Geometryczno naturalne dylematy.

Rozważmy układ współrzędnych. Jako istoty trójwymiarowe funkcjonujemy w środowisku ograniczanym przez wysokość, szerokość i głębokość. Wszystkie te składowe jesteśmy w stanie opisać i zaobserwować na dowolnym odcinku lub wskazać położenie w przestrzeni korzystając z odpowiednich punktów. Zgadza się? No zgadza.

Układ współrzędnych – Wikipedia, wolna encyklopedia

Jest jeszcze czwarty wymiar, który NIE JEST dla nas fizyczny, fizyczny to znaczy taki, którego cały zakres jesteśmy w stanie obserwować bądź teoretycznie wyznaczyć nasze położenie na jego osi – jest to bardzo ważne stwierdzenie, którego zrozumienie jest istotne dla dalszego rozważania. Wspomnianym wymiarem jest:

CZAS

Tak się składa, że jeśli próbujemy opisać nasze miejsce na osi czasu to mamy dostęp wyłącznie do przeszłości, teraźniejszość nie istnieje bowiem wszystkie docierające do nas bodźce są przetwarzane przez nasze mózgi z milisekundowym opóźnieniem. Innymi słowy, to co widzimy i czujemy to nie rzeczywistość.

To interpretacja rzeczywistości.

Rozważmy teraz, że istnieją podobne do nas istoty czterowymiarowe dla których czwarty wymiar czyli czas jest wymiarem fizycznym, zaś dopiero piąty nie jest fizycznym (teoretycznie wymiarów jest dziesięć, później matematycznie nie da się już mocniej podzielić „przestrzeni” a wg teorii strun tych wymiarów jest 26). Aby sobie lepiej to zobrazować bowiem próby wizualizacji wymiarów wzwyż często kończą się fuckupem to wyobraźmy sobie na potrzeby lepszego zrozumienia sedna, że jesteśmy istotą dwuwymiarową, dla której trzeci wymiar czyli głębokość jest nie fizyczny, podobnie jak dla nas istot trójwymiarowych czas. Wcielmy się zatem w rolę narysowanego na kartce papieru płaskiego chłopka. Wydaje mi się, że taki podział w dół (do punktu) i w górę do 10 wymiaru powinien mniej więcej narysować czytelnikom jak wygląda rzeczywistość. Załóżmy, że nasz chłopek jest obdarzony inteligencją zatem będzie on teoretycznie wiedział, że istnieje coś takiego jak głębokość jednak nie będzie w stanie jej wizualizować poza przebyty obszar ani policzyć swojego położenia na jej osi w dowolnym miejscu. Podobnie jest z czasem u nas – wiemy, że istnieje, wiemy że podlegamy jego prawom, jednak nie mamy szans na określenie własnego położenia w przyszłości podobnie jak nasz płaszczak mający problemy z głębokością, która dla nas jest oczywista.

Wróćmy jednak do czwartego wymiaru (czasu), który dla istot czterowymiarowych jest fizyczny. Załóżmy też, że jesteśmy inteligentnym fotonem obdarzonym ludzką świadomością. Co z tego wynika? Ano to, że dla fotonu nie istnieje ani nieopisywalna odległość, ani głębokość ani nieopisywalny czas, bowiem przy fizycznym czwartym wymiarze fotony są „wszędzie”, zatem mają możliwość „zajrzenia” w dowolne miejsce na osi czasu, czyli odbieraną przez nas przeszłość, teraźniejszość, której dla nas nie ma i przyszłość . W każdym momencie są również w stanie wizualizować własne położenie na dowolnym odcinku osi czasu.

I teraz wisienka.

Jeśli z punktu wyższego wymiaru da się sprawdzić co stanie się jutro (definicja jutra – coś co dotrze do naszych zmysłów za chwilę) w niższym wymiarze to znaczy, że to jutro jest zdeterminowane (zapisane, istniejące, a jedynie „niedoświadczalne” na obecnym etapie percepcji świata przez istoty trójwymiarowe czyli nas). Tak jak płaszczak pełzający po stole nie będzie w stanie zauważyć, że ten się kończy krawędzią i spadnie. Prawda, że plastyczne porównanie? Płaszczak pełzający po stole nie będzie w stanie dostrzec krawędzi ze względu na ograniczoną percepcję. Fakt, że spadł dotrze to do niego dopiero w chwili zaistnienia tegoż zdarzenia, czyli kilka milisekund po tym, gdy zacznie spadać. Zgadza się? No zgadza.

Czy to oznacza, że jesteśmy marionetkami a to czego doświadczamy to rodzaj filmu, w którym jesteśmy tak widzem jak i aktorem? Tego nie wiemy na dziś, ale np nieodżałowany Hugh Everet twierdził, że podział rzeczywistości odbywa się w każdej qualii doświadczanej przez świadomość, zaś szczątkową świadomość posiada każdy obiekt mający masę. Czyli co? Beksiński i dream within a dream oraz „obserwator”? A może jednak mózg Boltzmanna na jakiejś siatce z fizycznych aksjomatów?

A może świadomość jest kompletnie oderwana od konstruktu fizycznego, który nas otacza i pełni jedynie rolę obserwatora, któremu wydaje się, że stanowi o sobie?

A może matryca, czyli skończona ilość możliwości i wyborów po której wędruje świadomość doświadczając każdej z nich osobno? Czyli jesteśmy, byliśmy, lub będziemy wszystkim co może się zdarzyć a chwilowe poczucie odrębności od otoczenia to czysta iluzja? Jeśli czas w formie jaką go odbieramy nie istnieje będąc jedynie konstruktem opisującym pewne procesy to taka teza wydaje się bardzo elegancka. Pozostaje pytanie po co? Dlaczego? A może to pytanie jest z gruntu rzeczy bezsensowne w świecie, który nie ocenia a po prostu się dzieje? Pytania dlaczego i po co z reguły zadają ludzie…

Jedni wyskakują na fajkę a ja poczytałem chwilę Jadczyka i tak mnie natchnęło.

Czas wracać na wisienkę.

PS: Jak byś się czuł, ze świadomością, że w alternatywnej rzeczywistości jesteś krową, drzewem lub działaczem LGBT? Pozostawiam pod rozwagę – bardzo ułatwia zrozumienie innych.