Chcesz się kogoś pozbyć? Daj mu awans albo…zlikwiduj.

Jako weteran pracy w międzynarodowych korporacjach mogę z całą stanowczością stwierdzić jedną rzecz. Kejpiaje, targety, badżety, cost controlsy i tak dalej są ważne o ile nie mieszczą się w dość szerokich ramkach dopuszczanych przez zarządy w NY, Berlinie, Moskwie czy Paryżu, najważniejsze za to jest secure job i dbanie o własny stołek. Ktoś powie – nic prostszego, wystarczy być skutecznym w biznesie. Nie do końca, bo od dołu czają się równie skuteczni ale…tańsi. To nie jest tak, że każdy menago to psychopata, ale bardzo często zdarza się, że w strukturze firmy znajdzie się ktoś, kto rozgrywki wewnętrzne, jątrzenie, manipulację z uśmiechem na twarzy ma opanowane do bólu, za to merytorycznie jest…przeciętny, żeby nie powiedzieć słaby. Głównym celem takiego człowieka jest kontrola otoczenia, które…może mu zagrozić. Jeśli do tego dojdzie umocowanie na zasadzie „polecenia”, które ja z konsekwencją nazywam nepotyzmem to znaczy jedno. Trzeba jak najszybciej szukać nowej roboty, albo? Nadawać na tej samej fali.

80% sukcesu w korpo to wpisanie się w „kulturę organizacji”, czyli tańczenie jak ci zagrają, przy czym taniec nie może być sztuczny, bo psycho menago momentalnie cię prześwietli i…usunie. Najczęściej tak, że twoi niedawni koledzy będą cię mieli za dziwkę w najlepszym razie nieudacznika bo np zostaniesz doceniony, odznaczony i awansowany, a że z awansem sobie nie poradziłeś? No cóż? Chcieliśmy dobrze 🙂

Jest jedna żelazna zasada – konkurentów do tronu nie wolno usuwać wprost! Trzeba to zrobić fortelem, tak żeby ogłupiałe do cna otoczenie było przekonane, że całość procesu to naturalna kolej rzeczy a nie partia szachów rozgrywana w głowie psychopaty. Po wpadce pretendenta niesłychanie ważne jest także jak najszersze zablokowanie możliwości rozwoju w całej branży, bo może się okazać, że wypłyniesz gdzieś indziej i…podbierzesz najlepszych speców zostawiając samych leszczy przyniesionych w teczkach, których w każdym polisz korpo jest co najmniej połowa. Możesz też od czasu do czasu polecić takiego skasowanego head hunterom, jeśli jesteś pewien, że stanowisko jakie chcą obsadzić to absolutny kanał! Ważne, aby wykazać chęć pomocy i najlepiej opowiedzieć (w zaufaniu) najbliższemu otoczenie – szkoda Darka, ostatnio szukali kogoś na menago i go poleciłem. 😀  Jeśli oglądałeś Diabeł Ubiera się u Prady, to właśnie masz doskonały obraz totalnego skoorwienia, powszechnego w różnych wersjach, kolorach, maściach, uzależnionych głównie od przebiegłości i inteligencji nowoczesnego menago. Osobiście znam paru takich, którzy do dziś nie wiedzą co ich „zabiło”. 😀

Jeśli myślisz, że takie rzeczy dzieją się tylko tu, to muszę cię rozczarować. Skala zakłamania rośnie w postępie geometrycznym wraz z poziomem uposażenia i władzy. Relacji i dowodów na taki stan rzeczy miałem parę teczek, z tym że nie zamierzałem ich wykorzystywać. 🙂 Ten etap życia mam już za sobą i nie chcę do niego wracać w myśl zasady – dotkniesz kijkiem zaschniętej kupy i zacznie śmierdzieć. Życie jest zbyt krótkie i zbyt piękne by je tracić na takie rzeczy, więc póki możesz w miarę być sobą w tym szambie to pływaj, ważne żebyś miał zawsze usta powyżej poziomu goowna i nie robił wszystkiego wbrew sobie. I nie daj się przekonać, że jak ktoś poszedł po trupach i wskoczył na wyższy szczebelek to znaczy, że tak trzeba i to jest właśnie $ukce$ 🙂 Poza odłamem rzeczywistych psychopatów, większość z tych ludzi widzi własne koorewstwo i bije się z nim na co dzień, z tym że to tego potrzeba odrobiny alkoholu albo skręta. Wypłata jest odroczona w czasie ale nieuchronna – nadciśnienie, nerwice, depresje, cukrzyca, do wyboru do koloru. I teraz najlepsze! Dostosowanie się do tych do cna skoorwionych schematów ludzie zwą:

Dojrzałością. 🙂 🙂 🙂

Więc jeśli czujesz się źle widząc jak na dłoni ten cały cyrk, pomyśl sobie, że mogło być gorzej! Gdybyś na przykład jakimś cudem wspiął się wyżej i był naprawdę skuteczny to mógłbyś skończyć jak Solejmani bo ludzie nie walczą o idee tylko o własne gary i to co w nich pływa. Ot taka prymitywna, sterowana zwierzęcym instynktem przetrwania potrzeba. Zresztą bezdennie chora z ludzkiego punktu widzenia bo przecież nic nie przetrwa próby czasu.

Zatem? Dlaczego Solejmani zginął i dlaczego do tego doszło?

Bo był ideowcem.

Ideowiec we współczesnym społeczeństwie to kretyn. Ktoś jak Bednarkowa z Komornika szukająca sprawiedliwości w prokuraturze i sądzie, podczas gdy wszyscy wiedzą, że idzie się tam wyłącznie po wyrok. Tu jest tak samo. Jeśli jesteś ideowcem to stanowisz zagrożenie dla wszystkich, nawet dla tych którzy z pozoru idą w tym samym kierunku. Dlaczego?

Bo ich ogólny kierunek jest dodatkiem do właściwego (własnego).

Skoorwiałe do cna społeczeństwo akceptuje na przykład fakt, że prowadząc fundacje możesz sobie wypłacać sowite wynagrodzenie. Jeśli do tego jesteś medialny to wytłumaczą sobie nawet machlojki finansowe, najczęściej tak, że przecież robisz tyle dobrego, że możesz sobie coś tam uszczknąć. Ta tradycja jest spijana wraz z mlekiem matki jako pochodna komuny, gdzie niemal każdy kradł z miejsca gdzie pracował co się dało i wydawał więcej niż zarabiał. Jeśli nie wpisywałeś się w ten trend to byłeś frajerem i jako groźnego dla otoczenia należało cię izolować. 🙂

Solejmani był ikoną, był człowiekiem, który zdławił ISIS, który tak naprawdę został zaprojektowany, uzbrojony i wysłany do walki przez braci zza wielkiej wody. Nie ważne, że zrobił to po to, aby wypełnić pustkę własną wersją świętej wojny – nie ważne w naszym, rozpatrywanym kontekście, bowiem nie zajmujemy się oceną moralną postępowania tego człowieka tylko mechanizmami, które funkcjonują tak samo na podwórku, w korporacji, ministerstwie a jedyne co je różni to finezja realizacji.

Skasowaniem kontrolowanej grupy oszołomów naraził się Wielkiemu Bratu.

Dlaczego? Bo jego nie można było kontrolować. Ideowca nie da się kupić, zmusić, podejść – można go tylko wykończyć jako groźnego dla otoczenia.

Solejmani był także pretendentem do prezydentury w Iranie a jego popularność i poważanie wśród własnych obywateli wręcz legendarne. Ideowiec u steru władzy w państwie to katastrofa dla wszelkiej maści kanalii żyjących z korupcji, słabego prawa, niezdarności państwa, które budowane na fundamencie własnych interesów zawsze będzie skorumpowane, silne dla słabych i słabe dla silnych. To dlatego zwykli ludzie, kółka w maszynie często w lot ogarniają kto tak naprawdę działa w kierunku dobra ogółu a nie indywidualnych jednostek zainteresowanych wyłącznie prywatą. Co można zrobić z takim człowiekiem wiedząc, że zagraża misternej konstrukcji umożliwiającej drenowanie ogółu? W państwie demokratycznym można mu podsunąć nagrania , albo zdjęcia z kochanką sprzed dwudziestu lat, ostatecznie podsunąć słupa jako doradcę, aby w odpowiedniej chwili go skompromitować. W państwach, gdzie funkcjonuje dyktatura takich ludzi się usuwa, ale nie wprost, bowiem to zrodziłoby bunt społeczny. Takim ludziom daje się:

Awans na…męczennika!

Mało tego, stawia się pomniki, nazywa ulice itp. Ideowiec nawet po śmierci może być przydatny dla reżimu, bowiem w fundamencie każdego reżimu leży…

Manipulacja.

Na śmierci Solejmaniego zyskali jak widać „wszyscy”. 🙂

Jak widzisz drogi przyjacielu, droga przyjaciółko, świat jest prosty jak konstrukcja cepa, jedynie drogi życiowe bywają różne. Przywołajmy tu może znakomity tekst Wojciecha Młynarskiego:

Gdy tak zrządzi traf, że świata prawd nie zechcesz zmieniać
I gdy kark umiesz zgiąć, gdy siłą wziąć sposobu nie ma
Gdy w tym nie zgubisz się, nie zwiodą cię niełatwe cele
Wierz mi, na drodze tej osiągniesz wiele
Znajdziesz na tej jednej z dróg i kobiet śmiech i forsy huk
Choć by cię kląć świat cały miał, lecz w oczy nikt nie będzie śmiał
Chcesz łatwo żyć to śmiało idź, idź taką drogą.

Zresztą moje dywagacje są pozbawione sensu, bowiem jak można osądzać kogokolwiek w zdeterminowanym świecie? Co innego z zamykaniem gałęzi genetycznych, ale to mrzonka. Czemu? Bo jeśli jakieś gałęzie bywają zamykane to są one z natury ideowe.

Wszechświat kocha bezwzględnych psychopatów. <3

pozdrawiam ciepło

Artur