Świadek.

Jeden z lepszych filmów z udziałem Harrisona Forda, nie ze względu na trzymający w napięciu scenariusz czy wartką akcję, tylko uboczny przekaz jaki został przemycony przez Petera Weira. Również znakomita Kelly McGillis nie jest tym właściwym magnesem, który przyciąga mnie do tego obrazu, choć trzeba przyznać, że piękna kobieta potrafi na polu sensu życia zdziałać wiele. Co z tego skoro tak samo dużo może dać jak i w jednej chwili zabrać? Zatem, co jest tym fascynującym medium, które powoduje, że oglądam go po raz n-ty i nadal z zaciekawieniem połączonym z sentymentem?
Przede wszystkim powiedzmy sobie szczerze. Wybór w odniesieniu do ludzkiej psychiki jest piekłem. Sam pamiętam czasy, gdy kupienie piwa było nie lada sztuką, dziś stojąc przed ogromną szafą schłodzonego i dostępnego w pełnej palecie złocistego napoju bogów bardzo często nie mogę się zdecydować. Wiadomo, że musi być czeskie, wiadomo, że polskie to szczyny, niemieckie gorzkie, belgijskie zbyt wyraziste, ukraińskie niezłe, ale… kiedyś dobry był australijski Fosters ale dziś skoncerniał i nie warto tracić nań trzustki, która wcześniej czy później powie nie i zakończy tę całą groteskę w morfinowej ferii fajerwerków.

Jak to się ma do życia, ludzi i tematu niniejszego wpisu?

Otóż jest taka scena w Świadku, gdzie Amisze budują stodołę dla członka ich zgromadzenia. W ogóle skromność, chęć wspierania innych i bycia cząstką społeczności opartej o czytelne i ludzkie zasady jest chyba niezłą opcją na spędzenie czasu w miejscu, do którego się nie prosiliśmy, nawet jeśli wiąże się to z podporządkowaniem zasadom? Tak czy owak nieprawdopodobnie wzruszające jest to, że każdy dorosły mężczyzna w zgromadzeniu bierze narzędzia i po prostu idzie wspomóc swojego ziomala. Jakże różne podejście od współczesnego ciągłego wyścigu szczurów na to kto będzie miał więcej, lepszą dupę, większe mieszkanie, mocniejszą fotkę pod palmą. Kobiety w tym czasie szykują jedzenie dla mężczyzn, którzy budują wspólnymi siłami dom,nikt nie ma do nikogo pretensji, nie ma piekła kobiet, samobójstw mężczyzn, jest po prostu życie w zgodzie z naturą. I to dumne spojrzenie Rachel na swojego wybranka 🙂 Warto żyć dla takich chwil.

Chyba lepiej świadomie ograniczać sobie wybór i cieszyć się z tego co wokół nas? Jak pisał kiedyś Waldemar Łysiak:

„Któregoś dnia zatrzymałem się na moment w maleńkiej miejscowości, której nazwy nawet nie pamiętam, i wstąpiłem do białego kościółka przy drodze. Wewnątrz pachniało chłodem, było ciemno i tak pusto, jak być powinno z mojego punktu wiary, z którego można rozmawiać z Bogiem tylko w cztery oczy.”

I to jest prawdziwa siła świadomego wyboru!

Fascynujące jest to, że film ten po raz pierwszy obejrzałem mając kilkanaście lat „spod kołdry” na starym VHS-ie  i od razu poczułem, że model życia Amiszów  jest naturalnie bliski człowiekowi! To co robimy dziś jest drogą ku przepaści bowiem niewielu dotrze do mentalnego poziomu Steva Jobsa, który kiedyś powiedział:

„Im bardziej dojrzewamy, tym bardziej mądrzejemy i stopniowo zaczynamy rozumieć, że zegarek, który kosztuje 30$ i zegarek, który kosztuje 300$, pokazuje ten sam czas.”

Reszta przepadnie w żywym ogniu używek, wodospadach niespłaconych kredytów, głębokiej toni niespełnienia i braku sensu. Jeśli czujesz, że coś lub ktoś nadaje sens egzystencji to łap się tego ze wszystkich sił i nie puszczaj, nawet jeśli coś boli, uwiera czy nie daje spokoju. Oczywiście rada ta nie dotyczy konsumentów rzeczywistości, dorobkiewiczów i ludzi pozbawionych zasad. Niepotrzebnie to dodałem – wszak nie ma takich wśród moich czytelników.

Fascynująca w tym kinie jest również muzyka. Wracam do niej nie za często w myśl zasady, że trzeba szanować wyjątkowość, która sprowadzona do rutyny wcześniej czy później obsunie się w dół po zadeptanej klapkami turystów rafie koralowej zbudowanej z marzeń.

Udanego weekendu! Ja raczej szans na zostanie Amiszem już nie mam ale chociaż  za to miałem dziś piękny dzień, mam nadzieję, że Wy też.

Pozdrawiam

Artur