Czy Bóg kryje się w czwartym wymiarze?

Kiedy byłem dzieckiem z zaciekawieniem obserwowałem sporo starszego kuzyna, który każde wolne popołudnie spędzał przemierzając na motorowerze marki Komar wieś, w której mieszkał. Owszem, pociągał mnie wehikuł, hałas, zapach spalin, ale już wówczas zadawałem sobie pytanie po co? Odpowiedź była banalna – w ten sposób manifestował okolicznym samicom własny sukces. 😉 Dziś też widzę stada ludzi w kombinezonach jeżdżących z punktu do punktu bez celu. Żeby nie było, nie mam nic przeciwko motocyklistom, jest to tak samo bezsensowne zajęcie jak każde inne, no chyba że hedonizm jest celem nadrzędnym, ale wówczas? Hmm…Nadać sens w bezsensie jest dość łatwo pod warunkiem, że człowiek nie przekroczy pewnych granic w poznawaniu rzeczywistości. Wtedy jest już naprawdę ciężko stawiać sobie jakiekolwiek cele, bo nawet nie chodzi tu o chęci ale przede wszystkim czające się z tyłu głowy pytanie – ale po co? Wszak wszyscy skończymy jako nawóz. Nie da się zachować nawet wspomnień, więc na dziś miast hałasu jakiejś fał dwójki wybieram inną drogę.  W końcu też zrozumiały wydaje mi się eskapizm Tomka Beksińskiego, który znalazł sobie ujście od rzeczywistości niepodlanej wyparciem w postaci oglądania filmów i muzyki. Skoro nasz świat to tylko „dream within a dream” to jakie ma znaczenie, czy funkcjonujemy tu gdzie wszyscy, czy obok? Wróć! Ma, bo lodówka robi się pusta! 😉Zacznijmy może od tego, że nasz wszechświat z punktu widzenia istoty czterowymiarowej oglądany z dużej perspektywy będzie wyglądał mniej więcej tak jak na obrazku powyżej. Zamieściłem tę oklepaną wizualizację z braku lepszej, bowiem w przypadku istoty czterowymiarowej czas jest wymiarem fizycznym, czyli byt taki widzi od razu całość czasoprzestrzeni, która przyjmie powiedzmy kształt napompowanej dętki. Nie ma początku, końca, jest w stanie zajrzeć w dowolne miejsce na osi czasu, które zwiemy przeszłością, bądź przyszłością. Zaraz, zaraz? A podobno to my decydujemy o tym co będzie jutro, pojutrze itp. 😉 Spokojnie – to tylko teoria, ułomna moim zdaniem o tyle, że natura nie mnoży bytów ponad konieczne o czym traktuje słynna brzytwa Okhama. Jeśli istnieją byty czterowymiarowe, to powinny istnieć również 10 wymiarowe. Czemu? Bo tyleż wymiarów można zdefiniować bazując na obecnej wiedzy. W teorii strun mówi się wówczas o wibrujących w 10tym wymiarze super strunach, które są budulcem podstawowym tego co nas otacza. Dodatkowo pamiętajmy, że w wyższych wymiarach zjawisko obserwatora może nie istnieć, mimo że same wymiary są fizycznie obecne. To tak jak ze słynnym płaszczakiem. My jako istoty trzywymiarowe, żyjące w świecie czterowymiarowym (czas dla nas nie jest wymiarem fizycznym) powinniśmy bez problemu obserwować życie dwuwymiarowych istot żyjących w świecie trójwymiarowym. A czyż tak się dzieje? Nie! Ale zaraz? Czy czymś innym jest obserwacja postaci w grach komputerowych? Zaraz, zaraz, ale te postaci nie czują, nie myślą itp. OK, ale moim zdaniem jest to li wyłącznie kwestia algorytmu, aby pchnąć w tego typu twory świadomość istnienia bez świadomości faktu, że jakiś Mirek piwniczak steruje ich życiem na co dzień. 😉 Może to stąd Elon Musk twierdzi, że żyjemy w symulacji? 😀 Moim zdaniem pieprzy trzy po trzy jak każdy szarlatan żyjący ze wzbudzania ciekawości w tłuszczy, ale może ma rację? 😉

Zawsze traktując o tego typu tematach napotykamy na ścianę w postaci definicji, bowiem ludzki język jest niejednoznaczny i prowadząc taki dysput w sposób naukowy należałoby najpierw zdefiniować terminologię, inaczej będzie to tak zwane słodkie pierdzenie. Nie mniej jednak nie sądzę, aby tych kilku moich czytelników wymagało ode mnie ekspresji na poziomie doktora fizyki pracującego w CERN-ie, raczej upajamy się teoretycznym rozważaniem nad drogą, którą niewielu będzie w stanie zobrazować czy nawet sobie wyobrazić.

Osobiście jestem sceptykiem i silnym zwolennikiem prostych rozwiązań, którym hołduje również natura. Tak czy owak niesamowicie fascynujące jest odkrywanie zagadek wszechświata w tym także tych, które ciężko sobie wyobrazić. Horyzont zdarzeń powoduje, że przyszłość jest dla nas zagadką, teraz nie istnieje, a przeszłości już nie ma.

Polecam świetny film, który w bardzo przystępny sposób opisuje zagadnienie związane z wielowymiarowością świata. Wiem, że powyżej pewnej wartości ciężko to sobie zwizualizować, ale uważam, że autor zrobił genialną robotę w propagacji wiedzy – prościej się już nie da. 🙂

pozdrawiam

Artur Gutner

PS: Kto wiedział, że obraz trafiający do naszego mózgu za pośrednictwem soczewki w oku jest odwrócony i to dopiero nasza galareta pod czaszką dokonuje jego konwersji na to co nam się wydaje, że widzimy? To jak to jest? Jesteś samodzielnym bytem czy marionetką? 😉