A day at the beach.

Do najnowszego wydania norweskiej grupy Airbag podchodziłem kilka razy. Przy pierwszym przesłuchaniu materiał nie położył mnie na kolana, jednak słuchając go później wielokrotnie, szczególnie w trakcie rowerowych eskapad odkryłem w końcu ukryte piękno dźwięków tak bliskie każdemu miłośnikowi muzyki progresywnej. Airbag poznałem pierwszy raz w czasie jednego z InoRock festiwali organizowanego rokrocznie przez Piotra Kosińskiego, legendarnego prezentera zamordowanej niedawno Trójki i wieloletniego redaktora naczelnego wydawnictwa Rock Serwis,  w którym pisywał między innymi Tomek Beksiński. Airbag to także znakomity norweski gitarzysta – Bjorn Riis, autor genialnej, solowej płyty zatytułowanej A Storm is Coming. Jeśli wciągają Cię dźwięki takich kapel jak Porcupine Tree, Pink Floyd czy Marilion to w ostatnim albumie Airbag znajdziesz wszystko czego szukasz w muzyce. Polecam słuchać w ruchu, czy to na rowerze, motocyklu lub nawet jadąc samochodem w blasku zachodzącego słońca.

Kompozycja Norwegów składa się z sześciu kawałków inspirowanych muzyką elektroniczną lat 80tych ale z wyraźnym prowadzeniem gitary Bjorna skręcającym ostro w kierunku progresywnych korzeni. Tło albumu jest raczej ciemne ale to tylko pierwsze wrażenie bowiem wystarczy dźwięk połączyć z odpowiednim krajobrazem, aby zauważyć drugie, piękniejsze odbicie przekazu. Uwagę zwracają szczególnie dwa kawałki zatytułowane dość przewidywalnie w konfrontacji z tytułem płyty a mianowicie A Day at the Beach. Refleksyjne otwarcie w A Day at the Beach I przeradza się w melodyczne zakończenie z wyraźnym nawiązaniem do zimnej, skandynawskiej aury kierując słuchacza jednocześnie do A Day at the Beach II, gdzie silnie czuć mocny link do twórczości Tangerine Dream. Osobiście kojarzy mi się z przepięknym klimatem Islandii, zapachem powietrza i charakterystycznym hurkotem ptaków, które nazywałem „żywymi dronami”. Nadlatywały znikąd nad nasze głowy, zawisały i wydawały dość charakterystyczny dźwięk, którego nie da się opisać.

W utworze Megalomaniac słyszymy całe spektrum emocji, począwszy od ciepłego głosu Asle zmieszanego z niemal żałobnym po stracie Mamy brzmieniem strun Bjorna a skończywszy na wbijającym się we wnętrze duszy „łomotem” perkusji. Ten numer naprawdę potrafi zakręcić emocjonalnie nawet jeśli pozornie akurat nie jesteśmy wpisani w klimat, który próbują nam przekazać Wikingowie. Właśnie ta mieszanka różnych podejść i poczucia rzeczywistości przez członków zespołu daje tę piorunującą mieszankę, która w całości tworzy fenomenalny klimat

Sunset z kolei to coś co tygryski lubią najbardziej. Właśnie całą siłą muzyki progresywnej jest to, że pozwala nasycić zmysły radością istnienia przy jednoczesnej pamięci o tym, że przemijanie, dzień, noc, cykl, powtarza się dla nas określoną ilość razy. Mocne riffy Bjorna dają tu niesamowite pole do popisu wyobraźni. Można na przykład przenieść się w późne lata osiemdziesiąte, poczuć znów zapach morza i piasku, którego dziś już brak. Nie ma lepszych plaż niż bałtyckie, jeśli tylko temperatura powietrza przekracza 30 stopni. O płycie oporowej na Helu już nie wspomnę, za to już wkrótce zasiądę tam ze słuchawkami na uszach, gitarą Bjorna i wokalem Alse aby powrócić choć na chwilę do świata, który przepadł na zawsze.

Album jest bardzo spójny, rozwija się harmonicznie i pozwala na przemieszczanie się po zupełnie zapomnianych zakamarkach wyobraźni w sposób od którego już odwykłem. Muzyka nie jest dla każdego, nie jest łatwo złapać flow, mnie udało się dopiero niedawno a dziś poczułem dokładnie to co chciał nam przekazać Airbag. Mam przynajmniej taką nadzieję. 🙂

Gdzie kupić płytę?

Na przykład w Empiku, rzadko reklamuję cokolwiek ale w tym wypadku myślę, że warto. Kompozycja jest również dostępna na Spotify!

Airbag Płyta

Polecam również wydania winylowe, ze względu na klimat jaki można uzyskać w blasku wieczornych świec będą to znakomicie wydane pieniądze!

Airbag Winyl

Stay tunned

Artur