Determinizm po raz n-ty, czyli o co chodzi z Macronem?

Ostatnio przez sieć przetoczyła się fala komentarzy związanych z „dziwnym” z punktu widzenia przeciętnego zjadacza chleba związkiem, jaki łączy nowego prezydenta Francji Emanuela Macrona i jego żonę Brigitte. Pojawiają się skany jej dowodu wskazujące, że jest ona z rocznika 1943, co sprawia, że dla swojego męża rocznik 1977 może być babcią. Teraz uwaga – bo większość ludzi nie potrafi czytać ze zrozumieniem, a to co podam w punktach poniżej jest kluczowe do zrozumienia tego felietonu:

1)Nie oceniam z perspektywy”ludzkiej” tej, ani jakiejkolwiek relacji.

2)Nie jestem homofobem, lewakiem, prawicowcem, nacjonalistą itp. Jestem sobą.

3)Z punktu widzenia Drogi Mlecznej wszyscy jesteśmy ze wsi.

Czytaj dalej Determinizm po raz n-ty, czyli o co chodzi z Macronem?

Genowa loteria.

Uwaga, dziś będzie chaotycznie, ale tak właśnie wyrażają swoje myśli leniwi geniusze, tacy jak ja 😉 Jak ktoś czegoś nie rozumie, zapraszam na priv.

Jako, że pewien funpage wprowadził mnie w błąd i myślałem, że dziś mamy Walentynki, a co za tym idzie, wszyscy prawi, empatyczni i kochający ludzie zostaną wręcz zarzuceni czerwonymi serduszkami, od pełnych dla nich podziwu wielbicieli, to Artur Gutner, jako niepokorna kutwa postanowił jak zwykle zaorać nieco ten piękny, chwytający za serce obrazek, sporą dawką gorzkiej prawdy życiowej, która w żaden sposób nie zdejmie złotego papierka z pudełka bombonierek z kloaką w środku, ale może spowoduje, że choć jedna dusza zastanowi się nad tym wszystkim i przejdzie na ciemną stronę mocy (a tak naprawdę jasną, bo natura ziemi, tej ziemi jest pokrętna)?

Lubicie gorzką czekoladę? Ja bardzo, zatem do rzeczy! 😉

Czytaj dalej Genowa loteria.