Sokół Millenium…czyli siedem grzechów głównych.

Boję się podjąć tego tematu bowiem ze wstydem muszę przyznać, że polską kapelę Millenium nie mającą nic wspólnego z Gwiezdnymi Wojnami poznałem niedawno dzięki Rockserwis FM. Jest jednak mocno prawdopodobne, że kiedyś  jako dzieci z otwartymi ustami oglądaliśmy wyczyny Hana Solo, który wbrew skoorwiałym do cna wzorcom obecnego społeczeństwa postanowił poświęcić własny interes i zabezpieczyć dupę Luka Skywalkera, który dzięki temu był w stanie zdetonować Gwiazdę Śmierci. Wielbicieli Pezeta czy tam Tezeta co czytają mojego bloga zachęcam co obejrzenia na tubce prześmiewczego filmiku zatytułowanego „it’s a trap”. Tak czy inaczej nie liczę na refleksję, ale może uda mi się zachęcić choć promil z was do zainteresowania się dźwiękami jakie produkuje polska, neo progresywna kapela pod tytułem Millenium. Zapewniam was, że najlepsza w historii polskiego rocka gitarowa solówka w wykonaniu Abraxas znalazła godne następstwo. Zresztą, szczerze mówiąc w historii polskiej muzyki mało jest aż tak znakomitych, „chwytających za serce” jak to określił Kuba dźwięków gitary. To się albo kocha na zbój albo nienawidzi, obojętnie obok nie da się przejść. Zatem? Zapraszam wrażliwców, nielicznych czytelników w podróż. Podróż Sokołem Millenium, przy którym Axel Rudi Pell i jego „płaczące” gitary w Temple of the King już nie brzmią tak samotnie jak kiedyś. Podróż po siedmiu grzechach głównych…

Czytaj dalej Sokół Millenium…czyli siedem grzechów głównych.

Inflacyjny boczniak.

Po ostatnim rajdzie na krypto walutach doczekaliśmy się solidnej korekty. Przyznam szczerze, że nie wytrzymałem ciśnienia i pozbyłem się skromnych zapasów BTC kupionych dla żartu (to nie żart) dość dawno temu. Niewielki kapitał spekulacyjny nadal jest w grze bowiem dopóki trwa dodruk w US na niespotykaną dotychczas skalę (20% ogólnej bazy monetarnej w dolarach zostało wyemitowane w zeszłym roku), dopóty giełdy w dłuższej perspektywie mogą tylko rosnąć napotykając co jakiś czas na korekty występujące wtedy, gdy jakiś grubas zdecyduje się na realizację zysków. Dochodzi wówczas do przenikania inflacji lądującej na giełdach do realnej gospodarki. Póki to zjawisko nie dotyczy ulicy na dużą skalę (a zaczyna dotyczyć czego jestem przykładem) nie dojdzie do hiperinflacji  na rynkach tradycyjnych, bowiem aby to katastrofalne dla przeciętnego zjadacza chleba zjawisko nastąpiło prócz dodruku musi występować szybkość cyrkulacji pieniądza a tegoż efektu na razie nie ma z dwóch powodów. Pierwszy to taki, że póki kapitał wygenerowany z dodruku koncentruje się w wąskim gronie rąk i lokowany jest w instrumentach finansowych to szybka cyrkulacja pieniądza na rynkach tradycyjnych nam nie grozi a drugi to…covid, który powoduje, że ludzie chomikują dość duże środki na gorsze czasy. Niestety wraz ze skalą wzrastającej bazy monetarnej praktycznie na całym świecie inflacyjny boczniak będzie pojawiał się coraz częściej na rynkach tradycyjnych początkowo pompując bańki na nieruchomościach (zapomnijcie o spadku cen tychże mimo kryzysu – póki trwa dodruk), metalach, precjozach i dziełach sztuki. W miarę postępu wysypie się na pozostałe dobra windując ceny w kosmos, tym bardziej, że pandemia kiedyś się skończy a ludzie rzucą się na odreagowanie izolacyjnych traum. Wówczas już nikt nie będzie w stanie zapanować nad utratą wartości przez pieniądze. Mam nadzieję, że w finale nie dojdzie do prób rozwiązania tego problemu poprzez pompowanie nastrojów fundamentalnych w biednych warstwach społecznych czy lokalne wojenki. Mam nadzieję…

Czytaj dalej Inflacyjny boczniak.

Winyle z Biedry :)

Od jakiegoś czasu Biedra wrzuca reedycje płyt winylowych do swojej oferty. Skuszony dość ciekawą cenowo propozycją postanowiłem już jakiś czas temu rozszerzyć swoją kolekcję czarnych krążków. W przypadku „owada” trzeba być ostrożnym bowiem trafiają się wydania naprawdę dobrej jakości tłoczone z oryginalnych, studyjnych surówek jak choćby Disintegration The Cure, jak również zupełnie pozbawione dynamiki i analogowego życia krążki typu Appetite for Destruction by Gun’s n' Roses – profanacja! Nie miałem bardzo czasu ostatnio na wycieczki po sklepach a zależało mi szczególnie na dwóch płytach, Savage – The Hits oraz Lana Del Ray – Born to Die. Podjechałem sobie do Miasteczka w podróży na południe posiedzieć trochę w cieniu starych drzew i księżyca zawieszonego nad miastem i zauważyłem, że w miejscu gdzie kiedyś niedaleko był przejazd kolejowy z Siekierezady Stachury otworzyli Stonkę. 🙂 Wbiłem bez przekonania a tu bach! W mieście będącym kolebką polskiej płyty winylowej mieszkańcy nie wykupili prawie wcale nakładu zostawiając chyba właśnie dla mnie wspomniane wyżej wydania. Do kompletu dokupiłem również kompilację nagrań Ennio Morricone zatytułowaną 60 Years of Music.

Czytaj dalej Winyle z Biedry 🙂

Sezon narciarski otwarty!

Miałem już nie pisać, ale ciągle są rzeczy, które mnie jarają 😀

Zrobiłem szybki przegląd sytuacji śniegowej w kartoflanej, bo grudzień zapowiada mi się mocno deskowy i tak od kilku dni można pośmigać np. w Tyliczu. Byłem kilka razy, bardzo dobry ośrodek tak dla początkujących jak i zaawansowanych.

Oczywiście nie jest to Madonna, Ischgl czy Campitello di Fassa ale jak na covidowe warunki to w Tyliczu można się naprawdę fajnie pobawić.

Tylicz Master Ski

Od dziś też ruszają Słotwiny w Krynicy, dobry, łatwy stok na rozruch sezonu. Ośrodek trochę na uboczu od głównego deptaku, gdzie zwykł dawać koncerty Jan Kiepura ale z dojazdem nie ma problemu. Póki nie ruszy Jaworzyna to prócz Tylicza jest to chyba jedyny godny polecenia ośrodek w okolicy.

Krynica Słotwiny

Czekam jeszcze na rozruch Kasiny Wielkiej (bo mam blisko i lubię tę górkę)

Kasina Wielka

oraz Spytkowic, gdzie prócz spędzenia fajnego czasu na deskach można się zrelaksować w pobliskim SPA, popływać w basenie czy posiedzieć w saunie. Po całym dniu na nartach wrażenia bezcenne.

Spytkowice Kompleks Beskid

Do zobaczenia (może) na stoku 😉

Artur