Śladami nadwrażliwości.

Na cmentarz w Wólce Węglowej, gdzie spoczywa najpiękniejsza kobieta polskiego kina wybierałem się już od dłuższego czasu, z Wilanowa rowerem jest to jakieś 25km w jedną stronę. Dziś korzystając z pięknej pogody obskoczyłem najpierw Nowogrodzką, gdzie mieszkała w czasach gdy Pawlikowski wyskoczył z okna – tu jest zresztą ciekawy wątek, bo najpierw to on ją uwiódł a później porzucił. Później to ona robiła wszystko aby zagrać mu na nosie łącznie z poślubieniem hrabiego Zamoyskiego, po którym zdarzeniu to Pawlikowski zwymiotował z nerwów. Następnie przemieściłem się na Górczewską, gdzie mieszkała ze swoim ostatnim mężem Janem Perzyną, by ostatecznie dotrzeć do miejsca, gdzie została już na zawsze. Nie byłem wcześniej nigdy na tym cmentarzu ale zrobił na mnie duże wrażenie. Śpiew ptaków, duże przestrzenie, liczne stare drzewa w cieniu których można pomieszkać trochę we własnej wyobraźni. Tak naprawdę zabiło ją chyba odejście Pawlikowskiego i śmierć Cybulskiego. Będę grała tylko z nim, albo wcale…Ludzie nie rozumieją co znaczy nadwrażliwość. Postaram się to wytłumaczyć poniżej. Wszystko co napisałem w tym tekście jest moją interpretacją rzeczywistości i nie musi być zgodne z obiektywną oceną zdarzeń. Czytaj dalej Śladami nadwrażliwości.

Rebeka, czyli przedwojenny hit.

Większość osób tytułowy utwór kojarzy z kapitalnym wykonaniem Ewy Demarczyk, która spopularyzowała go w 1975 roku, tymczasem fakty są takie, że Rebeka to oficjalnie dzieło Zygmunta Białostockiego napisane do słów Andrzeja Własta. Co to zmienia? Tylko tyle, że hit premierę miał w kabarecie Morskie Oko w wykonaniu Dory Kalinówny w…1932 roku! Mam swoje prywatne zdanie na ten temat, ale ze względu na  brak dowodów co do kierunku myślenia wspominam o tym wyłącznie w formie ciekawostki. Przedwojenna Polska była tyglem narodowościowym, gdzie Żydzi stanowili ponad 20% mieszkańców i właśnie tam należy szukać korzeni Rebeki. Dlaczego jednak wracam do tego utworu akurat teraz? Jeśli kogoś to ciekawi to zapraszam 🙂 Czytaj dalej Rebeka, czyli przedwojenny hit.

Ruda piękność z Pruszkowa.

Kamienica w Pruszkowie przy Stalowej 20 była świadkiem wielu ciekawych wydarzeń. W latach dwudziestych ubiegłego wieku funkcjonowała tam Rada Główna Opiekuńcza, wspomagająca biednych mieszkańców owego przemysłowego miasteczka, później siedzibę miał tam Bank Spółdzielni Kredytowej Gospodarstwa Spółdzielczego, który na skutek wielu nietrafnych decyzji a także wykorzystania dobroduszności prezesa owej instytucji, znanego działacza społecznego Zenona Rutkowskiego zbankrutował pod koniec lat dwudziestych przynosząc ponad milion przedwojennych złotych strat. Historia ta zakończyła się niestety samobójem Pana Rutkowskiego – był to czas, gdy honor miał większe znaczenie niż życie. Lokator, który dziś mieszka w lokalu zajmowanym przez bank zapewne nie zdaje sobie sprawy z dramatu jaki rozegrał się tam prawie sto lat temu. Czytaj dalej Ruda piękność z Pruszkowa.

Beksiński – Dmochowski, Listy 1999 – 2003.

Pan Piotr Dmochowski jest jednym z niewielu żyjących wciąż ludzi, którzy znali Zdzisława Beksińskiego osobiście i jednocześnie byli w stanie wniknąć dość głęboko w osobowość tego wspaniałego człowieka. Jak wszyscy wiemy Pan Dmochowski pokochał twórczość Zdzisława Beksińskiego od pierwszego wejrzenia, a miłość ta, jak można się przekonać, oglądając załączony materiał, trwa do dziś. Nowohuckie Centrum Kultury w Krakowie gości obrazy z jego kolekcji już dość długo, byłem tam już dwa razy, ale w ostatni weekend zdarzyła się prawdziwa gratka. Po pierwsze, NCK zorganizowało kuratorskie zwiedzanie wystawy, a po drugie w Krakowie pojawił się osobiście…Pan Piotr Dmochowski, człowiek, który poświęcił życie dla propagowania twórczości Mistrza! Spotkanie odbyło się na kanwie ukazania się kolejnej książki traktującej o relacjach jakie łączyły obu panów. Wszyscy, którzy dotknęli kiedykolwiek korespondencji Zdzisława Beksińskiego doskonale wiedzą, że można tam znaleźć kapitalne sentencje, które przy odrobinie wyrobienia (Mistrz sporo rzeczy daje na tacy, ale aby objąć wszystko, wymagana jest pewna podbudowa) potrafią uporządkować otaczającą nas rzeczywistość. Dziękuję Panu Dmochowskiemu za całość, ale szczególnie za krótką sentencję, którą będę cytował do końca życia…

„Beksiński był bardzo inteligentnym człowiekiem, ja znałem wielu artystów, którzy byli mistrzami w swej dziedzinie, ale ich inteligencja była zupełnie przeciętna.”

Czytaj dalej Beksiński – Dmochowski, Listy 1999 – 2003.