Cząstki elementarne…speachless.

Chodzi o to, że w życiu nie dostajesz tego, czego chcesz. Zamiast tego jesteś popychany i przesuwany, a ludzie próbują cię kupić. Ludzie cię obrażają. Wiesz, że to frajerzy, ale oni wygrywają, a ty nie możesz nic z tym zrobić.”

Iggy Pop

Michel Houellebecq jest znany przede wszystkim z powieści „Platforma”, której towarzyszył skandal wywołany przez Dalil Boubakeura, przewodniczącego wspólnoty muzułmańskiej we Francji. Jegomość ów zarzucał autorowi islamofobię mimo, że kwestie religii zajmują w tym dziele miejsce drugorzędne. Wytoczono mu proces (kasta rządzi, kasta radzi, kasta nigdy cię nie zdradzi – póki da się wyrwać z tego kasę), który na szczęście wygrał, uznano że jego wypowiedzi są dozwoloną krytyką religii i nie można zakwalifikować ich jako obrazy uczuć religijnych. Miał farta, trafił na myślącego sędziego. Wpadłem na Cząstki elementarne zupełnie przypadkowo, tracąc nieco zalecaną chronologię „połykania” Michela Thomasa, bo tak naprawdę nazywa się gość, który pisze wprost jak jest miast zajmować się tak zwanym słodkim pierdzeniem. Fajnie, że są na ziemi, tej ziemi ludzie, którzy potrafią spojrzeć prawdzie w oczy i nie iść na tory, tylko trwać. Jeśli do tego kotła wrzucimy jeszcze znanego alkoholika Iggy Popa, który osiągnął popularność na bazie efektu hiperkompensacyjnego to chyba mamy komplet. Zaciekawiony? Zapraszam do lektury!

 

 

Bez cierpienia nie ma istnienia.”

Michel Houellebecq

Głębia duchowa jest przywilejem cierpiących powiedział ktoś kiedyś i miał rację. Największe dzieła literackie, muzyczne, plastyczne wzrosły na nawozie z ludzkiego cierpienia. Człowiek konsumujący iluzję w postaci życia jest na platformie duchowej bez szans, po prostu nigdy nie będzie w stanie wspiąć się na wyżyny odczuwania zarezerwowane dla neurotyków,  potłuczonych przez życie, alkoholików mających niezgodę na rzeczywistość w DNA jak Bukowski. Houellebecq w 2015 roku wydał zresztą książkę, której jeszcze nie czytałem, ale zapisuję ją na liście „must have” a mianowicie Soumission (Uległość), gdzie antycypuje losy Francji jako państwa wyznaniowego. Tak się złożyło, że premiera jej miała miejsce mniej więcej w tym samym czasie co słynny zamach na redakcję Charlie Hebdo w Paryżu. Pamiętamy wszyscy bojowników islamskich z kałachami i w kamizelkach kuloodpornych spacerujących po ulicach stolicy Francji i strzelających do wszystkiego co się rusza? W czasie tego zamachu zginął przyjaciel Michela, promocja książki została zarzucona a on sam opuścił Paryż na zawsze. Synonim upadku Francji jako wyznacznika kultury europejskiej stał się faktem.

Tak czy owak Houellebecq w eseju wydanym w 1991 roku zatytułowanym „Przeżyć: metoda” wyraźnie wskazuje, że jeśli nawet widzisz i czujesz każdym fragmentem swego ułomnego ciała bezsens egzystencji to jesteś w stanie tak pokierować własnym losem, aby znaleźć w nim choć cząstki napędu do życia. Wszystko jest uwarunkowane genetycznie i behawioralnie, ale jeśli czujesz radość z życia, umiesz spojrzeć w słońce, czerpać z codzienności to mimo wyroku warto żyć. Życie traci sens dopiero wówczas, gdy wiesz, że nigdy nie wygrzebiesz się z zaprogramowanego dołu wynikającego z wiedzy – tak odszedł Beksa.

Michel Houellebecq mówi wprost: cierpienie jest potrzebne do tworzenia. Jeśli ci źle, to dobrze, więc nie zabijaj się, bo „martwi poeci nie piszą”. Treść jednak jest tak uniwersalna, że może ją do serca wziąć każdy!

„Poszedłem pewnego wieczoru zobaczyć koncert The Doors. Solista był naćpany i nie był w stanie zrobić nic. Ale był ładny i pomyślałem: to jest to. Mogę to zrobić. Muszę być tylko ładny, muszę być dupkiem i do roboty.”

Iggy Pop

Jeśli chcesz osiągnąć sukces w rozumieniu stada, to wystarczy, że uwierzysz. W cokolwiek. W to, że umiesz śpiewać, malować, układać płytki, handlować statkami. 🙂 Otoczenie kupi wszystko jeśli tylko będziesz odpowiednio przekonujący, a ten aspekt zależy wyłącznie od wewnętrznej wiary we wlasny sukces. Możesz być idiotą, który zostanie premierem, tak jak Dyzma, bohater powieści Dołęgi Mostowicza.

Twórczość Michela Houellebecqa polecam wyłącznie osobom z odpowiednią podbudową i raczej pogodzonym świadomie z bezsensem egzystencji z punktu widzenia jednostki. Trafiając na kogoś bez przygotowania, ale na przykład szukającego punktu zaczepienia wobec totalnej manipulacji społecznej i zrozumienia, że NIC tu nie gra, może bowiem wywołać on zbyt daleko idące, niebezpiecznie wnioski. Tak czy owak – sięgasz na własna odpowiedzialność pamiętając o tym, że drogi wstecz nie ma.

Miłego wieczoru

Artur Gutner