Mówiłeś kiedyś, że 50/50 trzeba pilnować.

Odezwał się do mnie stary czytelnik, chyba jeszcze z czasów blogu na podrywaju pytając czy formuła wkładu w relację na poziomie 50% na 50% z obu stron jest gwarantem sukcesu? Dodał, że on po pewnym czasie spędzonym z dziewczyną nie czuje już tego co kiedyś i trzyma temat chyba bardziej z powodu schabowego w niedzielę oraz seksu od czasu do czasu niż z rzeczywistej potrzeby. Z tego co pamiętam to jest on dość atrakcyjnym kąskiem w karuzeli matrymonialnej, młody, przystojny, z głową pełną pomysłów, samodzielnie rozwijanym biznesem. Zatem? Dlaczego traci czas na coś co już dawno przestało go fascynować? Odpowiedź jest prosta. Bo tak jesteśmy skonstruowani. Wolimy marną ale stabilną przeciętność niż niepewną, ale emocjonującą zmianę. Niedziele zabijają więcej ludzi niż stresujący poniedziałek – warto o tym pamiętać.

Odpowiedziałem na PM, ale wyczułem, że odpowiedź nie spotkała się z entuzjazmem. 🙂 Moim zdaniem wynika to wyłącznie z niezrozumienia. Otóż, wszyscy ewaluujemy w rozwoju dostrzegając inne strony rzeczywistości oraz modyfikując własne poglądy. Tylko totalni debile okopują się na raz postawionych tezach, szukając jednocześnie wyłącznie potwierdzenia dla własnych przekonań. Wynika to wprost z konformizmu – znajdując np dowód społeczny na własne przekonania, możemy się łatwo rozgrzeszyć przypisując winę za odczuwaną porażkę np systemowi a nie własnemu działaniu. Zresztą percepcja porażki zasługuje na osobny wpis bowiem jest ona mocno subiektywna.

Zatem? Czy bycie „pałkowym” w związku i trzymanie się wkładu 50/50 jest jedynym skutecznym sposobem na długotrwałe szczęście w relacji?

Nie! Bowiem jeśli musisz być „pałkowym” to związek nie jest zdrowy!

Owszem! W imię schabowego i seksu co kilka dni możesz sztucznie utrzymywać równowagę szarpiąc emocjami, blokując potrzeby drugiej strony, walcząc o pozycję „rozdającego karty” ale to oznacza jedno…

Relacja jest oparta na dysproporcji!

Co to oznacza? Najprościej mówiąc, że nie jest oparta na wzajemności, czyli np Ty jesteś ekstremalnie zamożny a ona ma wyższe od Ciebie o kilka oczek SMV, albo Ty masz dużo wyższe od niej SMV a ona boi się utraty źródła własnej przyjemności i niejako antycypując próbuje siłowo obniżać Twoje poczucie wartości. Tak czy owak, każda tego rodzaju relacja jest destrukcyjna dla obu stron w dłuższej perspektywie czasu. Najlepsze jest to, że takich związków opartych o bezpośrednią wymianę korzyści jest naprawdę sporo a ich beneficjenci nie do końca czują, dlaczego nadal są razem 🙂 I dobrze. Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Zatem? Recepta na dziś? 50/50 i „pałkowy”?

Nie! Wszystko w naturze opiera się na równowadze, więc jeśli znalazłeś się jakimś cudem w układzie, gdzie ona ma większą wartość w karuzeli matrymonialnej niż TY to jedyną opcją jest spuszczenie z tonu o ile chcesz zachować ten układ. Warunek jest jeden!

Musisz zaakceptować ten fakt mentalnie!

Ludzie są różni. Czy np człowiek dobrze czujący się w masochistycznym układzie z kobietą jest kimś gorszym niż samiec alfa? NIE! Po trzykroć nie, jeśli akceptuje układ odniesienia w którym egzystuje. Zatem?

K A L I B R A C J A!

Nie ma schematów! Jedynym sędzią w swojej sprawie jesteś TY sam! Nie otoczenie, nie rodzina, nie znajomi! Jeśli TY czujesz się dobrze i czerpiesz pełnymi garściami z interakcji to przestań się zastanawiać, czy jesteś alfa, beta, czy gama! Ważne, że akceptujesz swoje miejsce w czasoprzestrzeni i czujesz spełnienie! To klucz do życia i to nie tylko w obrębie układów damsko męskich.

Awięc? 😉

Ufaj intuicji i przestań przejmować się schematami.

pozdrawiam

Artur

PS” Pałkowy” w związku to i tak wyższa forma rozumienia rzeczywistości niż przeciętny konsument schabowego – uwaga dla formalności, gdyby ktoś chciał podważać sens całości. 🙂