Z wnętrza.

Dziś miałem przyjemność wziąć udział w warszawskiej premierze filmu „Z wnętrza” w reżyserii Cezarego Grzesiuka, Krystiana Kamińskiego i Tomasza Szwana. Autorem zdjęć do paradokumentu jest oczywiście w większości sam Mistrz., prócz tego wykorzystano materiały będące w gestii obecnego na premierze Pana Piotra Dmochowskiego. Z osób związanych ze środowiskiem zauważyłem obecność Kamila Śliwińskiego, Ani Akobe, Kasi Konopy i Anety Awtoniuk, która po seansie wyglądała na porządnie wstrząśniętą i wzruszoną. Nie dziwię się, my wszyscy mimo głębokiego przeniknięcia w świat Beksińskich nigdy nie mieliśmy okazji poznać ich osobiście. Myślę, że z perspektywy czasu ludzie są w stanie inaczej oceniać własne poczynania z przeszłości, w tym spoglądać na nią przez pryzmat „co by było gdyby”. Ludzie są już tak skonstruowani, że nie doceniają tego co jest w zasięgu ręki, dopiero gdy po czasie okazuje się, że było w tym coś absolutnie wyjątkowego nadchodzi czas na „hołd smutku”. Dobre i to, powiem szczerze, że naprawdę doceniam takie podejście będąc zupełnie świadomym, że w moim wypadku nikt nawet nie uroni łzy. Okazuje się, że jednak pozorne zimno może okazać się ciepłem zwrotnikowego lata.

 

Na początek może kontrowersyjnie? Nie wiedziałem, że Beksińscy mieli Hondę CRX!!! Ford Escort, Toyota Corolla przewija się dość często w literaturze, ale CRX? Nie po raz pierwszy okazało się, że za zasłoną skromności kryje się dobry gust. Współcześni mogą się śmiać – Honda, CRX, Vtec itd. W latach 80tych to było marzenie każdego szanującego się miłośnika motoryzacji! 160KM z 1,6 litra pojemności bez doładowania! To było coś! Zresztą, komu jak komu, ale właśnie jemu się należało!

W filmie zaskoczyła mnie dość nieprzejednana postawa wobec Piotra Dmochowskiego, który odwzajemnił mój ukłon w korytarzu przed premierą. Mam wrażenie, że obraz ludzi, którzy przewijali się w naszych życiach tkwi gdzieś w podświadomości tak, że kolejne spotkania są już naznaczone przeszłością. Być może skojarzył moją postać ze spotkaniem w Nowej Hucie a może po prostu zastanawiał się, skąd wyglądam znajomo? Nie ważne. Dla mnie bokser+prawnik w jednej osobie to osobowość godna naśladowania.

Zaskoczył mnie również brak scen z tragicznych wydarzeń jakie stały się udziałem najbardziej wrażliwego człowieka, o którym słyszałem. Śmierć Zosi na skutek pęknięcia tętniaka jest zupełnie pominięta poza napisami końcowymi, podobnie jak odejście Tomka w pamiętną wigilię 1999 roku. Być może jest to zabieg celowy, nie mniej jednak Zdzisław filmował wszystko i dzięki uprzejmości różnych ludzi widziałem te filmy. Zabrakło ich w tej projekcji. Chcę wierzyć, że specjalnie.

Generalnie polecam, ale tylko dla ludzi mocno znających „background”. Pozostałym film może wydać się nudny, bądź niezrozumiały.

Bardzo dobrze stało się, że coraz więcej materiałów związanych z genialnym filozofem (tak!) Zdzisławem Beksińskim wychodzi na światło dzienne, mimo że Pan Wiesław Banach strzeże ich jak relikwi. 😉

pozdrawiam z nowego serwera

Artur