Operacja Samson.

Ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie póki co powodują jedynie wzrost cen ropy naftowej, co prawdopodobnie w skali lokalnej wpłynie wyłącznie na zwiększenie i tak ostatnio mocno podniesionej inflacji. Jednak zgładzenie irańskiego generała Solejmaniego, który odpowiadał pośrednio lub bezpośrednio za destabilizację Iraku oraz ostatni atak na amerykańską ambasadę w Bagdadzie nie może pozostać bez odpowiedzi. Pozostaje pytanie jak będzie wyglądać reakcja Iranu? Czy będzie to kolejne publiczne zaszlachtowanie kilkudziesięciu ludzi, czy może samobójczy atak na okręty amerykańskie w Zatoce Perskiej, a może porwanie samolotu? Dysproporcja sił konwencjonalnych jest nieprawdopodobna i Iran idący na otwarte starcie z USA czy Izraelem jest skazany na klęskę. Inna rzecz, że wojna konwencjonalna, nawet wygrana wymaga w końcu zajęcia terenu pokonanego przeciwnika i jego okupacji a to już w przypadku tego górzystego kraju może być niewykonalne, podobnie jak w przypadku Afganistanu. Iran to 80 milionów ludzi, górzysty teren ułatwiający działania partyzanckie. Jak trudne i kosztowne jest utrzymanie tego typu terenu pokazuje sytuacja w Jemenie, gdzie wielokrotnie silniejsza ekonomicznie i militarnie Arabia Saudyjska nie może sobie poradzić z grupą ekstremistów w „sandałach”. Myślę, że zabicie Solejmaniego jest tylko siarczystym policzkiem wymierzonym w twarz słabszego, ale butnego oponenta, który może wielokrotnie słabiej odpowiedzieć, ale może też…pójść na całość. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam!

Pamiętajmy, że będący u władzy politycy działają w środowiskach tożsamych z grupami przestępczymi, gdzie jakakolwiek słabość lidera jest zagrożona jego detronizacją a tego wszelkie kacyki boją się najbardziej. Na potrzeby wewnętrzne więc Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej będzie musiał dokonać czegoś spektakularnego. Pamiętamy atak ponad setki Tomahawków, JASSM i innych pocisków na cele w Syrii w 2018 roku? Rosja roszcząca sobie prawo do bycia rozdającym tam karty mocarstwem została „poinformowana”, że mają 24 godziny, aby usunąć własne wojsko o ile chcą uniknąć strat. I co? Nic. Atak przeszedł bez echa i reakcji, mimo że był to dość mocny policzek dla prezydenta Putina, który „zastrzegał sobie prawo do symetrycznej odpowiedzi”. Tu może być podobnie, ale jeśli odpowiedź będzie bardziej zdecydowana to może okazać się, że celem będzie…Izrael. Iran co prawda najprawdopodobniej nie ma jeszcze gotowej do użycia broni nuklearnej a jeśli ją ma, to są to ilości liczone w sztukach, co nie stanowi poważnego zagrożenia, choć ryzyko jest. Izraelska Żelazna Kopuła to dość skuteczny system antyrakietowy, szczególnie przeciwko dużym pociskom, np pochodnym Scuda czy rakiet produkowanych w Chinach lub KRLD ale opierającym się na statystyce. Jeśli do celu poleci setka rakiet to skuteczność kopuły (90% wg Defence24) spowoduje, że 90 z nich zostanie unieszkodliwionych ale 10 trafi w cele w Izraelu. Jeśli będą tam głowice konwencjonalne lub chemiczne to straty wśród ludności cywilnej będą liczone w tysiącach, ale jeśli przedrze się głowica nuklearna to np Tel Awiw przestanie istnieć a to oznacza:

  • Zaistnienie silnej potrzeby reakcji ze strony Izraela oraz nacisków na odpowiedź nie tylko ze strony wewnętrznej ale także licznych wpływowych osób mających żydowskie korzenie na całym świecie.
  • Uruchomienie przez Izrael tzw Opcji Samson.

Czy wiesz, że Warszawa prawdopodobnie znajduje się na celowniku nie tylko rosyjskich Iskanderów ale także izraelskich rakiet Jerycho? Zaiste plastyczne nazwy – Samson, Jerycho.

Rzym na celowniku

Kim zatem był mityczny Samson, że stał się symbolem tajnego, izraelskiego planu ostatecznej odpowiedzi? Sięgnijmy do Biblii.

„Wtedy wezwał Samson Pana mówiąc: Panie Boże, proszę Cię, 
wspomnij na mnie i przywróć mi siły
przynajmniej na ten jeden raz! 
Boże, niech pomszczę raz jeden na Filistynach moje oczy. 
Ujął więc Samson obie kolumny, na których stał cały dom, 
oparł się o nie: o jedną – prawą ręką, o drugą – lewą ręką. 
Następnie rzekł Samson: Niech zginę wraz z Filistynami. 

Gdy się zatem oparł o nie mocno, dom runął na władców i na cały
lud, który w nim był zebrany. Tych, których wówczas zabił sam
ginąc, było więcej aniżeli tych, których pozabijał w czasie
całego swego życia” (Sdz 16,28-30).

Pierwsze wzmianki o operacji Samson pojawiły się po słynnej wojnie Yom Kipur, kiedy to niewiele brakowało, aby siły arabskie zgniotły Izreal niespodziewanym atakiem z trzech stron. Tak naprawdę sytuacja została opanowana dzięki szantażowi ówczesnej premier Izraela Goldy Meir, która wymusiła na prezydencie Nixonie dostawy amunicji, sprzętu i zaopatrzenia grożąc użyciem wszystkich trzynastu posiadanych wówczas głowic nuklearnych przez Izrael. Wojska Cahelu goniły ostatkiem sił i zapasów. Bez wsparcia zza wielkiej wody prawdopodobnie historia potoczyłaby się wówczas zupełnie inaczej.

Co zatem zakłada Opcja Samson? To bardzo proste. W chwili ostatecznego zagrożenia zniszczeniem państwa, Izrael zaatakuje wszystkie będące w zasięgu możliwe cele na mapie świata, aby wciągnąć w konflikt maksymalną liczbę państw. Siły zbrojne tego państwa dysponują tak zwaną triadą nuklearną, czyli posiadają trzy możliwe drogi przenoszenia głowic nuklearnych. Najgroźniejsze to pociski Jerycho 3, ukryte w podziemnych silosach zdolnych do przetrwania uderzenia nuklearnego, umożliwiające zaatakowanie celów oddalonych o szacunkowo 4,5 do 6 tysięcy kilometrów od miejsca odpalenia. Graficzna ilustracja zasięgu Jerycho3.

Niektóre źródła podają, że najnowsza wersja owych rakiet umożliwia uderzenie w cele położone w odległości nawet 11 tysięcy kilometrów. Jak widać w zasięgu tej broni jest nie tylko Londyn, Warszawa czy Moskwa ale także Nowy Jork. Do tego musimy dodać taktyczne ładunki nuklearne przenoszone przez samoloty F16 i F15 a także wystrzeliwane z okrętów podwodnych klasy Delfin.

Reasumując:

Jak zatem widać w konflikt na Bliskim Wschodzie zamieszani są poważni zawodnicy a ewentualna eskalacja tegoż może dotknąć niemal każdego z nas. Pozostaje mieć nadzieję, że sprawa rozejdzie się po kościach a odpowiedź Republiki Islamskiej będzie w miarę symetryczna. W innym wypadku cena złota mocno wzrośnie. Jednocześnie mam nadzieję, że jako naród nie damy się wciągnąć w tę awanturę. Szczególnie przez ludzi, którzy „zawsze zasiadają w komisjach” mimo, że czasy się zmieniają. No chyba, że oni sami albo ich bliscy jako pierwsi dadzą przykład jak zwyciężać mamy, ale nie przed mikrofonem w Brukseli, tylko na pustyni pod Bagdadem.

Pozdrawiam

Artur