Jechałem z pracy, rozumiesz? Z pracy…

Jechałem z pracy, rozumiesz? Z pracy…

Ciemny Opel Omega przecinał reflektorami mgłę, jaka opanowała ulice Mikołowską, późna pora, oraz sącząca się z głośników spokojna muzyka bardziej usypiały niż poganiały. Zresztą, do czego było się spieszyć? Od czasu, gdy się wyprowadziła, minęło równo cztery miesiące. Cztery pokoje na osiedlu przy parku ziały pustką i zimnem ścian. Właściwie, to była noclegownia. Czy to zmęczenie, czy brak koncentracji, a może zamyślenie kierowcy sprawiło, że zgrabna sylwetka auta spod znaku błyskawicy zamajaczyła na zamkniętym po 22 odcinku ulicy Francuskiej. Kierowca o zmęczonym i zrezygnowanym wyrazie twarzy i pustym utkwionym w dal spojrzeniu, nagle dojrzał machającą niczym na taksówkę niewielką, zgrabną postać. Widok na pustej, mokrej ulicy był dość surrealistyczny, obudził zresztą go na chwilę. Ostre hamowanie, wsteczny…otwierają się drzwi, w które zagląda twarz godna dłuta Artura Anioła, dość subtelny makijaż, oraz lekko kręcące się końcówki ciemnych włosów dodawały scenerii pewnej nieopisanej magii, tym bardziej, że dwa małe węgiełki w postaci oczu, błyszczały nadnaturalną radością zdając się pytać, podwieziesz mnie w ten deszcz?

Jechałem z pracy. Rozumiesz? Z pracy…
Czytaj dalej Jechałem z pracy, rozumiesz? Z pracy…