Recenzja filmu, który dobiegł końca.

Przypomniał mi się Zdzisław Beksiński, który kiedyś powiedział coś takiego, że człowiek starzejąc się czuje upływ czasu i zbliżający się kres wszystkiego, a chciałby ciągle „oglądać ten film”. Nie wiem jak w przypadku Mistrza, ale jeśli ja, chciałbym oglądać jakiś film bez przerwy, to byłby to Hel w latach osiemdziesiątych, gdy na cypel nie można było ot tak sobie wjechać, tylko przekraczało się podwójną obsadę wartowników (chyba, że pociągiem, ale to bez przystanku), miasteczko było ciche i nieco odizolowane, a turystów w porównaniu do dziś garstka, parzący piasek, znienawidzone dziś parawany i wszechobecne meduzy. Jeśli ktoś nie siedział w czasach, gdy wymiana korespondencji z ukochaną osobą trwała często tydzień, lub dłużej na betonowym murku, na samym końcu portu, zalewany raz po raz chłodną bryzą i oświetlany gorącym, wręcz parzącym słońcem, jakiego dziś już nie ma (nie wiem czemu, ale to nie iluzja), ten nigdy nie dowie się o czym piszę. Ten prąd przeszywający całe ciało kształtował w nas coś, co zwałem później linkiem. To chyba rodzaj iluzji, bądź wrażenia stopienia z drugą osobą, rzecz bardzo rzadka, wręcz unikalna i bardzo niebezpieczna, bo skrajnie może zabić albo okaleczyć na zawsze. 🙂 Czytaj dalej Recenzja filmu, który dobiegł końca.

Pars Pro Toto.

Tak się złożyło, że 2 września 2018 roku miałem okazję wziąć udział w premierze kolejnego filmu związanego ze Zdzisławem Beksińskim. Tym razem był to tytułowy Pars Pro Toto w reżyserii Katarzyny Łęckiej z udziałem Jerzego Kawalerowicza w roli głównej i Anny Grycewicz, wcielającej się w postać Lidii Puchalskiej, ostatniej „platonicznej” miłości wielkiego malarza. Pani Lidia Puchalska żyje i mieszka w Warszawie, jednak z przyczyn sentymentalnych nie wzięła udziału w wydarzeniu. Prócz krótkiej formy Katarzyny Łęckiej, w bloku zaprezentowano kilka innych filmów. Szczególne wrażenie wywarł na widowni film debiutującego w roli reżysera młodego lekarza Macieja Kawalskiego z udziałem Tomasza Kota w roli tytułowego Atlasa, oraz kilku gwiazd polskiego kina – wystąpił między innymi Marian Opania. Dwa pozostałe filmy również zostały ciepło przyjęte przez widzów, co bardzo cieszy ale i nie dziwi, gdyż tego typu imprezy nie są zazwyczaj odwiedzane przez przypadkową publiczność. Sala była pełna, rozmowa po projekcji prowadzona przez Kaję Klimek z ramienia Kina Elektronik ciekawa i pełna humoru.

Czytaj dalej Pars Pro Toto.

Akwen Eldorado.

Są tacy ludzie, którzy mimo niesamowitego talentu, pracowitości i zespołu cech, które w innych warunkach zapewniłyby „sukces” w rozumieniu Kowalskiego pozostają w cieniu. Często talent i unikalność takich ludzi bywa odkrywana dopiero po śmierci. Weźmy tu pod uwagę choćby słynne ucho Van Gogha czy też chociażby twórczość Zdzisława Beksińskiego, która rozkwitła dopiero gdy śmierć dotknęła artystę. Andrzej Korzyński co prawda nadal żyje, ale znakomicie wpisuje się w ten schemat pozostając  w cieniu, mimo iż powinien błyszczeć w świetle reflektorów. Może prawdziwy geniusz cechuje pewnego rodzaju skrucha duchowa i skromność? Być może. Tak czy owak Pan Korzyński to jeden z geniuszów muzycznych, których miałem przyjemność w moim nędznym życiu wysłuchać. Akwen Eldorado to tylko przykład twórczości mistrza, o którym mało kto słyszał, podczas gdy fakty są takie, że Człowiek z Marmuru, Człowiek z Żelaza, W Pustyni i Puszczy, Tulipan, Akademia Pana Kleksa, Oko Proroka, Wielki Szu, nigdy nie osiągnęły by swojego kunsztu, gdyby nie wkład Pana Korzyńskiego, który zadbał o klimat przenoszący nas w świat marzeń scenografów, reżyserów, czy też odtwórców ról w wymienionych filmach! Zatem? Po dobrej wódzie lepszy jestem w dżudzie… 😉

Fotka: Polskie Radio, gdyby ktoś chciał mnie szarpać z powodu praw autorskich.

Czytaj dalej Akwen Eldorado.