Debt bomb wersja 2020

Znalazłem swój stary wpis z 2014 roku. Wtedy udało się deficyt zasypać, dziś raczej się nie uda. Nic się nie zmieniło – chciwość zabije nasz wszystkich. Dodałem własne tłumaczenie i nieco zmodyfikowałem końcówkę, tak aby wszystko było świeże w 2020 roku.

Enjoy!

Może nie usuną? 😉

 

Peter Schiff i powrót na rynki.

Ale tylko na chwilę 😉 Rozchwiane rynki są doskonałą okazją do zarobku, pod warunkiem, że w dłuższym trendzie można wypracować przewagę „ma” nad „winien”. Przy bardzo długiej grze i odpowiednich środkach wystarczy przewaga na 51%.  Kryzys powoduje, że indeksy giełdowe szaleją, przedwczoraj DAX zyskał prawie 10%. Oczywiście grając także na spadki, skalpując i łapiąc okazję można zrobić naprawdę dobrą stopę zwrotu z kapitału czego owocem jest mój dobry humor, mimo tragicznych wieści z otaczającego mnie świata. Może to dlatego, że nie mam zbyt wielu znajomych i jakoś specjalnie nie cierpię z powodu „izolacji”? Każdy z nas żyje w swojej bańce i przekładanie własnej percepcji rzeczywistości na stado jest kardynalnym błędem poznawczym, który w skrajnych przypadkach może doprowadzić nawet do kompletnego upadku. Tak czy owak ja jestem już na emeryturze więc dzienną stopę zwrotu z kapitału na poziomie kilku procent uważam za satysfakcjonującą – uwierzcie mi, że nie trzeba się sprzedać, aby wygodnie (w miarę) żyć – chyba, że się jest obciążonym genetycznie – wówczas nie ma wyjścia. 🙂 Czytaj dalej Peter Schiff i powrót na rynki.

Black swan?

Na kanwie paniki związanej z koronawirusem ludzie przestali zauważać co dzieje się ze światową ekonomią. Oczywiście lokalnie każdy kto prowadzi jakikolwiek biznes związany z usługami dla ludności odczuwa drastyczny spadek ruchu i obrotów. Korpo ludki póki co mają się dobrze udając, że pracują a tak naprawdę spijają kawę w zaciszu domowych pieleszy i grają z pozycji home office ważnych pracowników instytucji na wewnętrznym polu walki o lepsze kejpiaje. Black swan czyli czarny łabędź to termin, który w ekonomii oznacza niespodziewane wydarzenie, na skutek którego dochodzi do odwrócenia trendów rynkowych. Do czasu zaistnienia epidemii w Chinach mieliśmy do czynienia z najdłuższym w historii okresem hossy na rynkach. Jakiś czas temu zacząłem się nawet zastanawiać czy luzowanie ilościowe nie jest czasem prymitywnym, ale doskonałym sposobem na ciągły wzrost, tym bardziej, że nie wywoływało ono inflacji na rynkach tradycyjnych a przenosiło nadmiar pieniądza na rynki finansowe. Innymi słowy bogaci pompowali własne portfele aktywami bez pokrycia, które jednocześnie ci bardziej świadomi starali się transferować w kierunku rzeczy mających rzeczywistą, materialną wartość w odróżnieniu od kompletnie skompromitowanego pieniądza fiducjarnego. Co lepsze, poza gromadzeniem coraz większej ilości kapitału w wąskim gronie rąk na skutek taniości i dostępności kredytu dla plebsu, nie wywoływało to negatywnych skutków dla gospodarek w postaci nadmiernej inflacji. Ten stan trwał do czasu… Czytaj dalej Black swan?

Kontestatorzy z magazynu wspomnień.

Ołowiane niebo i tańczące wokół płatki śniegu przywitały mnie dziś bladym świtem. Dźwięk uruchamianego szóstego cylindra zbiegł się z dźwiękami starego kawałka Róż Europy. Kontestatorzy… tak, pamiętam te czasy, gdy przecinałem starym poczciwym Oplem noc w okolicy Nysy i Kłodzka pędząc w stronę grodu nad Wełtawą. Dwa domy, jeden tu, drugi tam, na wzgórzu z widokiem na panoramę miasta i wijącą się malowniczo w dole rzekę. Chyba za to lubiłem to życie na obcej ziemi, za te wieczory na tarasie, gdy światła miasta mrugały niczym gwiazdy na firmamencie nieba. Wtedy, grubo po północy uchyliłem okno korbką, do wnętrza wdarł się hałas wiatru i zapach powietrza. Tak pachnie noc w górach… Czytaj dalej Kontestatorzy z magazynu wspomnień.