Śladami nadwrażliwości.

11

Na cmentarz w Wólce Węglowej, gdzie spoczywa najpiękniejsza kobieta polskiego kina wybierałem się już od dłuższego czasu, z Wilanowa rowerem jest to jakieś 25km w jedną stronę. Dziś korzystając z pięknej pogody obskoczyłem najpierw Nowogrodzką, gdzie mieszkała w czasach gdy Pawlikowski wyskoczył z okna – tu jest zresztą ciekawy wątek, bo najpierw to on ją uwiódł a później porzucił. Później to ona robiła wszystko aby zagrać mu na nosie łącznie z poślubieniem hrabiego Zamoyskiego, po którym zdarzeniu to Pawlikowski zwymiotował z nerwów. Następnie przemieściłem się na Górczewską, gdzie mieszkała ze swoim ostatnim mężem Janem Perzyną, by ostatecznie dotrzeć do miejsca, gdzie została już na zawsze. Nie byłem wcześniej nigdy na tym cmentarzu ale zrobił na mnie duże wrażenie. Śpiew ptaków, duże przestrzenie, liczne stare drzewa w cieniu których można pomieszkać trochę we własnej wyobraźni. Tak naprawdę zabiło ją chyba odejście Pawlikowskiego i śmierć Cybulskiego. Będę grała tylko z nim, albo wcale…Ludzie nie rozumieją co znaczy nadwrażliwość. Postaram się to wytłumaczyć poniżej. Wszystko co napisałem w tym tekście jest moją interpretacją rzeczywistości i nie musi być zgodne z obiektywną oceną zdarzeń. Czytaj dalej Śladami nadwrażliwości.

Rebeka, czyli przedwojenny hit.

11

Większość osób tytułowy utwór kojarzy z kapitalnym wykonaniem Ewy Demarczyk, która spopularyzowała go w 1975 roku, tymczasem fakty są takie, że Rebeka to oficjalnie dzieło Zygmunta Białostockiego napisane do słów Andrzeja Własta. Co to zmienia? Tylko tyle, że hit premierę miał w kabarecie Morskie Oko w wykonaniu Dory Kalinówny w…1932 roku! Mam swoje prywatne zdanie na ten temat, ale ze względu na  brak dowodów co do kierunku myślenia wspominam o tym wyłącznie w formie ciekawostki. Przedwojenna Polska była tyglem narodowościowym, gdzie Żydzi stanowili ponad 20% mieszkańców i właśnie tam należy szukać korzeni Rebeki. Dlaczego jednak wracam do tego utworu akurat teraz? Jeśli kogoś to ciekawi to zapraszam 🙂 Czytaj dalej Rebeka, czyli przedwojenny hit.

Świadek.

11

Jeden z lepszych filmów z udziałem Harrisona Forda, nie ze względu na trzymający w napięciu scenariusz czy wartką akcję, tylko uboczny przekaz jaki został przemycony przez Petera Weira. Również znakomita Kelly McGillis nie jest tym właściwym magnesem, który przyciąga mnie do tego obrazu, choć trzeba przyznać, że piękna kobieta potrafi na polu sensu życia zdziałać wiele. Co z tego skoro tak samo dużo może dać jak i w jednej chwili zabrać? Zatem, co jest tym fascynującym medium, które powoduje, że oglądam go po raz n-ty i nadal z zaciekawieniem połączonym z sentymentem? Czytaj dalej Świadek.