Propaganda sukcesu, czyli czas płynie…

Długo wahałem się, czy opublikować ten wpis, wisi on w mojej poczekalni już grubo ponad dwa tygodnie. Dziś zdecydowałem, że jednak to puszczę  – dość qrwa słodkiego pierdzenia na temat tego co nas otacza. Właśnie podejście typu zauważaj dobre strony, ciesz się na siłę jak głupi do sera, życie jest piękne mimo, że straciłeś robotę, masz rogi a dom licytuje ci komornik doprowadziło do tego w czym MUSIMY egzystować. Do sytuacji, gdzie każdy niemal UDAJE, bo jeśli narzeka i widzi, że nic tu się kupy nie trzyma to trafia w ramki oszołoma, przegrywa i kogoś z kim nie warto trzymać.

Kilka dobrych lat temu, jako uczestnik starego, dobrego podrywaja, dzieliłem się swoją wiedzą na temat relacji z innymi, czerpiąc jednocześnie pełnymi garściami z innych userów owego zacnego wówczas forum. Pamiętam pewien wpis jednego z adminów, gdzie opisywał jak ma wyglądać gra z problematyczną kobietą, która jest zbyt „skomplikowana” do nawiązania relacji, ale jednocześnie tak atrakcyjna fizycznie, że nie da się wobec niej przejść obojętnie. Przytoczę teraz jedno z przykazań, będące swoistym wyciągiem z almanachu obsługi tego typu kobiet, a który znakomicie wpisuje się w nasze skoorwiałe do cna społeczeństwo.

Na początek wspomniany cytat:

„Punkt szósty – NIGDY nie dziel się własnymi problemami z tego typu kobietą, jej świat, póki nie spadnie jej SMV to bajka ze stadem nadskakujących debili, którzy są w stanie sprzedać własną matkę, byleby sięgnąć po waginę. Wśród nich są właściciele C63 AMG i prości hydraulicy. Zatem? Jeśli tylko kiedyś pękniesz i powiesz, że masz problemy to natychmiast przestaniesz wpisywać się w landrynkowy świat pani i zostaniesz w ciągu krótkiego czasu wypierdolony na śmietnik, a owa niewiasta zacznie zastanawiać się, co takiego w ogóle w tobie widziała? Udajemy ZAWSZE, że wszystko gra, pełna kindersztuba i bujanie na flekach – tego oczekuje od ciebie społeczeństwo, a przede wszystkim kobiety.”

Zaiste prorok – tak jest zresztą w niemal każdej dziedzinie życia, gdzie do głosu dochodzi skoorwiałe stado.

Nic mnie tak nie wyprowadza z równowagi jak nieszczerość a już do pasji doprowadza pieprzenie ludzi, którzy twierdzą, że nie lubią jak ktoś narzeka, bo to nic nie zmienia a zatruwa życie! Nie no jasne, udawajmy wszyscy, że świat jest piękny mimo, że szambo wylewa nam się uszami. Przyjdzie czas, gdy będziemy zmuszeni skorzystać z lekarza i wówczas okaże się, że nasze ubezpieczenie to zwykła fikcja, bowiem i tak musimy zrealizować wizytę prywatnie. Dla odmiany pomyślimy o emeryturach ukradzionych przez rząd Ronalda Makdonalda w majestacie prawa, po których resztki zresztą zaraz sięgnie mister Morawiecki – nie ma takiej niegodziwości, której nie dopuści się demokratyczny rząd jeśli zabraknie mu pieniędzy. Pogódźmy się z tym, że mimo zgromadzenia w OFE setek tysięcy złotych, które miały być dziedziczone pozostały nam jedynie „zapisy księgowe”. Cieszmy się, że ex żona nie puściła nas całkiem w skarpetkach, tylko pozwoliła widywać dziecko raz na miesiąc między 13:45  a 14:00 we wtorki, przez drzwi, w obecności kuratora. Lepsze to niż nic – zawsze trzeba widzieć pozytywy. 😀

Dość! Dość pieprzenia peanów na temat procesu, który dla każdego z nas kończy się tak samo – niebytem. Każde ludzkie działanie jest w fundamencie podszyte potrzebą idei oraz widzenia sensu w procesie, który staje się naszym udziałem. Większość z nas wykonuje jakąkolwiek aktywność życiową bowiem dostrzega jedynie fragmenty rzeczywistości budując sobie etapy, po których w teorii ma przyjść sielanka, zatracając jednocześnie finał. Goowno! Nigdy nie przyjdzie bo tak jest skonstruowana rzeczywistość. Podejście typu patrz na jasną stronę życia powoduje utrwalenie chorych z ludzkiego punktu widzenia schematów, przymykanie oka na bylejakość, siłowe upatrywanie pozytywów tam, gdzie ich nie ma, byle jeszcze dzień, tydzień, dwa… Jedynymi beneficjentami owych schematów są perfidni manipulatorzy, którzy  z życia uczynili sobie bal kosztem ludzi, którzy nie potrafią, bądź nie chcą brać udziału w ogólnospołecznym szaleństwie.

Dość bylejakości, dość udawania, dość gierek dla chwilowych korzyści!

Piękna utopia co? Stąd mniejsze niebo.

Niech was szlag.

Gutner 🙂