Bądź sobą i naucz się tracić…

…bo to pierwszy krok ku wolności osobistej. Swego czasu popełniłem tekst na temat strat jakich doświadczamy w życiu, ostatecznie na bazie przeczytanej książki Judith Viorst doszedłem do wniosku, podobnie jak autorka, że życie to tak naprawdę jedna wielka strata. W finale stracimy wszystko co udało nam się osiągnąć a jedyne co tak naprawdę możemy to nauczyć się traktować owe straty jako element życia. Trzeba jednak pamiętać, że nauczyć się to nie znaczy w tym wypadku popularne na studiach ZZZ (zakuć, zaliczyć, zapomnieć) tylko realnie i świadomie zrozumieć i zaakceptować. W moim odczuciu jest to milowy krok, który osiągnie niewielu. Większość się nad tym nie zastanawia bo konsumuje, robi kariery, majątki, rzuca się w wir romansów i miłości a wszystko to zazwyczaj służy zabiciu bólu egzystencji. Oczywiście efekt takich zabiegów bywa krótkotrwały, choć należy przyznać, że przy zapewnieniu sobie zmiennych i często modyfikowanych bodźców można w ten sposób dociągnąć do zawału, wylewu czy nowotworu a w sprzyjających okolicznościach nawet do naturalnej śmierci ze starości. Inni z kolei szarpią się próbując za wszelką cenę walczyć o wszystko co stanowi dla nich wartość. Problem polega na tym, że to oni nadali temu wartość i mogą tę wartość porzucić co w finale daje…wybór. 🙂 Czytaj dalej Bądź sobą i naucz się tracić…

SMV po raz n-ty :)

Ponieważ temat jest rozebrany na czynniki pierwsze od lat, a wciąż wszelkiej maści „miszcze” teoretyczni relacji damsko męskich próbują na kanwie tego fenomenu zarabiać pieniądze, to czuję się wywołany do tablicy, jako…weteran podrywaja. 🙂 Do napisania tekstu skłonił mnie wywiad z profesorem Tomaszem Szlendakiem zamieszczony na szumnie zwanej witrynie swiadomosc-zwiazow.pl 😛

Jako, że nadal w społeczeństwie a szczególnie jego męskiej części bryluje kompletna racjonalizacja tematu ze wskazaniem na to, że kobiety to dziwki bo lecą na pieniądze, spieszę z wyjaśnieniem tego fenomenu, obśmiewanego nawet przez ludzi zawodowo związanych z psychologią a nie mających pojęcia o najnowszych badaniach w tym zakresie. Chętnym polecam przejrzenie archiwalnych felietonów, są tam odnośniki do badań naukowych dowodzących, że teorie związane z SMV nie są wymysłem pryszczatych gimnazjalistów tylko rzetelnym podejściem do kwestii karuzeli matrymonialnej wśród zwierząt zwanych ludźmi. Czytaj dalej SMV po raz n-ty 🙂

Dlaczego Twoja była ma rację?

Wróćmy do lat 90tych. Obity jak pies facet trafia na pewne forum skupiające podobnych mu ludzi. Wśród nich jest Bane. Ktoś, kogo łatwo odnaleźć. Ktoś, kto nie mówi, że wszystkie kobiety to koorwy, jak pewna gromada powłóczących nogami samców z sekty znanej w internecie. Facet myśli, facet kombinuje, facet rozbiera wszystko na czynniki pierwsze. Na początku jedno. Czemu Artur Gutner umiera? Bo są priorytety, tworzę coś, co zaowocuje w przyszłości eksplozją szczęścia i wszelkie wymądrzenia są mi zbędne, zbyt wiele razy to przechodziłem pomagając innym. Czas na mnie, tym bardziej, że udało mi się spotkać nietuzinkową kobietę. Wybaczcie, ale nie mogłem się powstrzymać, zresztą głęboko wierzę, że ona to zrozumie i nie weźmie tego do siebie. Zatem? Dostałem maila!

„Mężczyzna gdy ogląda się za kobietą chce iść za nią, kobieta jednak za mężczyzna pójdzie tylko wtedy, gdy ten, nie poświęcając jej nawet jednego spojrzenia, podąża niewzruszenie w swoim kierunku.”

Karol Witold Aleksandrowicz

Czytaj dalej Dlaczego Twoja była ma rację?

Czerwone skarpetki, czyli poczucie wartości.

Co łączy czerwone skarpetki z poczuciem wartości? Otóż wszystko zależy od konfigu. Większość atrakcyjnych fizycznie kobiet ma ekstremalnie niskie poczucie wartości spowodowane…faktem, że pociągają je troglodyci. Sprawa jest powszechna, bo dla nas również bardziej liczy się zgrabna pupa, odpowiedni biust i wcięcie. Są też fetysze twarzy, tacy jak ja, gdzie reszta ma mniejsze, bądź marginalne znaczenie. Różnica polega na tym, że nasze, męskie umiłowanie piękna jest umocowane w emocjonalnej części mózgu, związanej z wrażliwością na odpowiedni obraz, zaś u kobiet ściśle z prokreacją. Stąd też mężczyźni są traktowani przez kobiety instrumentalnie, jako dawcy genów, a z kolei dla mężczyzn pokroju Tomka Beksińskiego, Nergala (tak!), czy dowolnego, innego zawoalowanego ze względu na współczesność romantyka, znaczenie ma wyłącznie aura. Obcując z taką kobietą, człowiek ma wrażenie pływania w nieprawdopodobnej toni i nie chodzi tu o cokolwiek, bo przypadki, gdy dostrzegamy owo niesłychane piękno ukryte w kobiecej twarzy, są bardzo rzadkie. To nie jest tak, że dowolna miss czegoś tam ma to „coś”. Jest po prostu ładną kobietą, tylko tyle i aż tyle.

Czytaj dalej Czerwone skarpetki, czyli poczucie wartości.