Optymalizacja, czyli czemu nie doznasz spełnienia.

Większość ludzi żyje z dnia na dzień, cieszy się słońcem, drobiazgami, konsumuje rzeczywistość nie zastanawiając się nad tym, że istnieje inny świat, w którym odbicie ich codzienności jest dla jego beneficjentów zwykłym piekłem. Najbardziej drastyczne bywają upadki spowodowane utratą zdrowia, bliskich, sensu życia. Wówczas najczęściej okazuje się, że „bańka” iluzji, którą sami sobie napompowaliśmy była tragiczną farsą a prawdziwe „życie” działo się gdzieś obok. Nie będę dziś traktował o przysłowiowym Kowalskim, który cieszy się z faktu, że ma jakąkolwiek robotę, żona go kocha (mimo, że wyszła za niego z braku innych opcji), ksiądz rozgrzeszy każdą winę pod warunkiem „szczerej” skruchy a skupię się na ludziach, którzy od życia chcą czegoś więcej, którzy czują że coś tu nie gra. Dobór naturalny to chyba najlepszy papierek lakmusowy tego jak działa świat i na nim oprę dzisiejsze rozważania. Dlaczego rozumiejąc w pełni otaczającą nas rzeczywistość jesteś skazany na niespełnienie a często cierpienie? Czytaj dalej Optymalizacja, czyli czemu nie doznasz spełnienia.

Hard problem of consciousness.

Proszę się nie martwić, tekst nie będzie po angielsku.  Terminu zapożyczonego z obcego języka użyłem tylko dlatego, że polskie tłumaczenia wydają mi się dość karkołomne i nie do końca oddają istotę zagadnienia. Wszyscy zainteresowani odpowiedzią na pytanie „kim jesteśmy, lub co nas otacza” znają słynny eksperyment Younga, gdzie wykazano na podstawie zjawiska zwanego dualizmem korpuskularno-falowym, iż światło posiada dwoistą naturę, która ulega zmianie z cząstkowej na falową na skutek obserwacji przez fizyczną postać obserwatora. Niektórzy wysnuli na tej podstawie błędną moim zdaniem koncepcję, iż to my sami kreujemy rzeczywistość ingerując w fundamentalną naturę np cząstek elementarnych poprzez fakt obserwacji, czyli „nastawienia” lub oczekiwań wobec rzeczywistości. W prostych słowach można ując to tak, że rzeczywistość jest tym co sobie sami zaprojektujemy. Wówczas stan nieoznaczony cząstek zmienia się w stan oznaczony, będący budulcem indywidualnej percepcji rzeczywistości każdego z nas. Interpretacja świata wynika wyłącznie z nastawienia, bowiem każde zdarzenie można odebrać na wiele sposobów. Temat z pozoru wygląda seksownie, ale osobiście jestem zwolennikiem teorii iż to co nas otacza jest z obiektywnego punktu widzenia obojętne, a to tylko my, jako obserwatorzy możemy tym zjawiskom nadać odpowiednią wartość, np subiektywnie dobrą, bądź złą, co nie znaczy, że mamy wpływ na kontinuum przestrzenno czasowe. Nadal skłaniam się ku tezie, że oglądamy swoisty film, będąc w nim jednocześnie aktorami, reżyserami i widzami w jednym. Czytaj dalej Hard problem of consciousness.

Recenzja filmu, który dobiegł końca.

Przypomniał mi się Zdzisław Beksiński, który kiedyś powiedział coś takiego, że człowiek starzejąc się czuje upływ czasu i zbliżający się kres wszystkiego, a chciałby ciągle „oglądać ten film”. Nie wiem jak w przypadku Mistrza, ale jeśli ja, chciałbym oglądać jakiś film bez przerwy, to byłby to Hel w latach osiemdziesiątych, gdy na cypel nie można było ot tak sobie wjechać, tylko przekraczało się podwójną obsadę wartowników (chyba, że pociągiem, ale to bez przystanku), miasteczko było ciche i nieco odizolowane, a turystów w porównaniu do dziś garstka, parzący piasek, znienawidzone dziś parawany i wszechobecne meduzy. Jeśli ktoś nie siedział w czasach, gdy wymiana korespondencji z ukochaną osobą trwała często tydzień, lub dłużej na betonowym murku, na samym końcu portu, zalewany raz po raz chłodną bryzą i oświetlany gorącym, wręcz parzącym słońcem, jakiego dziś już nie ma (nie wiem czemu, ale to nie iluzja), ten nigdy nie dowie się o czym piszę. Ten prąd przeszywający całe ciało kształtował w nas coś, co zwałem później linkiem. To chyba rodzaj iluzji, bądź wrażenia stopienia z drugą osobą, rzecz bardzo rzadka, wręcz unikalna i bardzo niebezpieczna, bo skrajnie może zabić albo okaleczyć na zawsze. 🙂 Czytaj dalej Recenzja filmu, który dobiegł końca.

Kler – moja optyka.

Obejrzałem go w końcu! Lepiej późno niż wcale – lenistwo ostatnio mnie nie rozpieszcza niestety. 🙂 Pierwsza refleksja po wstaniu z fotela w kinie – nie wiem co ludzi wstrząsa w tym filmie? Być może większość z nas żyje w jakiejś bańce mydlanej, z dala od prawdziwego życia? Być może racjonalizacja rzeczywistości jest tak silna, że odrzucamy pewne oczywiste fakty? Dla mnie to co pokazano to zwykły element tego co nas otacza, w dodatku obecny od zarania dziejów,  wszędzie, w każdej grupie społecznej, kaście, zawodzie, grupie wiekowej jaka istnieje na Ziemi, przy czym koncentracja takich zjawisk w myśl zasady „pod latarnią najciemniej” występuje często w miejscach, gdzie byśmy się ich nie spodziewali. Mnie akurat zjawisko pedofilii nie dotknęło, ale wyłącznie dlatego, że byłem jako dziecko nie aż tak atrakcyjny fizycznie, aby stanowić przynętę dla chętnych, natomiast do dziś pamiętam podjazdy księdza mojej rodzimej parafii do moich przystojniejszych kolegów i trzepanie kolanami pod sutanną w czasie lekcji religii w starej sali katechetycznej. Później była pierwsza wódka z księdzem w knajpie i znajomy, który robił jako kierowca u podrzędnego klechy spod miasta, a dzięki któremu mogliśmy powozić się „sześćsetą” z podwójnymi szybami już w latach 90tych. Czytaj dalej Kler – moja optyka.