Polaryzacja otoczenia.

Dziś kolejna rocznica tragicznej śmierci Zdzisława Beksińskiego. Wspominam znów wspaniałego malarza i myśliciela bowiem to dzięki niemu przeszedłem przez granicę cukierkowej percepcji serwowanej nam przez ewolucję celem powielania, zamieszania i wydania zmodyfikowanego genotypu na rzecz racjonalnej oceny otoczenia. Jak pamiętamy z poprzednich wpisów Beksiński zauważył i przystępnie wyjaśnił dlaczego obiektywne dobro i zło nie istnieje. Na dziś dla mnie to proste – to co dla pająka jest porządkiem dla muchy oznacza chaos – wśród ludzi jest identycznie. Homo sapiens zauważyli, że są pewne uniwersalne, wygodne dla większości kanona zachowań i w ten sposób powstała moralność, kodeks cywilny, zasady współżycia społecznego i wiele innych norm porządkujących świat w sposób uznany przez większość oraz narzucające całości społeczności określone wzorce zachowań. Oczywiście jeśli nie chcesz się podporządkować grupie czeka cię alienacja bez względu na to czy twoje myślenie w perspektywie może przynieść korzyści nie tylko tobie samemu. Temat jak zwykle ma objętość oceanu, dziś skupimy się na polaryzacji dobra i zła oraz spróbujemy rozważyć temat jak najbardziej obiektywnie.

Wybieram się właśnie na koncert Olafura Arnaldsa na warszawskim Torwarze i może stąd właśnie nagły przypływ weny i chęć podzielenia się że światem własnymi przemyśleniami? Większość ludzi uważa że silna polaryzacja odbioru rzeczywistości jest objawem choroby afektywnej dwubiegunowej. Być może często tak jest, ale tylko wówczas jeśli jednostka dokonuje oceny tej samej sytuacji w odległy od siebie biegunowo sposób, często na przemian, w zależności od aktualnego stanu psychicznego. Czyli np. dziś ktoś uwielbia oglądać mecze piłkarskie a jutro nienawidzi. A co jeśli ktoś konsekwentnie ocenia ciąg przyczynowo skutkowy stosując bardzo ostre kryteria moralne? Uwaga na definicje moralności – przez to pojęcie rozumiem własny zbiór przekonań odnośnie oceny różnych zachowań ludzkich a nie ogólny wzorzec tychże, to bardzo ważne dla dalszego zrozumienia wątku. Ze względu na to, że jestem między innymi z wykształcenia informatykiem to pozwolę sobie zastosować prostą geometrię celem lepszego zobrazowania tematu. Wyobraźmy sobie, że mamy ocenić ścieżkę życiową dziesięciu osób na bazie własnej moralności. Zapis życia tych ludzi możemy przedstawić w formie linii narysowanej na płaszczyźnie dwuwymiarowej. Otwieramy zatem zeszyt i widzimy w nim dziesięć linii wijących się na płaszczyźnie i obrazujących życie wspomnianych ludzi. Jak wiemy linia składa się z licznych punktów, które dopiero z perspektywy stanowią iluzję ciągłości. Te punkty to tak zwane qualie. Załóżmy też że owe qualie oceniane przez nas jako niemoralne będą miały częstotliwość fali odpowiadającej widzeniu koloru czarnego zaś moralne będą białe. Z perspektywy pięciu metrów, biorąc pod uwagę gęstość qualii będziemy widzieć…dziesięć szarych linii. Czyli na razie psycholodzy i tak zwane społeczeństwo ma rację – świat nie jest ani czarny ani biały, jest szary.

Okej, zbliżamy nieco bardziej twarz do kartki powiedzmy na metr. Z tej perspektywy daje się już zauważyć, że owe linie są co prawda szare ale mają różne odcienie. Jedna jest wyraźnie ciemniejsze, dwie mniej, sześć klasycznie szarych i jedna prawie biała. Wniosek? Uwaga – za chwilę może się okazać, że świat nie jest jednak szary.

Spoglądamy na linię przez lupę i już wyraźnie widzimy że składają się one z owych wspomnianych czarnych i białych kropek. Doszliśmy do sedna pod tytułem racjonalizacja rzeczywistości zależna od perspektywy. Dalej ktoś może powiedzieć, że te kropki jednak nie będą całkowicie czarne lub białe a szare. No dobrze, tak myśli 90% ludzi bo na co dzień stosuje racjonalizację własnych działań celem przetrwania. Wróćmy w tym miejscu do opisanego przeze mnie eksperymentu na torach, na których jest semafor i rozjazd, my mamy zdecydować gdzie pojedzie pociąg. Za rozjazdem na jednym torze stoi jeden człowiek, na drugim dziesięciu. Musimy zdecydować czy poświęcić jednostkę czy grupę – znakomita większość ludzi poświęca życie jednostki na rzecz grupy ale sytuacja diametralnie się odmienia w sytuacji, gdy ową jednostka jest ktoś bliski osoby, która ma zdecydować, którędy pojedzie pociąg. Właśnie udowodniliśmy istnienie egoizmu jako podstawowej siły sprawczej. Czemu jesteśmy gotowi poświęcić dziesięć innych osób na rzecz uratowania bliskiej nam jednostki? Bo ewolucja zaszyła w nas chęć przekazania dalej własnych genów – jesteśmy wyłącznie biorobotami.

Smaczku sprawie dodaje fakt, że takiej oceny rzeczywistości dokonujemy na co dzień oraz reagujemy w locie, w większości na skutek zapisanych w pamięci doświadczeń. Stąd między innymi wynika nasza pozycja w grupie, poczucie satysfakcji, zadowolenia, zgody bądź buntu wobec rzeczywistości. Czy zatem możemy mieć do siebie pretensje będąc de facto tworem, który dokonuje post factum oceny własnych działań dokonanych w sposób automatyczny? Raczej nie. 😉

Przy okazji, leczenie depresji poza odblokowaniem wychwytu serotoniny środkami farmakologicznymi polega w dużej mierze na narzuceniu człowiekowi perspektywy, tak aby nie chciał przyjrzeć się dokładnie temu co go otacza i wrócił do konsumpcji oraz ogólnej perspektywy. Może dlatego Tomek Beksiński konsekwentnie odmawiał psychoterapii? Może chciał do końca pozostać „sobą” – depresyjnym realistą? Zresztą, co to znaczy być sobą? Taka pozycja z perspektywy obserwatora jest bardzo trudna do utrzymania.

Terapię można ciągnąć w „nieskończoność” aż do nieuchronnego krachu czyli biologicznej śmierci organizmu – wówczas wszelka racjonalizacja traci sens, pozostaje brutalna z ludzkiego a obojętna obiektywnie rzeczywistość.

A gdyby tak wywalić racjonalizację i zacząć stosować logikę dwuwartościową do oceny rzeczywistości? Szokujące? A jednak – mnie też przeszywa dreszcz, gdy o tym pomyśle, bo sam jestem częścią społeczeństwa mimo, że widzę nieco więcej niż przeciętny jego członek. Po prostu poza pewne granice nie uda się nam wyjść, tak jak nie da się obejść ograniczeń stawianych przez bios w komputerze. Nie mniej jednak fakt że ludzie udają iż świat jest szary jest IMHO podstawowym powodem dlaczego niemal każdy uważa, że świat bywa niesprawiedliwy.

Co zatem zrobić aby szarość zamienić w biel (nasza czerń może być czyjąś bielą)? Rozkładać qualie na drobne kierując się wyłącznie tym co podpowiada nam sumienie. Jest to niezawodny sposób na dobre samopoczucie, bez względu na to co w efekcie naszych działań wyniknie. Stawiam ostrożną tezę, że uogólnienie stosowane przez ludzi celem osiągnięcia komfortu życiowego jest fundamentem nieszczęścia w perspektywie czasu i staje się podwaliną depresji.
Czas kończyć.

Wnioski? Świat nie jest szary jeśli przyjrzymy się mu dostatecznie blisko. Mało? Na dziś wystarczy – ciąg dalszy być może nastąpi, chyba że przyjdzie kryzys i naruszy sztucznie utrzymywaną równowagę w świecie, gdzie króluje hipokryzja. 😉
Pozdrawiam serdecznie.

Artur Gutner