Kamyczek do ogródka determinizmu.

Jakiś czas temu przedstawiłem dowody na to, że wolna wola w potocznym znaczeniu nie istnieje. Decyzje, które uważamy za własne powstają w naszych mózgach na milisekundy przed tym, gdy zostaną „wyświetlone” na „tablicy” świadomości jako własne. Od jakiegoś czasu bardzo mocno skłaniam się ku tezie, że życie/nasza percepcja tegoż toczy się niejako dwutorowo. Pierwszy nurt obejmuje zdeterminowany doszczętnie, bądź prawie doszczętnie „konstrukt”, w którym egzystujemy fizycznie oraz jaźń, która pełni rolę „obserwatora” rzeczywistości, który pod płaszczykiem samostanowienia odgrywa rolę aktora, reżysera i widza w jednej osobie. Sceną oczywiście jest to co dociera do naszych zmysłów, czyli głównie przeszłość. Dla homo sapiens „teraz” nie istnieje, bowiem zanim nasz mózg przetworzy bodźce docierające doń z otoczenia „qualia”, która ze nie odpowiada staje się z ludzkiego punktu widzenia przeszłością. Czy możemy zatem rozpatrywać siebie jako coś więcej niż bioroboty? Być może, a przynajmniej do czasu rozwikłania w zasadzie jedynej frapującej mnie zagadki związanej z naszą egzystencją na Ziemi. Mianowicie? Dlaczego ja to ja, a Ty to Ty? Reszta jest imho mało interesująca…Czemu zatem wracam do tematu 2x+y=10? Zapraszam do lektury!

Nie od dziś podnoszę, że fakt iż szacujemy prawdopodobieństwo wystąpienia jakiegoś zdarzenia a nie pewność wynika nie z faktu, że światem zawiaduje losowość tylko dlatego, że nie jesteśmy w stanie zgromadzić wszystkich wsadowych jakie składają się na ostateczny rezultat, czyli coś co zwiemy przyszłością. Nie będę odnosił się do tematów obocznych takich jak próby wmanewrowania fizyki kwantowej w pole wpływu na świat makro czy kwestie wiary za to skupię się na niesamowicie problematycznym zagadnieniu a mianowicie – prognozowaniu pogody. 🙂 Skoro świat jest zdeterminowany to znaczy, że deszcz, śnieg czy cudownie grzejące nasze twarze Słońce powinniśmy być w stanie przewidzieć z dużą dokładnością, tymczasem jak wyglądają prognozy pogody każdy z nas wie. W perspektywie godzin, czy dni, można jeszcze wspominać o jakiejś sprawdzalności ale w horyzoncie czasowym tygodni czy miesięcy wciąż mamy do czynienia co najwyżej z wróżeniem z fusów. 😉

Mechanika płynów jest jednym z bardziej znienawidzonych przedmiotów wśród studentów politechnik. Tak się składa, że nie udało mi się lata temu dokończyć automatyki, ale za to mój kumpel z ławy szkolnej może śmiało pochwalić się solidnym dyplomem w tej materii więc wkrótce czeka mnie arcyciekawa dyskusja 😉 To tylko dygresja – idźmy dalej.

Do czego nam potrzebna ta cholerna mechanika płynów i czemu do diaska miast budować modele oparte na pewności wciąż pracujemy na prawdopodobieństwie? Ograniczenia percepcji, filtr mentalny? Nazwijmy to dowolnie – tak czy owak niedawno dokonał się świetny postęp w tej materii a mianowicie wykładowcom uniwersytetu w Maryland udało się uzyskać rygorystyczny dowód tzw. prawa Batchelora opisującego dynamikę wirów.  Okazuje się, że matematycznie można przewidzieć i zapisać powstawanie np tornad, oraz zrozumieć dlaczego przyjmują określony kształt czy kierunek przesuwania się. Wynika on bowiem nie z przypadkowości tylko jest bardzo silnie zdeterminowany a do tego obliczalny na podstawie danych wsadowych!

Czego to dowodzi, bądź przynajmniej daje naukowe przesłanki tezy?

Prawo turbulencji w mechanice płynów

Otóż zdefiniowanie wzorów na dynamikę wirów pozwala dużo skuteczniej niż obecnie prognozować zachowania atmosfery, zjawiska pogodowe, powstawanie kataklizmów pogodowych, chmur burzowych itp. Dokonał się kolejny krok w kierunku totalnego odkrycia teorii wszystkiego. Imho krok znaczący biorąc pod uwagę bardzo krótki czas jaki upłynął od świadomego dotarcia przez ludzi do pytania o tajemnicę istnienia.

Będę śledził temat bo wygląda bardzo obiecująco.

Stay tunned

Artur