Marcowe foczki :)

Siedzę sobie nad Jeziorkiem Czerniakowskim, będąc w trakcie pierwszej w tym sezonie circa stu kilometrowej objazdówki dookoła stolicy, oglądam kąpiące się foczki, oddycham wiosennym powietrzem, wyciągam telefon i wpada mail! Czytam list od Łukasza. Łukasz kiedyś ze mną korespondował w zamierzchłych czasach, w międzyczasie skończył studia, poznał Mariolę i zaczął wieść życie zadowolonego człowieka. Wbił się w stado, zapomniał o starych kolegach 😉  Do czasu. Ostatnio okazało się, że Mariola non stop go krytykuje i on nie wie co z tym zrobić. Chciałby kontynuować tę znajomość ale czuję się totalnie wykastrowany, bo doszło już do tego, że pani narzeka nawet wtedy, gdy zamiast godziny w skateparku spędza półtorej. Powinien siedzieć w domu i odkładać kasę na wakacje. Co robić? Pytam, czemu z nią jesteś? No bo fajna laska jest, ładna, no i tyle czasu razem… Czytaj dalej Marcowe foczki 🙂

Tetetka inny kaliber.

Siedzę w przytulnej spelunce w porcie Durres. Kończę piwo i biografię Teresy Tuszyńskiej – po raz drugi. I po raz drugi lektura wstrząsa mną do głębi. Nie ze względu na kaliber książki bo ta imho jest żenująco słaba, składa się głównie z cytatów osób, które znały ją bezpośrednio, ale dlatego, że próbuję wczuć się w jej umysł. Tak się składa z jakiegoś powodu, że miałem okazje poznać tego typu kobiety i zawsze ich postawa do świata była swoistym parawanem kryjącym głęboki wewnętrzny ból i cierpienie.

Czytaj dalej Tetetka inny kaliber.

Off-piste adventure.

Pomysł zjechania z Maciejowej zakwitł w mej głowie już jakiś czas temu, natomiast w zeszłym roku, gdy zauważyłem, że zdemontowali górną stację wyciągu wkoorwienie sięgnęło zenitu. Dla mnie po prostu zamordowano jeden z fajniejszych stoków narciarskich w Polsce! Nie wiem o co tu „kaman” ale przecież wystarczyłoby, aby właściciele licznych pensjonatów i domów wczasowych w Rabce, czy Ponicach opodatkowali się kwotą powiedzmy tysiąca złotych na sezon. Spokojnie można by wówczas zaspokoić roszczenia właścicieli działek, którzy nie bez podstaw twierdzą, że działalność ośrodka niszczy teren co odbija się na eksploatacji ich jako pastwisk. Ośrodek narciarski tej klasy jak Maciejowa czy Polczakówka tętniłby życiem ku pożytkowi wszystkich „lokalersów”, tym bardziej, że narciarstwo trafiło już pod strzechy i ma niewiele wspólnego z klasycznym „dżinsiarstwem” na stoku. Tak czy inaczej koło południa zapakowałem narty na plecy, buty w specjalny plecak i ruszyłem jakieś trzy i pół kilometra pod górę 🙂 Na miejscu okazało się, że…nie jestem sam. 😀 Mało tego! Strzelaliśmy się kadrami nawzajem! Czytaj dalej Off-piste adventure.

Góry królowej śniegu.

Miałem dziś otworzyć sezon narciarski w Spytkowicach, ale że późno wstałem to nastąpiła zmiana planów. Spytkowice Ski położone w przesmyku między Gorcami a Beskidem Żywieckim kuszą mnie od jakiegoś czasu. Dlaczego? Bo jest kanapa to po pierwsze, bo trasy są łatwe i dobrze przygotowane a to ważne na rozgrzewkę przed skokiem w Dolomity, bo wprost z wyciągu można podziwiać majestat Diablaka i wreszcie jest tam fajny kompleks SPA z basenem, co pozwala po dniu na deskach „dobić się” w przyjemnej atmosferze sielanki  w naprawdę niewygórowanej cenie. No cóż? Jutro też jest dzień, za to dziś postanowiłem odwiedzić starego znajomego…który majaczy na zdjęciu w tle. 🙂

Czytaj dalej Góry królowej śniegu.