Problem jest w ludziach, nie w systemie.

Większość ludzi twierdzi, że demokracja to najlepszy z najgorszych wyborów dla ludzkości, pewnie mają rację, w związku z tym dziś podejmiemy próbę rozważenia fundamentów problemu, a nie jego skutki, oraz spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się dzieje, że żaden system społeczny nie spełnia do końca pokładanych w nim nadziei? Panaceum na nierówności społeczne miał być socjalizm, który po odpowiednim okresie budowy zamieniłby się w komunizm. Marks, Engels, Lenin i paru innych piewców równości społecznej tworzyło w pocie czoła podwaliny do równego podziału dóbr. W efekcie doszło do tego, że ludzie dzielili nawet to czego jeszcze nie wytworzyli 😉 Zatem? Problem nie leży w systemie tylko konstrukcji ludzkiego umysłu oraz sposobów na przetrwanie jakie dobieramy w zależności od potrzeb, aktualnej sytuacji życiowej, umiejętności, sprytu. Najsilniejszym orężem w walce z codziennością jest oczywiście egoizm, racjonalizacja i wyparcie, bez których to nasz gatunek nie miałby szans na koronę władców ziemi. Gdzież zatem są źródła kłopotów homo sapiens, czemu jedni tną kupony i umierają w biegu a inni ciągle narzekają i szukają wymówek? Dlaczego walisz głową w ścianę, z pozoru masz wszelkie przymioty, aby osiągnąć sukces w rozumieniu stada a ciągle Ci nie wychodzi? Spróbujemy odpowiedzieć na te pytania.

W rozważaniach problemu skupię się na lokalnym gruncie, bowiem globalnie w każdym zakątku świata sytuacja wygląda inaczej, ale powiedzmy sobie szczerze, że mechanizmy są identyczne, różny jest jedynie poziom świadomości społecznej, dojrzałość rynku i ludzi oraz szereg innych czynników, które determinują taki a nie inny obrót rzeczywistości. Pierwszego grudnia w Dzienniku ukazał się artykuł Andrzeja Krajewskiego traktujący o lokalnym piekiełku, a który wprowadził mnie w… osłupienie z powodu tego, że ktoś napisał tak prawdziwy, dotykający sedna problemu  tekst i nie boi się, że go zwyczajnie wypieprzą z roboty 🙂 Duży kozak jak dla mnie choć nie znam tego pana i nic na jego temat nie wiem.

„Im ktoś jest bardziej niekompetentny, tym ma szansę wspiąć się wyżej. Największym wzięciem cieszą się zera absolutne.”

Musicie przyznać, że już tytuł felietonu jest mocny, powiedziałbym że prowokacyjnie mocny, z tym że to tylko preludium. Ja z kolei muszę przyznać, że spotykam się coraz częściej z wysokiego lotu dziennikarstwem w miejscach w których absolutnie bym się nie spodziewał, weźmy chociaż serię artykułów ekonomicznych traktujących o mechanizmach kryzysu w Gazecie autorstwa Grzegorza Sroczyńskiego. Chylę czoła bo dotarliśmy już w przekazie medialnym do absolutnego dna, które jest chyba gorsze niż zdalnie sterowane przez Urbana wiadomości w czasach głębokiego komunizmu, a jak widać są ludzie, którzy nie tylko potrafią się przebić z bardzo racjonalną treścią, ale też przeżyć w środowisku pozerów, oportunistów, zawodowych łgarzy. Chylę czoła!

W polskiej rzeczywistości poza wąskimi, specjalistycznymi dziedzinami liczą się wyłącznie ludzie określani jako BMW. Skrót ów oznacza ni mniej ni więcej tylko Bierny, Mierny, ale Wierny. 🙂 W każdej niemal dziedzinie życia mamy do czynienia z podobnym mechanizmem polegającym na tym, że na lidera kreuje się człowiek o psychopatycznych skłonnościach, który na skutek gierek, manipulacji, kombinacji dostaje się na szczyt i od tego momentu zaczyna dbać w zasadzie o jedno. Aby na horyzoncie nie pojawił się ktoś inny, ktoś bez wbitej w genetyczną książeczkę psychopatii, ale za to z zestawem cech, który umożliwi naturalne a nie zmanipulowane porwanie ludzi do własnych przekonań, cech, myśli, trendów. Ze schematem mamy do czynienia wszędzie, w kościele, w korporacjach, w urzędach państwowych, służbach typu policja czy straż pożarna. Nie dotknięte schematem są naprawdę wąskie gałęzie ludzkich zajęć takie jak np zaawansowana automatyka, informatyka, generalnie rzadkie i wyjątkowe umiejętności, choć i tam często tworzy się otoczkę z BMW plus, dwóch, trzech kumatych ludzi, którzy „ciągną” całą firmę sowicie opłacani, ale tylko do czasu, bowiem zawsze tworzone są tak zwane bezpieczniki umożliwiające wywołanie konfliktu w grupie, zastraszenie, wmanewrowanie w intrygę takiej osoby, co w obliczu środowiska funkcjonującego na zasadzie BMW jest banalnie proste. Znakomitą ilustracją do opisu zjawiska jest polityka, choć jak wspomniałem ten schemat działa niemal wszędzie!

„Liderzy stronnictw w pierwszej kolejności dbają, żeby w łonie partii oraz jej okolicach nie pojawiła się postać nazbyt zdolna i kompetentna, ponieważ może zdobyć sobie zbyt wielką popularności i pokusić o obalenie wodza. Miernoty nie tworzą takiego zagrożenia. Są ślepo wierne, ponieważ dobrze wiedzą, że upadek wodza będzie oznaczał koniec ich błogiego życia.”

O felietonie miałem przyjemność podyskutować dość krótko co prawda, ale treściwie z moim znajomym… perkusistą w jednej z bardziej rozpoznawalnych kapel w kraju. 😉 Podałem mu taki przykład – wyobraź sobie, że jesteś kiepski w garach, ale z pewnych względów (np jesteś założycielem) masz większy wpływ na poczynania zespołu niż reszta. Jeśli będziesz dostatecznie przebiegły to utrzymasz miejsce, które zajmujesz bowiem zastraszysz innych, wymienisz gitarzystę, wokalistę czy bas nawet kosztem jakości muzyki, którą gracie! Tak to właśnie działa i jest jednym z mechanizmów blokujących pchanie świata do przodu. Czy to ma jakieś znaczenie? Obiektywnie żadnego, bowiem globalnie każda czynność, zachowanie, dążenie człowieka jest pozbawione jakiegokolwiek sensu, ale lokalnie już ma ogromne znaczenie, bowiem determinuje odbiór rzeczywistości przez ludzi.

Reasumując –  w dzisiejszym świecie permanentnej manipulacji nawet doskonałe przygotowanie merytoryczne nie gwarantuje nikomu sukcesu w rozumieniu stada. Owszem, możesz szukać niszy jako outsider i czuć radość życia i chwili ale dla stada i tak będziesz dziwakiem i kimś, kogo należy omijać szerokim łukiem. Taka cena społeczna za dostrzeganie tego, czego inni nie widzą. 🙂 Żaden system się nie sprawdzi w sytuacji, kiedy z ludzkiego punktu widzenia wszystko co nas otacza włączając w to nas samych jest fatalnie zaprojektowane. Moim zdaniem sytuacja jest beznadziejna.

W razie pytań proszę pisać priv, nie ujawniam żadnych danych oraz rozumiem, że mało kto chce i ma odwagę wypowiadać się pod moimi przemyśleniami. 🙂

Pozdrawiam

Artur Gutner

PS: Logowania przez FB nie zniosę – taki bezpiecznik przez trollami.