Bryan Ferry w Strzelinku!

Na koncert wybierałem się już od dłuższego czasu, z tym że z nastawienie bardziej pod kątem Billego Idola. Niestety ze względu na brak czasu temat odpuściłem aż do piątku rano, kiedy to kumpel zadzwonił, że ma dwa bilety (klasycznie wystawiła go panna) i wybiera się do Strzelinka. Z Poznania wyjeżdżamy dość późno, korki straszne, ale podróż mija dość szybko. Po prostu wspominamy stare karabiny przy muzyce z lat osiemdziesiątych. 🙂 Na miejscu jesteśmy przed 20, rozbijamy namiot, piwko i czas na koncert!

Tak się składa, że w Dolinie Charlotty już od kilku lat organizowane są koncerty, gdzie można obejrzeć gwiazdy muzyki rozrywkowej z czasów mojego dzieciństwa. W tym roku to już 12 festiwal w tym miejscu i muszę przyznać, że udany! Przede wszystkim amfiteatr, organizacja – wszystko na najwyższym poziomie! Nie dziwi chyba nikogo zatem, że dotychczas mogliśmy tam zobaczyć takie osobowości jak Roberta Planta, ZZ Top, Deep Purple czy Alice Cooper. Do tej pory Dolina Charlotty kojarzyła mi się z awanturą z Magdą Gessler, która ostatecznie przegrała podobno w sądzie, ale od dziś będę wspominał to miejsce jako matecznik świetnej muzyki, którą możemy usłyszeć prawdopodobnie po raz ostatni, a jeśli nie to wkrótce będzie już za późno. Jak wiemy czas płynie, Billy Idol kończy w tym roku 62 lata a Bryan Ferry 72. Skupię się na tym ostatnim, bowiem to właśnie on odpowiada za klimat wczorajszego wieczoru.

Dossier tego wspaniałego muzyka pozwolę sobie skopiować za Dziennikiem Bałtyckim:

„Światowy rozgłos zyskał jako lider angielskiej grupy glam rockowej Roxy Music, z którą w latach 1972-82 nagrał 8 albumów od „Roxy Music” po „Avalon”. Wszystkie pokryły się w Anglii złotem, a dwie ostatnie platyną. Od 1973 r. Bryan Ferry nagrywa także solo, począwszy od albumu z coverami „These Foolish Things” i ma ich już na koncie 15. Bryan Ferry dysponuje bardzo rozpoznawalnym, nieco dramatycznym, lekko drżącym głosem i uchodzi za jednego z najbardziej eleganckich artystów w świecie muzyki rockowej.

Czytaj więcej: http://www.dziennikbaltycki.pl/kultura/a/gwiazdy-rocka-zagraja-w-charlotcie-12-festiwal-legend-rocka,13350143/

Nie spieszymy się na support, więc wchodzimy na arenę praktycznie w chwili, gdy na scenę wchodzi wielki Ferry! Od razu widać i czuć niesamowitą charyzmę jaką posiada muzyk, porywając publiczność, która śpiewa razem z nim wszystkie znane kawałki. Nie brakuje niczego jest Avalon, Slave to Love, More Than This czy Don’t Stop the Dance! W zasadzie jedno czego mi brakuje, to największego wg mnie hitu artysty, a mianowicie numeru zaśpiewanego w duecie z Todd Terje, ale od czego jest tubka? 🙂
Imprezę kończymy grubo po północy, także w domu jestem dopiero koło południa. Zmęczenie daje się we znaki, ale warto było!
pozdrawiam
Artur