Zatoka umarłych hoteli.

Wszystko przemija! Nie odkrywam jakiejś nowości tym stwierdzeniem, jednak łączy się ono nieodłącznie z tematem, którego dziś chcę dotknąć. Jak wspominałem kilka razy w poprzednich tekstach, nadszedł w końcu czas na opisanie miejsca wyjątkowego. Miejsca, które prawdopodobnie w ciągu kilku lat przestanie istnieć, choć kto wie? Tak czy owak atmosfera jaką tam można zastać przywołuje takie emocje, że pod ich wpływem można niema zauważyć duchy ludzi, którzy kiedyś tam żyli, cieszyli się i odpoczywali. W sieci jest trochę zdjęć z Dubrownika z czasów ostrzeliwania tegoż pięknego miejsca przez marynarkę wojenną Serbii w czasie ostatniego konfliktu na Bałkanach, podobnie jak wiele zdjęć z czasów świetności Kupari, jednak nic nie zastąpi chwili spędzonej tam osobiście. To właśnie tam trafiliśmy w czasie tegorocznych wakacji na Bałkanach i jak zawsze w takim wypadku dla miłośników urban exploration była to prawdziwa uczta.

Czas tam zatrzymał się w późnych latach 80tych a zegarek stanął dokładnie 4 października 1991 roku, kiedy to okręty jugosłowiańskiej marynarki wojennej ostrzelały zajęty przez Chorwatów resort. Generalnie tygiel bałkański funkcjonował jako tako póki żył Tito, później wszystko się rozleciało. Dziś mamy kilka państw i państewek, nienawiść sąsiadów, dziwnie biegnące granice.Miałem przyjemność porozmawiać z Chorwatem, który był wówczas w Dubrowniku i w okolicach zatoki umarłych hoteli – to było piekło, kilka miesięcy bez zaopatrzenia, prądu, wody, pod ciągłym ostrzałem. Słynna micha pełna oczu, to nie był żart Pasikowskiego – to się działo naprawdę.

Historia tego miejsca zaczęła się w 1920 roku wraz z wybudowaniem hotelu Grand przez inwestorów z Czech, wówczas Chorwacja była częścią Austro-Węgier. W latach 60tych kiedy na skutek drugiej wojny światowej była już elementem „Federacji Socjalistycznej Jugosławii”, pod przywództwem wspomnianego Josipa Broz Tito, zaczęto przekształcać części Kupari w elitarny ośrodek wypoczynkowego dla oficerów JNA (Jugoslovenska Narodnej Armija) składający się z kilku hoteli (Pelegrin, Kupari, Goričine, Goričine II i Grand Hotel) kompleks mógł przyjąć łącznie 2000 gości, prócz tego otworzono kemping, który mógł pomieścić do 4500 osób.

W tym niezwykle urokliwym miejscu otworzono również specjalny obszar dla elit politycznych (w tym Tito) złożony z kilku mniejszych pensjonatów i hoteli. Nie zabrakło oczywiście schronu przeciwatomowego,do którego prowadził 800-metrowy tunel.Ta część jest nadal w gestii chorwackiego wojska, więc nie da się tam wejść.Na poniższym filmie można zobaczyć unikalne ujęcia z tego resortu w czasach, gdy tętnił życiem – lata 80te to chyba najlepszy okres dla wielu z nas, mimo licznych problemów. Dzieciństwo zawsze wspomina się z sentymentem.

https://youtu.be/aunK-cMS-aw

Z czasem, we wczesnych latach 80-tych, teren udostępniono również dla zagranicznych turystów, zapotrzebowanie na dewizy sprawiło,że z uroków Kupari mogli korzystać Niemcy, Anglicy, Holendrzy, czy Włosi doceniając zachodni standard kompleksu i wschodnie ceny. Sielanka po, której ślady widać do dziś została brutalnie przerwana…

Niesamowite miejsce, jeśli ktoś będzie w pobliżu Dubrownika to warto tam wpaść choć na kilka minut, aby poczuć klimat lat 80tych, bo tam czas ciągle stoi a na ścianach można dostrzec cienie duchów ludzi, których już nie ma.

Zapraszam do obejrzenia niewielkiej galerii zdjęć z tego niesamowitego miejsca!

Pozdrawiam

Artur Gutner