Do widzenia, do jutra!

Każdy z nas w okresie dorastania w latach osiemdziesiątych miał swoje ulubione zespoły, gwiazdy kina, których zdjęcia i plakaty gromadziło się z dużym trudem przede wszystkim poprzez zakup gazet typu Zarzewie, czy Żołnierz Polski, które po wyrwaniu środkowej strony z plakatem lądowały natychmiast w koszu. Były to czasy, gdy dotarcie do jakichkolwiek źródeł czy informacji było bardzo trudne, jeśli ktoś znał angielski to pisał listy do różnych, zachodnich firm z prośbą o przysłanie prospektów Lego czy Sony. Niedawno odnalazłem takową korespondencję, której nie wysłałem i kiedy czytam jak niesamowicie kaleczyłem wówczas język to trochę mi wstyd. 😉 Każdy z nas ma gust, poczucie estetyki, piękna i smaku wykształcone w dzieciństwie. Każdy rok dorosłości to już wyłącznie szukanie połączenia z tamtym, dawno utraconym czasem. Fenomenalne jest to, że nawet ludzie, którym przyszło żyć w wyjątkowo paskudnych czasach, np w czasie wojen okres dorastania wspominają jako najlepszy w życiu. Pierwszy raz Teresę Tuszyńską zobaczyłem spod kołdry, oglądając na starym, kineskopowym Rubinie tytułowy film z doskonałą rolą Zbyszka Cybulskiego, który między nami mówiąc był w niej do nieprzytomności zakochany. Niestety jak to często bywa, tego typu kobiety mają dość skomplikowaną osobowość, wynika to z wielu czynników, może kiedyś pokuszę się o własną analizę dlaczego tak akurat bywa? Tak czy owak, skończyłem właśnie czytać książkę Mirosława Nowika, zatytułowaną Tetetka. Tytuł nie jest przypadkowy, bowiem tak właśnie nazwał Teresę Tuszyńską Kazimierz Kutz. Tetetka, to dość popularny pistolet. 🙂

Teresa Tuszyńska na premierze Do widzenia, do jutra 1960

Polska Brigitte Bardot przyszła na świat w okupowanej przez Niemców Warszawie 5 września 1942 roku. Fenomen jej genotypu przyćmiewał niemal wszystko co wówczas miały do zaoferowania jej konkurentki, nie dziwi zatem fakt, że w czasach braku instagrama trafiła na scenę już w wieku 16 lat debiutując na dużym ekranie, by dwa lata później zagrać u boku polskiego Jamesa Deana czyli wspomnianego Zbyszka Cybulskiego. Po premierze filmu Francuzi byli tak zachwyceni aktorką, że próbowali za wszelką cenę namówić ją do wyjazdu i debiutu nad Sekwaną, ale jak to bywa w przypadku tego typu kobiet dotarcie do nich i uruchomienie procesu „zależy mi” jest bardzo skomplikowane, zatem plan żabojadów spalił na panewce , Teresa bowiem zwyczajnie…olała ich propozycję. Dziś może się to wydawać czymś nie do końca nadzwyczajnym, ale tak bywa, proszę pamiętać zatem, że możliwość wyrwania się zza czerwonej kurtyny do wolnego świata była czymś naprawdę wyjątkowym za co zwykli ludzie płacili często życiem.

„A co byś zrobił, gdybym zaginęła? – A szukałbym ciebie. Zaglądałbym w oczy wszystkim dziewczynom. Jedne miałyby twoje oczy, drugie usta, a trzecia włosy. Jedne byłyby bardzo poważne, inne znów w doskonałym humorze. Inne grałyby w tenisa lub ciągle spieszyły się na kolację, ale żadna nie byłaby tobą.

Trzy nieudane małżeństwa, w tym pierwsze z księciem Zamoyskim, który do tego stopnia zwariował na jej punkcie, że natychmiast się oświadczył. Teresa oczywiście przyjęła propozycję, ale pod warunkiem, że ślub odbędzie się jutro. Tak też się stało! Facet, który mógł „mieć każdą” wpadł w sieć pożądania. Małżeństwo przetrwało kilka miesięcy, co jest charakterystyczne dla sfer, gdzie problemy z dolnych stopni piramidy potrzeb są transparentne. Wszyscy pamiętamy Marię Probosz i jej romans ze znakomitym aktorem Czesławem N., który jest nałogowym alkoholikiem mieszkającym do dziś w Łodzi. Czasem pisuję coś z nim na FB, ale zupełnie zafiksował się na punkcie wiary i tego, że nikt go nie rozumie. Cóż? Życie ludzi, którzy wygrali los na loterii genowej nie jest ani lepsze ani gorsze niż przeciętnego Kowalskiego, różna jest tylko skala problemów i jej interpretacja.

Chimeryczna natura Tuszyńskiej przydała jej łatkę osoby nieodpowiedzialnej i zwariowanej, jednak moim zdaniem taka postawa jest dość naturalna w świecie stygnącej po wielkim wybuchu materii, gdzie ludzie głównie zajmują się doczesną egzystencją, zdobywaniem zasobów i walką o przetrwanie. W sytuacji, gdy masz „to coś”, perspektywa ulega drastycznej zmianie i ciężko jest się zaadoptować do tak zwanej codzienności.

„Jej nieszczęście polegało na tym, że jak piękny motyl wpadła w to środowisko kompletnie nieprzygotowana. I zaczęło to ją rozkradać. (..) Zniszczono jej osobowość, rozkradziono ją. W życiu widziałem niejedną podobną rzecz. Tabuny samców.”

Życie! Tak już bywa, że ci co nadają się na odpowiedzialnych facetów rzadko posiadają genotyp umożliwiający zakręcenie w głowie kobietom pokroju Teresy Tuszyńskiej. Paradoks natury, który dla ludzi rozumiejących to co nas otacza jest najzupełniej jasny.

Ostatnim filmem, w którym zagrała był Kto wierzy w bociany  z 1970 roku. Od tego czasu fenomenalna gwiazda polskiego kina zaszyła się w mrocznych zakamarkach warszawskiej Woli pijąc na umór.

Zmarła totalnie zapomniana w 1997 roku, mieszkając wciąż przy Górczewskiej 21 mieszkania 8.  Kilka lat przed śmiercią wyszła za mąż po raz trzeci, za znajomego Jana Perzynę, kompana od kieliszka. Niewątpliwie dla typa był to życiowy sukces.

Nie po raz pierwszy okazało się, że bogactwo zmysłowe może być największym przekleństwem. Cóż? To i tak bez znaczenia. Wszystko co nas otacza jest obojętne, a to tylko my nadajemy mu wartość.

Pozdrawiam

Artur Gutner