„Mięso nigdy nie będzie mną rządzić”!

Cytat z człowieka, który gdyby żył dziś skończyły 61 lat. Aby pozwolić sobie na niezgodę na rządzenie nami przez „mięso” trzeba mieć naprawdę twardy charakter, być gotowym na wyrzeczenia, rezygnację z uciech doczesnych dla których większość tłuszczy jest w stanie poświęcić życie. Wielki człowiek, wielkie idee – wspomnijmy go dziś w tym wyjątkowym dniu. Czy ktoś podejmie się odczytania przekazu z 1983 roku? Tak, już wtedy ten człowiek wiedział to co wielu z nas z mozołem poznaje dopiero teraz. Jak zwykle nie liczę na głębszą refleksję, ale dwie, trzy osoby złapią sens. Tego jestem pewien. 🙂 Dawno nie byłem w Sanoku, chyba czas najwyższy zapalić znów świeczkę w miejscu, gdzie spoczywają geniusze.

Krzyk ciszy.

Zaskoczyło mnie ostatnio kilka maili, co prawda z fejkowych kont, ale zawsze. Przebija w nich jeden wątek – dlaczego milczysz!? Prawdę mówiąc nie sądziłem, że poza dwoma, trzema osobami ktokolwiek tu zagląda! To miejsce to takie poletko buraków o którym wspominał nieodżałowany Zdzisław Beksiński, miejsce na wyrzucenie leków, frustracji, niezgody na to co mnie otacza. Gdybym potrafił malować jak mistrz, lub choćby wczuwać się emocjonalnie w to co robię na poziomie Tomka Beksińskiego to pewnie moje akty hiperkompensacyjne związanie z pojęciem całościowym świata,  w którym przychodzi nam egzystować znalazłyby ujście w postaci obrazów, które większość tłuszczy określałaby jako straszne, bądź w audycjach radiowych, podczas których dokonywałbym sepuku płacząc po kolejnym rozstaniu z dziewczyną. Na moje szczęście, nieszczęście zdeterminowana ścieżka życiowa spowodowała, że moja osobowość jest mieszanką delikatności, finezji, romantycznej natury z bezwzględnością terminatora. Sam nie wiem gdzie przebiega owa granica, często nie potrafię jej zdefiniować póki fala wściekłości bądź empatii zaleje moje trzewia, nie mniej jednak chciałbym być swoim przyjacielem w czasach gdy kocham i nie chciałbym być swoim wrogiem wtedy, gdy nienawidzę. Potrafię czekać latami na wendetę, niczym Żebrowski w psach…nawet za kilka lat, ale sprawiedliwość ich dopadnie. 🙂 Cóż? Nikt nie wybiera roli, którą przyjdzie mu odegrać w czymś, co ludzie zwą życiem. Ostatnio nawiązałem dość ciekawą dyskusję z pewnym człowiekiem Czytaj dalej Krzyk ciszy.

Tribute to Beksiński!

Wreszcie ktoś zrobił coś na poziomie, w przeciwieństwie do promowania tatuaży z twórczością Mistrza. Mam nadzieję, że projekt będzie kontynuowany.

Depresyjny realizm.

Środek tygodnia, problemy dnia codziennego, smog pochłania naszą rzeczywistość więc ciężko liczyć na atencję czytelników, tym bardziej, że jak to zwykle u mnie – nie jest łatwo, lekko i przyjemnie. 🙂 Dziś porozmawiamy sobie o zjawisku depresji, ale nie w kontekście schorzenia, tylko mechanizmu, który zbliża nas do REALNEJ oceny sytuacji niepodpartej lub słabo podpartej racjonalizacją lub wyparciem. Większość z nas (o ile nie wszyscy) funkcjonuje tylko i wyłącznie dzięki mechanizmowi opanowania trwogi, które to w psychologii dorobiło się wielu ciekawych opracowań. Ściśle rzecz biorąc mechanizm ten nazywa się „teorią opanowania trwogi” a podwaliny pod jego ustanowienie położyli panowie Greenberg, Solomon, Pyszczynski. Tak jak Freud twierdził, że podświadomie chcemy od wszystkiego uciec, aby schronić się w łonie matki, tak wspomniani wyżej panowie wyprowadzili dość ciekawą teorię odnośnie mechanizmów, które umożliwiają nam reprodukcję i przetrwanie gatunku, bowiem w świecie świadomych ludzi przedłużanie naszej agonii mało, że nie ma sensu, to jeszcze wprowadza element sadyzmu, bowiem wraz z powołaniem do życia skazujemy naszych potomków na śmierć. 🙂
Czytaj dalej Depresyjny realizm.