Kino i książka czynią straszliwe spustoszenie…

Dziś będzie grubo…

Kiedy ludzie słyszą, że Beks upajał się oglądaniem Bondów mają przed oczyma prymitywa, który przedkłada tandetny obraz nad realizm świata, który nas otacza. Żaden z randomowych konsumentów rzeczywistości nie pomyśli, że taka postawa jest efektem kompletnego zrozumienia rzeczywistości oraz świadomego pojęcia bezsensu, braku wpływu na otoczenie, konieczności maszerowania tunelem narzuconym przez bezduszną naturę, wreszcie totalnego unicestwienia, które w finale stanie się udziałem każdego z nas. To wszystko trwa do czasu….Spotkałem wczoraj znajomego, który swego czasu fiskalizował mi firmę. Chłop zawsze był chudy jak patyk, ale to co ujrzałem pod cmentarzem (byłem odwiedzić bliskich) przeraziło mnie do cna. Muzułmanin z Oświęcimia.  Co się stało, pytam? A zmarła Grażyna, zostałem z dziećmi sam. Pierwszy raz poczułem oddech śmierci…Okej a rodzice żyją? No żyją, nikt mi nie umarł jeszcze….No to masz farta chłopie, bo ja poza dziećmi pochowałem już wszystkich. Dopiero teraz możesz poczuć namiastkę tego co ja czułem i czuję. Dziś jestem kawałkiem tępej skały, w której pali się gdzieś w głębi mała, czerwona, pulsująca lampka przypominająca od czasu do czasu kim byłem gdy pierwszy raz ujrzałem zniewalające piękno tego świata.

Czytaj dalej Kino i książka czynią straszliwe spustoszenie…

Razem ale osobno na zawsze.

Chyba każdy z nas ma kogoś takiego z kim wiąże go silne, trudno klasyfikowalne uczucie. Kobiety pewnie powiedzą, że nie wiedzą co, ale coś ich ciągnie do mężczyzny, my się nad tym raczej rzadko zastanawiamy w myśl zasady, że trzeba działać a nie myśleć. Czy można tak przeżyć całe życie wypełniając je splątanym kwantowo kontaktem z drugą osobą będącą z różnych powodów w oddaleniu? Można! I nie mam na myśli tu jakiegoś banalnego związku na odległość tylko sytuację, gdy ludzie są od siebie na wyciągnięcie ręki a mimo to coś staje im bez przerwy na przeszkodzie.
Czytaj dalej Razem ale osobno na zawsze.

Świadek.

Jeden z lepszych filmów z udziałem Harrisona Forda, nie ze względu na trzymający w napięciu scenariusz czy wartką akcję, tylko uboczny przekaz jaki został przemycony przez Petera Weira. Również znakomita Kelly McGillis nie jest tym właściwym magnesem, który przyciąga mnie do tego obrazu, choć trzeba przyznać, że piękna kobieta potrafi na polu sensu życia zdziałać wiele. Co z tego skoro tak samo dużo może dać jak i w jednej chwili zabrać? Zatem, co jest tym fascynującym medium, które powoduje, że oglądam go po raz n-ty i nadal z zaciekawieniem połączonym z sentymentem? Czytaj dalej Świadek.

Black swan?

Na kanwie paniki związanej z koronawirusem ludzie przestali zauważać co dzieje się ze światową ekonomią. Oczywiście lokalnie każdy kto prowadzi jakikolwiek biznes związany z usługami dla ludności odczuwa drastyczny spadek ruchu i obrotów. Korpo ludki póki co mają się dobrze udając, że pracują a tak naprawdę spijają kawę w zaciszu domowych pieleszy i grają z pozycji home office ważnych pracowników instytucji na wewnętrznym polu walki o lepsze kejpiaje. Black swan czyli czarny łabędź to termin, który w ekonomii oznacza niespodziewane wydarzenie, na skutek którego dochodzi do odwrócenia trendów rynkowych. Do czasu zaistnienia epidemii w Chinach mieliśmy do czynienia z najdłuższym w historii okresem hossy na rynkach. Jakiś czas temu zacząłem się nawet zastanawiać czy luzowanie ilościowe nie jest czasem prymitywnym, ale doskonałym sposobem na ciągły wzrost, tym bardziej, że nie wywoływało ono inflacji na rynkach tradycyjnych a przenosiło nadmiar pieniądza na rynki finansowe. Innymi słowy bogaci pompowali własne portfele aktywami bez pokrycia, które jednocześnie ci bardziej świadomi starali się transferować w kierunku rzeczy mających rzeczywistą, materialną wartość w odróżnieniu od kompletnie skompromitowanego pieniądza fiducjarnego. Co lepsze, poza gromadzeniem coraz większej ilości kapitału w wąskim gronie rąk na skutek taniości i dostępności kredytu dla plebsu, nie wywoływało to negatywnych skutków dla gospodarek w postaci nadmiernej inflacji. Ten stan trwał do czasu… Czytaj dalej Black swan?