukiernik – Syn duża firma cukiernicza, kilka oddziałów. – BRAWO!
Ojciec ubek – Syn historyk, szuka prawdy o przeszłości. – BRAWO!
Ojciec ubek – Syn polityk lewicowy. – SZUJA
Ojciec ubek uwłaszczony na Pewexie – Syn prezes spółki giełdowej. – MAX SZUJA.

Jak to mawiał kapral Wiaderny, we wojsku wszystko jest proste, żony są w domach a qrwy za płotem. 😉 Dlaczego prawo jest tak skomplikowane, dlaczego system podatkowy zawiły, czemu rzeczy są relatywizowane? Bo manipulacja jest narzędziem gromadzenia zasobów znacznie potężniejszym niż jakakolwiek wiedza. Weźmy Billa Gatesa, cudowne dziecko informatyki. Czemu zdobył kontrakt na dostawę systemu DOS, jako bazy dla komputerów IBM, mimo że były tańsze i lepsze oferty? Doczytajcie – tylko nie w biografii, bo szkoda czasu. 😉 Czemu wszyscy klękają, gdy słyszą Steve Jobs a mało kto wie kim był Steve Woźniak czy Mike Markkula, który tak naprawdę stworzył podwaliny prostoty obsługi, od której dziś jabłko odcina kupony na całym świecie. Doczytajcie! Nie wszystko przecież musi iść na tacy, czyż nie?

Umiejętność manipulacji, brak skrupułów, upośledzone odczuwanie empatii jest paliwem dla sukcesu na ziemi, tej ziemi. Czy ktoś jeszcze wierzy w american dream i karierę pucybuta? 😀

Reasumując – korzenie to nic złego! Ważne, aby przejąć je z całym dobytkiem inwentarza a nie wybiórczo, bo to że ktoś jest np opiniotwórczym dziennikarzem zawdzięcza w dużej mierze sobie, ale także warunkom w jakich się wychowywał. Jeśli od dziecka uczył się przebiegłości, słowo uczciwość wywoływało w domu śmiech a dzień zaczynał się od biegu po trupach, to trudno o lepsze podwaliny sukcesu w dziedzinie manipulacji. Dziennikarz ma dużo wspólnego z najstarszym zawodem świata – niestety. Znam jednego prawdziwego dziennikarza, niestety mimo porządnego warsztatu, czyta wiadomości w lokalnej kablówce. 😀

A wszystko to dla hobby, po tytułem jeszcze, jeszcze, jeszcze! Więcej, więcej, więcej! Do mnie, do mnie, do mnie!

Krzysio Krawczyk kojarzy się przaśnie w większości, ale też wypuścił parę fajnych kawałków. Dziś w ramach niespełnionych marzeń, od rana katuję tę oto muzyczkę zasłyszaną w radio, życząc państwu dobrego dnia, chłodnego oka, umiejącego przejrzeć przez zasłonę stawianą niemal wszędzie na ziemi, tej ziemi, oraz dużo słońca. U mnie właśnie się przebija!

PS: Świetna ta sceny, gdy kobieta odbiera mu piersiówkę 🙂 Wiem, że są takie kobiety, niestety aby być z taką kobietą, trzeba być słabym facetem, dając jej powód do ratowania siebie i misję 😉 Jestem okropny. Wiem! 😀