Rob Simonsen i jego klawisze.

Muzyka poważna nie jest łatwym kąskiem dla przeciętnego konsumenta rzeczywistości. Latami próbowałem odnaleźć inspirację korzystając z programu drugiego PR ale poza niektórymi klasykami ciężko było uzyskać taki efekt jak np przy tańczących w głowie riffach gitarowych czy powtórzeniach sekwencji w muzyce elektronicznej. Od pewnego czasu jednak udaje mi się coraz mocniej wniknąć w ten piękny świat wyjątkowych dźwięków. Jeśli chodzi o fortepian to pierwsze co przychodzi mi do głowy to Richard Clayderman, będący absolutnym numerem jeden jeśli chodzi o popularną odsłonę klasyki. Dziś jednak chciałbym zwrócić uwagę na Roba Simonsena. Jest on głównie kompozytorem muzyki do filmów, ma w swoim portfolio udźwiękowienie takich obrazów jak Życie Pi, Najlepsze  najgorsze wakacje, Cudowne tu i teraz czy Na fali z 2007 roku. W moim wypadku połączenie fortepianu i muzyki elektronicznej daje znakomity efekt uruchamiający wyobraźnię i emocje. I o to właśnie chodzi!

Rob Simonsen przyszedł na świat w Saint Louis 11 marca 1978 roku. Pochodzi z rodziny muzyków, od najmłodszych lat uczył się gry na pianinie, w czasie nauki w college-u grywał klasyczne jazz piano zbierając inspirację od takich muzyków jak Dave Brubeck czy Bill Evans.

Aktualnie ukazał się nowy album Roba, zatytułowany Reveries. Krótki, skondensowany, trwający zaledwie 36 minut materiał ale zawierający takie smaczki jak jak chociażby Reve czy Envol. Polecam każdemu miłośnikowi elektronicznych, dźwiekowych zakamarków. Muzyka wycisza, pozwala oddać się marzeniom czy też odpocząć ze słuchawkami na uszach korzystając z ostatnich promieni jesiennego słońca.

Zachęcam do zapoznania się z najnowszym albumem Roba, jest on dostępny na Spotify i dość ciężko znaleźć cokolwiek na tubce, jak to zresztą bywa z niszową muzyką.

pozdrawiam

Artur