Dlaczego emerytur nie będzie?

Ostatnio odbyłem ciekawą dyskusję na pewnej stronie, gdzie dowodzono, że operacja „przesunięcia” pieniędzy z OFE do ZUS była dla beneficjentów systemu samym dobrem. Skala niezrozumienia tematu jest tak duża, że postanowiłem się pochylić nad nim. Wróćmy do późnych lat 90tych, kiedy to system dywersyfikacji źródeł finansowania emerytur został podzielony na trzy filary. Pierwszy miał stanowić ZUS, który w oparciu o składki miał wypłacać bazową emeryturę „obywatelską”. Drugi filar obejmował obowiązkowe składki na OFE, które były wpłacane na rachunki prywatnych funduszy mających zarządzać nimi w taki sposób, że za 40 lat beneficjenci mieli opalać się pod palmami, trzeci filar zakładał oszczędności dobrowolne w utworzonych specjalnie w tym celu funduszach inwestycyjnych. Każdy z elementów tego systemu w realiach okazał się miną, która doprowadzi do tego, że emerytury rzeczywiście będą wypłacone, ale ich wartość będzie…żadna. Zapraszam do opowieści o największym przekręcie RP od czasu książeczek mieszkaniowych. 🙂

Zacznijmy może od części ZUS-owskiej. W jaki sposób okrada się społeczeństwa? Przez inflację. Co z tego, że za 20 lat moje pokolenie dostanie np 3000 złotych emerytury rocznie, skoro uda się za to kupić np parę bochenków chleba, masło, opłacić czynsz i inne powinności? Koszty obsługi emerytów w tym kraju to około 112 miliardów złotych rocznie. System ZUSowski to typowy potomek Bismarck-owego schematu sprawiedliwości społecznej opartego o zastępowanie pokoleń. W teorii wszystko wygląda pięknie ale prawda jest taka, że wg GUS możemy spodziewać się w najbliższych latach ujemnego wzrostu populacji, co z automatu spowoduje, że liczba płacących versus beneficjentów zmieni się diametralnie? Pamiętajmy też o tym, że państwo nasze zbankrutowało de facto pod koniec lat 80tych a gro beneficjentów ZUSu obecnie to ludzie ze starego portfela, gdzie zarobki miesięczne sięgały magicznych 20 dolarów zaś składki były równie wysokie. Dodajmy do tego uwłaszczenie nomenklatury i rozkradzenie przez środowisko okrągłego stołu resztek tego co dało się rozgrabić. Niestety, mimo że nie byłeś beneficjentem kasy Grobelnego drogi przyjacielu, to składkę na utrzymanie tych starych, schorowanych i oszukanych przez wszystkich ludzi zapłacisz Ty, no bo przecież nie Bagsik czy Gąsiorowski? 🙂

W tym miejscu zaznaczmy również, że emerytury z KRUS mimo śmiesznych składek rzędu 200 złotych miesięcznie kosztują polskiego podatnika 11 miliardów złotych rocznie. Emerytury mundurowe, sędziowskie, prokuratorskie to 15 miliardów rocznie. Średnia emerytura prokuratorska to 6,5 tysiąca złotych miesięcznie a pamiętajmy, że ci ludzie nie wnoszą praktycznie żadnej wartości dodanej w rozwój kraju. Renty kosztują 38 miliardów złotych rocznie, zasiłki chorobowe to 27 miliardów złotych, wsparcie dla bezrobotnych 46 miliardów złotych. Ile z tej kwoty tracone jest na bezsensowne programy wsparcia czy aktywizacji, na których zarabiają głównie dobrze ustosunkowani w Urzędach Pośrednictwa i instytucjach odpowiedzialnych za dotacje przedsiębiorczy rodacy? Pamiętajmy też, że na 500+ czyli de facto wzrost konsumpcji (inflacja) wydatkujemy 18 miliardów rocznie.  Ktoś wie ile kosztuje nas konkordat? Szukałem w sieci ale nie ma jednoznacznej informacji. :/ Na to wszystko musisz zrzucić się właśnie TY ze swoich dwa dwieście brutto. Nie oszukujmy się, krezusi rynków, ludzie z pierwszej setki Forbesa płacą bardzo małe podatki lub nie płacą ich w ogóle dzięki tak zwanej „optymalizacji podatkowej”.

Tu spuśćmy zasłonę milczenia nad rozgardiaszem i „paleniem” naszych pieniędzy niczym w piecu.  Przejdźmy do OFE. Dywersyfikacja składek emerytalnych miała w założeniu spowodować, że dzięki wzrostowi gospodarczemu (koniunktura światowa opiera się na cyklach, są kraje jak np Norwegia, które inwestują pieniądze podatników na całym świecie generując potężną stopę zwrotu) uda się podnieść wysokość przyszłych wypłat. Mamiono nas posiadaniem oszczędności przysyłając co miesiąc informację o wartości składek. Do czasu. Kilka lat przez zagarnięciem przez PO owych składek i przekształceniem ich w „zapis księgowy” w ZUS zaczęło się zmiękczanie społeczeństwa. Różne autorytety zaczęły debatę na temat tego, czy to są pieniądze przyszłych emerytów czy skarbu państwa? Oczywiście okazało się, że ostatecznie zdecydowano iż jest to forma podatku, bo jeśli coś jest Twoje to możesz z tego dowolnie korzystać. Racja? Racja! Zatem? Jeśli te składki nie były nasze to znaczy, że de facto nie były tym czym miały być, tylko zwykłym…podatkiem. 🙂 Socjotechnika, czysta socjotechnika. Oczywiście duża część ludzi kupiła argumentację, że OFE skupowały obligacje skarbu państwa co powodowało wzrost kosztu obsługi przyszłych emerytur, co zresztą jest prawdą, tylko czemu zabroniono inwestowania OFE  na zasadach dowolności?

Rynek znakomicie weryfikuje skuteczność instytucji w zarządzaniu pieniędzmi. Ale nie, aby nie przekroczyć zapisanego w Konstytucji (tak, tej Konstytucji, której teraz tak zaciekle bronią niektóre umoczone w ów przekręt partie) progu zadłużenia wewnętrznego zmuszającego rząd do cięć budżetowych (czyli skasowanie wielu przywilejów, na kanwie których rosną słupki w sondażach – większość ludzi mających prawo do głosowania to abnegaci nie tylko ekonomiczni, ale życiowi) ustawą zmuszono do przelania składek emerytur na konta ZUS zmniejszając tym samym sztucznie poziom zadłużenia. Jedna z oponentek na wspomnianym we wstępie portalu zarzuciła mi zniewagę, bowiem użyłem określenia „ukradziono” pieniądze przyszłych emerytur, tymczasem wg niej niczego nie ukradziono, bo kasa śpi sobie bezpiecznie w ZUS. Dodała też, że jeśli mam wiedzę, że coś ukradziono to powinienem to zgłosić do prokuratury. Ostatnio stało się modne wyłudzanie odszkodowań korzystając z ułomnego prawa pisanego pod maksymalne zaciemnienie wymiaru sprawiedliwości sankcjonujące konieczność korzystania z doradztwa prawnego nawet w prostych sprawach. Rzeczywistość jest taka, że na konflikcie między ludźmi zarabia wyłącznie palestra, ale to temat na inny felieton. Wracając do głównego wątku, to powiedzmy sobie szczerze, jak bezpieczne są nasze pieniądze w ZUS to widać po strukturze wydatków, a drugie to ja oczywiście wierzę w wartość wypłat z koszyka, pozostaje pytanie co za to będziemy mogli kupić? Głupich nie sieją, chciałoby się powiedzieć. Druga sprawa, skoro te składki były moje (a że nie były to dowiedzieliśmy się tak mniej więcej z rok przed ich przekazaniem do ZUS) to chyba mam prawo decydować co do ich przyszłości. Co bym zrobił ze swoimi? Wypłacił i zainwestował w cokolwiek, wszystko, absolutnie wszystko da lepszą stopę zwrotu niż OFE czy ZUS. 😀 Pozwoliłem sobie też przedstawić Pani interlokutorce argument nie do pobicia, otóż wyobraźmy sobie, że Pani owa posiada dom, dodajmy że odziedziczony po rodzicach, wraz z piękną działką, ogrodem, pieskiem, kotkiem itp. Wyobraźmy sobie również, że nagle rząd w Nibylandii, gdzie Pani ma ową nieruchomość wprowadza ustawą podatek od deszczówki w wysokości 100% rocznego dochodu owej niewiasty i jednocześnie połowy wartości jej majątku. 😀 No i co zrobić w tej sytuacji? Myślę, że spokojnie mogłaby to zgłosić do prokuratury. 😀 Tylko co z tego skoro „kradzież” w majestacie prawa to najlepszy sposób na życie! Przepraszam, oczywiście nie kradzież, tylko przesunięcie wartości. Trzeciego filara nie ruszam, bo już mi się nie chce, wspomnę tylko tak zwane fundusze inwestycyjne z ubezpieczeniem na życie, gdzie prowizja od polisy obejmowała taką wartość składki, że faktycznie beneficjent tracił rokrocznie wpłacając tam środki. 🙂 Pamiętamy? Raczej nie, pamięć ekonomiczna ludzi to maks cztery lata.  Zachęcam każdego do obcinania składek na złodziejskie państwo i inwestowania swoich pieniędzy na własną rękę. Z patriotyzmem nie ma to wiele wspólnego, bowiem tenże powinien działać w dwie strony, a nie powinno być tak, że tylko w jedną.

Pięknych snów o starości pod palmami.

Artur Gutner

PS: Wiśniewskiego jako wykonawcy nie lubię, ale to mu się udało 🙂 Zresztą zbiera kasę na wydanie płyty ostatnio, chyba warto wspomóc człowieka, tym bardziej, że upadek może się zdarzyć każdemu. 🙂