Ktoś się rodzi qrwą, ktoś księdzem, ktoś konfidentem…

…ma to dobre strony, bo się można poznać na ludziach. Cytat który przeszedł do kanonu polskiego kina może się wydawać z pozoru dość obsceniczny a po drugie wyklepany, ale niesie za sobą głęboką prawdę życiową. Z punktu widzenia wszechświata ocena czegokolwiek na bazie ludzkiej percepcji jest pozbawiona jakiegokolwiek sensu. Niestety jak mawiał Stachura, żyjemy tu na Wisience a nie na Orbicie i wówczas zazwyczaj warto się bić…o zasady, normy, wiarę. Życie pozbawione tych elementów sprowadza naszą egzystencję do nic nie znaczących oddechów. Owszem ludzie wierzący w bóstwa, magię, wróżby i inne tego typu pierdoły mogą zaprzątnąć swój umysł „bzdetami”, jak to mawiał „Dziki” w poranku Kojota, ale nie zmieni to postaci rzeczy, że w łącznym rozrachunku liczy się wyłącznie…bycie w zgodzie z „ludzkim” sumieniem. Jeśli nawet urodziłeś się Pol Potem to inni ludzie z czasem udowodnią ci w wyjątkowo bolesny sposób, że twoja droga życiowa zawsze była pomyłką. Zakładamy się?

Kilkanaście dni temu zdjęto ostatniego członka gangu karateków. Widok siwego, starszego Pana walonego na glebę przez młodych osiłków z napisem na tyle kamizelek kuloodpornych Policja sprawiał dość przygnębiające wrażenie. Jak wszystko we współczesnym świecie było to działanie bardziej pod publikę niż rzeczywista, niezbędna reakcja. Jak wyglądają profeski pokazała lata temu Magdalenka – ostatni, który przetrwał bez przewierconego kolana i zastrzelenia się w czasie przeładowania broni po prostu się zestarzał, zatem zdjęcie go było formalnością. Co innego legenda – współczesność ma to do siebie, że różne grupy ludzi i te bardziej i mniej formalne wykorzystują socjotechnikę celem „podbicia”własnych notowań. Jest to skuteczne na krótką metę i wobec ogłupionej części społeczeństwa, ale w dłuższej perspektywie zawsze przynosi marne efekty dla piewcy tejże techniki. Jak mawiał Henryk w Trójkącie Bermudzkim – szantaż, wymuszenie, zastraszenie to sposoby na życie takie jak inne, ale zawsze należy dotrzymywać słowa. Cóż? Nie martwię się o Dariusza S. Pod celą będzie raczej człowiekiem niż frajerem. Zresztą? Jakie to ma znaczenie? Tylko z punktu widzenia Wisienki a nie Orbity. Każda profesja, każdy zawód, zajęcie jest dobre, ale pod warunkiem, że wykonuje się je stosując do zasad, szczególnie tych niepisanych, a obowiązujących między ludźmi od setek lat. Gorzej jeśli komuś się wydaje, że posiadł sposób na rzeczywistość. 🙂 Cóż? W dupę nóż  – jak mawiał pewien znany członek zarządu pewnej spółki giełdowej z Top 100.

OK? Powiedzmy, że ja też przeczytałem setki książek, powiedzmy że zwróciłem uwagę wyłącznie na kilka z nich. Jedna to był…Ojciec Chrzestny. Gdybyś ją przeczytał to wiedziałbyś, że pieniądze to nie wszystko, że nie zdradza się kumpli, ale niestety zapchałeś sobie głowę jakimiś pierdołami i teraz na siłę próbujesz udowodnić innym, że masz rację. No cóż? Time i running out…

Pozdrawiam

Artur Gutner

 

PS: Polecam „Poranek Kojota”. Świetny film!