Czas zabije każdego.

Ci którzy czytają mnie od lat wiedzą, że gardzę tętentem koni zwycięzców po wylizanej kostce brukowej, na łamach mych stron to przegrani mają zawsze topowe nagłówki, zapach napalmu o poranku oraz gangreny ma pierwszeństwo wobec zapachu drogich, francuskich perfum, to dychotomicy rzeczywistości oraz ludzie złamani przez życie, pełzający przy ziemi w nadziej zobaczenia promyka światła przyszłości są prawdziwą solą ziemi, tej ziemi i to im tak naprawdę należą się światła Nicei o poranku oraz całe złoto tego skoorwiałego do cna świata. Trochę zerżnąłem z Kolago, ale do dziś nie mogę się wyzbyć tych słów – przemawiają one do mnie niczym miecz Damoklesa wiszący nad bezrefleksyjnymi jeźdźcami życia, którzy chłoną go korzystając ze zwycięstwa w loterii genowej jednocześnie uważając, że ich postrzeganie rzeczywistości jest uniwersalne, słuszne i powszechne. Chciałbym pokochać kobietę ze znacznym kalectwem, cierpiącą, walczącą o każdy dzień po to, aby dać jej choć promyk światła w deszczowe dni, po to aby naprawić i zmyć winy własnego życia, kiedy to jak ostatni głupek uganiałem się za pustakami, które wygrały w loterii genetycznej tylko po to, aby przenieść otaczające nas gówno do przyszłości w postaci następców. Udało mi się co prawda, inteligencja wzięła górę nad tępą naturą i geometrią zaszczepiając najlepsze cechy w przyszłości, ale pewności z góry nigdy nie ma a ryzyko jest spore. Dobrze, że chłopaki będą mieli lżej, jednak to co na ryju zawsze daje przewagę nad resztą skazanych na śmierć.

Czytaj dalej Czas zabije każdego.

Razem ale osobno na zawsze.

Chyba każdy z nas ma kogoś takiego z kim wiąże go silne, trudno klasyfikowalne uczucie. Kobiety pewnie powiedzą, że nie wiedzą co, ale coś ich ciągnie do mężczyzny, my się nad tym raczej rzadko zastanawiamy w myśl zasady, że trzeba działać a nie myśleć. Czy można tak przeżyć całe życie wypełniając je splątanym kwantowo kontaktem z drugą osobą będącą z różnych powodów w oddaleniu? Można! I nie mam na myśli tu jakiegoś banalnego związku na odległość tylko sytuację, gdy ludzie są od siebie na wyciągnięcie ręki a mimo to coś staje im bez przerwy na przeszkodzie.
Czytaj dalej Razem ale osobno na zawsze.

Linie życia.

Tak naprawdę całe życie szukamy kogoś kto usłyszy szmer rosnącej trawy w taki sam sposób jak my – cała tajemnica poczucia spełnienia, dobrostanu, radości – reszta to miłe dodatki,  tymczasem my wciąż błądzimy patrząc na innych przez pryzmat zazdrości otoczenia, by rodzina przyklepała związek, by znajomi mówili „piękna z was para”, by wesele było boskie, później kupujemy ogromny dom by czuć się lepiej niż tło, następne auto ociekające ledami błyszczy wieczorem na parkingu w promieniach zachodzącego słońca. Tylko szumu trawy wciąż nie słychać. Jedno pozostaje niezmienne – nieznośny hałas pustki w środku przywołujący skojarzenie z ciszą w odosobnieniu przerywaną co chwila przez kroplę rozbijającej się o taflę wody odmierzającą kolejną minutę uciekającego w bezsensie życia.

When I look back

I see the landscapes
That I have walked through
But it is different

All the great trees are gone
It seems there are
Remnants of them

But it is the afterglow
Inside of you

Of all those you met


Who meant something in your life

— Olav Rex, August 1977

Czytaj dalej Linie życia.