SMV po raz n-ty :)

Ponieważ temat jest rozebrany na czynniki pierwsze od lat, a wciąż wszelkiej maści „miszcze” teoretyczni relacji damsko męskich próbują na kanwie tego fenomenu zarabiać pieniądze, to czuję się wywołany do tablicy, jako…weteran podrywaja. 🙂 Do napisania tekstu skłonił mnie wywiad z profesorem Tomaszem Szlendakiem zamieszczony na szumnie zwanej witrynie swiadomosc-zwiazow.pl 😛

Jako, że nadal w społeczeństwie a szczególnie jego męskiej części bryluje kompletna racjonalizacja tematu ze wskazaniem na to, że kobiety to dziwki bo lecą na pieniądze, spieszę z wyjaśnieniem tego fenomenu, obśmiewanego nawet przez ludzi zawodowo związanych z psychologią a nie mających pojęcia o najnowszych badaniach w tym zakresie. Chętnym polecam przejrzenie archiwalnych felietonów, są tam odnośniki do badań naukowych dowodzących, że teorie związane z SMV nie są wymysłem pryszczatych gimnazjalistów tylko rzetelnym podejściem do kwestii karuzeli matrymonialnej wśród zwierząt zwanych ludźmi.

Oczywiście pierwsze co się rzuca w oczy na wspomnianej stronie to link do „donejtów”. Zarabianie na ludzkich tragediach stało się chlebem powszechnym naszych czasów, tym bardziej, że współcześnie byle baran może skopiować treści z sieci i podpisać się własnym nazwiskiem. Jeśli do tego nie ma twarzy, zasad i jakiejkolwiek głębszej refleksji, tym mocniej ma w dupie to, czy rzeczywiście pomaga ludziom odkrywając realne zakamarki życia, czy też wyłącznie interesuje go kasa a wpływ na otoczenie jest zupełnym marginesem. Zostawmy jednak bydełko i skupmy się na realiach.

Pierwszy i zasadniczy wniosek, który de facto powinienem umieścić na końcu felietonu brzmi – to nie kobiety są złe, to ludzie są źli! I to nie wszyscy, tylko ci, którymi rządzą….w większości deficyty. W zasadzie możesz zacząć przestać czytać w tym miejscu, ale jeśli chcesz dowiedzieć się więcej to zapraszam.

Ludzi świadomych tego co nas otacza jest promil populacji, reszta to religijni analfabeci, piewcy przypadku, ezoteryki, braku zasad i innych głupot. Wszędzie tam gdzie brak wiedzy tam szybko pojawiają się trzy zdrowaśki i piec chlebowy. SMV doskonale opisuje karuzelę matrymonialną wśród homo sapiens, niestety zrozumienie dla mechanizmów nawet wśród „fachowców” jest niemal zerowe! Nie ma czegoś takiego jak „przypadek” w doborze naturalnym wśród ludzi! Podobnie jak z hipergamią, która do niedawna była uważana za domenę wyłącznie kobiet, podczas gdy jest ona również udziałem…mężczyzn, tylko na innej płaszczyźnie. To, że kobiety mają parcie na stabilizację wynika wyłącznie z faktu, że w naszym układzie odniesienia są dla natury od 8 do 10 razy bardziej wartościowe niż mężczyźni w sensie reprodukcyjnym. Powoduje to, że nawet kobieta o wyjątkowo niskim SMV znajdzie partnera płci męskiej, który będzie chciał poświęcić jej swoje zasoby, podczas gdy wśród mężczyzn w skali 1-10 osobnicy o wartości od  1 do 5-6 nie rozmnażają się w ogóle a jeśli już to jest to skutkiem zwiększenia własnego SMV na skutek na przykład umiejętności gromadzenia zasobów. Oczywiście dla wielu ludzi ten mechanizm jest transparentny, jak wspomniałem na początku felietonu sporo par dobiera się niejako automatycznie i także funkcjonuje przez większość życia, ale to nie znaczy, że nie podlegają temu prostemu mechanizmowi. Problem jest jeden – niemal żaden facet nie chce dostrzec, że zachowuje się tożsamo jak kobiety w sensie doboru partnera, a jedyną różnicą jest kwestia priorytetów. O ile dla kobiety najważniejsze jest zabezpieczenie genotypu (stąd często na ojca wybierany jest przysłowiowy „bad boy” zaś wychować mają kluski ze śmietaną, ale za to z umiejętnością gromadzenia zasobów) o tyle w przypadku mężczyzn liczy się niemal wyłącznie poprawienie własnego SMV w sensie…genotypu. Tak kolego, jeśli jesteś opasłym wieprzem ze skłonnością do tycia i dużej zawartości kortyzolu we krwi to jedyne co możesz zrobić, to zdobyć kobietę o znacznie wyższym od siebie SMV, aby poprawić własne geny w przyszłym pokoleniu. Pamiętajmy, że program rozmnażanie ma absolutny priorytet. Dlaczego zatem przyjacielu wyzywający kobiety od sprzedajnych dziwek nie zastanowisz się, że robisz to samo, tylko na innej płaszczyźnie? Czemu nie chcesz związać się grubą okularnicą emanującą wieczną depresją tylko czaisz się i ślinisz do miss instagrama mimo, że ta przyjmuje na klatę za dwa klocki? To proste – bo jesteś tępym wykonawcą woli genów, mimo  że na co dzień nie zdajesz sobie z tego sprawy!

Czym różni się miłość kobiety do faceta za to co osiągnął, od tej za to jak wygląda?

Społeczną akceptacją dla wyższego SMV! Niczym innym. Wszystko jest kwestią definicji, umowy, norm społecznych. 🙂

Biedne zwierzęta. 😀

Jeśli uważasz, że ona jest qrwą bo szuka zasobów, to przyjmij, że TY jesteś męską dziwką bo szukasz genotypu. Proste?

Nie chce mi się więcej gadać bo i po co? Przecież to wszystko jest proste jak drut.

pozdrawiam

Artur Gutner