Dlaczego Twój szef odniósł sukces, a Ty dalej liczysz słupki?

Historia ludzi na ziemi, tej ziemi to zapis wzlotów i upadków, tak jednostek jak i imperiów. Od zarania wieków było tak, że na czele grup, jednostek wojskowych, zespołów, państw stawali ludzie, którzy posiadali stosunkowo wysokie IQ zaś wyjątkowo niskie EQ. Z czym to się łączy? Otóż wysokie IQ świadczy wyłącznie o wysokiej zdolności do logicznego pojmowania rzeczywistości, natomiast EQ niesie za sobą ładunek „ludzki” w naszym na wskroś matematycznym, komputerowym świecie. Istnieje sobie za wielką wodą taki projekt pod tytułem Talentsmart, który stara się analizować ścieżki rozwoju ludzi, w zależności od tego, jakie miejsce w hierarchii zawodowej piastują w odniesieniu do ich inteligencji emocjonalnej. Tytułem wstępu powiedzmy sobie, że odsetek psychopatów wśród CEO firm, właścicieli rozległych interesów, czy dyktatorów jest bardzo wysoki w stosunku do średniej w społeczeństwie. Oczywiście bezwzględność często prowadzi na szczyty władzy, ale jakoś tak dziwnie ten świat jest skonstruowany, że owa wędrówka na szczyt (często wątpliwy) kończy się spektakularnym upadkiem. Weźmy chociażby Hitlera. Gdyby nie był nieukiem bez wykształcenia, całkowicie przekonanym o własnej nieomylności to być może był by podziwiany dziś jak Juliusz Cezar a tak to skończył w dole w benzyną, inni skończą w oparach wódy,  jeszcze inni na taczkach, czy w więzieniu. Tak! Aby odnieść sukces w biznesie, czy pociągnąć za sobą tłum dobrze być psychopatą, ale wszechstronnie wykształconym psychopatą. Inaczej  trzeba szykować się na klęskę. 🙂

Miałem przyjemność zarządzać sporymi zespołami ludzkimi i na kanwie empirycznych doświadczeń z różnymi metodami zarządzania mogę śmiało powiedzieć, że ta oparta na partnerstwie, zrozumieniu, wzajemnym dążeniu do celów jest najbardziej efektywna. Najgorsza to ta stosowana przez braci ze wschodu – totalna porażka, która sprawdza się wyłącznie wśród tępych przedstawicieli homo sapiens. Czy ktoś wymyślił coś innowacyjnego korzystając z ograniczonych osobników? Czasem coś się uda, bo zastraszony fizyk, czy inżynier opracuje ciekawe rozwiązanie aby uniknąć stryczka, ale jego jakość w porównaniu do wytworu odpowiednio zmotywowanych ludzi będzie żadna. Zresztą historia wschodniej myśli technicznej to historia kradzieży rozwiązań, wynalazków, patentów itp. Ale dziś nie o tym 🙂

Talentsmart przeprowadziła metodą naukową badania EQ wśród pracowników poszczególnych szczebli korporacji i okazało się, że uzyskano następujące rezultaty:

 

 

 

 

 

 

 

 

Co zatem wynika z tego grafu? Wysoki poziom inteligencji emocjonalnej wśród menadżerów średniego szczebla wynika z prostego faktu. Firmy stawiają na ludzi, którzy potrafią zdobyć i porwać tłum korzystając z wynikającej z wysokiego poziomu EQ wrażliwości, która wpływa na umiejętność zjednania sobie innych wokół pomysłu, idei czy też charyzmy. Oczywiście bez wiedzy fachowej wcześniej czy później dojdzie do kompromitacji, ale to już zupełnie inna para kaloszy. Co innego dzieje się wtedy, gdy wychodzimy poza strefę średniego szczebla zarządzania a wchodzimy w obszar TOP management. Aby tu brylować trzeba widzieć świat wyłącznie przez pryzmat cyferek, wyników, rezultatów co straszliwie zubaża postrzeganie rzeczywistości ale jednocześnie znakomicie wpływa na stan konta bankowego. Idźmy zatem dalej ze spostrzeżeniami Talentsmart. Otóż z badań wynika, że mimo iż średnia inteligencja emocjonalna wśród CEO jest zaledwie na poziomie połowy EQ managera, to czołowi przedstawiciele owej grupy są…w szpicy ludzi o najwyższym EQ na ziemi! Prawda, że zaskakujące? Trochę tak, ale jeśli weźmiemy pod uwagę, że wiele firm w rozwoju kieruje się wyłącznie krótkoterminową analizą zysków i strat, to dojdziemy do wniosku, że wielu z zarządzających znalazło się na swoim miejscu wyłącznie z powodu…bezwzględności w wycinaniu konkurencji.  🙂 Czy to źle? Zależy dla kogo, bo najczęściej bywa tak, że już po osiągnięciu szczytu w rozwoju takiego człowieka okazuje się, że kontrolowane przez niego przedsięwzięcie wpada w marazm? Dlaczego? to proste – bo celem dla takiego człowieka nie jest rozwój tylko pozycja, uznanie, poczucie wielkości. Ego – największa zakała ludzi, kiedy już zostanie zaspokojone okazuje się, że jego właściciel jest…nagi a góry trupów po których wspiął się na szczyt są zrzucane spychaczami do rowów. Co zatem zrobić, aby nie przestać być człowiekiem i jednocześnie odnosić sukcesy na polu zawodowym? Nauczyć się kontrolować EQ! Prawda, że proste?

Jak zatem radzić sobie, kiedy nie jesteś robotem tylko empatycznym gościem a życie postawiło Cię na czele sporego biznesu czy firmy? Dr. Travis Bradberry współtwórca Talentsmart radzi:

  • Naucz się przyglądać swoim emocją z pozycji jastrzębia. Miałem kiedyś kolegę, który generalnie słabo kumał rzeczywistość, ale przez bezwzględność i pójście po trupach dostał się na szczyty pewnej dość kiepsko zarządzanej firmy. Uwielbiał określenie „helicopter view” mimo,  że nie rozumiał jego znaczenia to miał rację. Jeśli wzbiera w Tobie złość, jeśli chcesz eksplodować, wybuchnąć, czy zrobić coś głupiego postaraj się spojrzeć na całą sytuację niejako spoza siebie. To nie jest proste, ale ja chyba powoli uczę się takiego podejścia. Pewnie to konformizm, ale bardzo ułatwia życie, szczególnie jeśli trzeba egzystować wśród niezbyt lotnego otoczenia.
  • Nie przechowuj w sobie negatywnych emocji. Kiedy żyjesz konfliktem całe Twoje ciało niemal krzyczy a kortyzol wyczuwają nie tylko kobiety ale wszyscy wokół. Pomyśl w takiej sytuacji, że sygnały docierające z ciała to wyłącznie reakcja „procesora” w głowie, który będąc niedoskonałym, waha się przez decyzją walcz czy uciekaj? Taka strategia ma rację bytu, kiedy spotkasz misia w Bieszczadach, ale wśród krezusów współczesności nie masz szans.  Dodatkowo silny poziom stresu wpływa negatywnie na Twoje zdrowie, ciśnienie, wyczerpuje fizycznie i emocjonalnie. Dystans – to wszystko co się liczy w tej sytuacji. Pamiętaj jednak, aby nie tracić z oczu celu.
  • Wysypiaj się dobrze! Nic tak nie redukuje poziomu stresu jak dobry sen.
  • Przestań się nakręcać! Większość z naszych przemyśleń odnośnie negatywnego biegu wydarzeń to zwykłe projekcje, które nigdy nie spełnią się w rzeczywistości.
  • Doceniaj innych! Czy czułeś kiedyś synergię płynącą z poczucia szczęścia płynącego z sukcesu? Doceń ludzi, pokaż im, że są ważni, że bez nich nic nie osiągniecie.
  • Dziel się doświadczeniem i… deleguj obowiązki, ale nie w sposób jaki czyni to większość ludzi mieniących się zarządzającymi. 😉 Delegacja to nie zrzucenie własnych obowiązków pionowo w dół, delegacja to możliwość wykazania się inicjatywą dla ludzi, którzy dla Ciebie pracują. Doceń to! Spraw by poczuli, że gracie do jednej bramki. 🙂

Prawda, że proste? Cóż, z czegoś trzeba żyć. Grunt, żeby nie krzywdzić innych 🙂

Na koniec refleksja – jako, że natura poskąpiła mi talentu takiego jak posiadał np Zdzisław Beksiński to nie mam wyjścia i muszę zarabiać na życie smażąc naleśniki. Praca jak każda inna, jej sens jak każdej żaden, ale wydaje mi się, że jestem w swoim fachu dobry. Umiem dobrze wysmażyć, przyprawić, podać. Na koniec nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał w tym miejscu Tomka i jego złotych myśli. Zatem jako podsumowanie!

„Po namyśle doszedłem jednak do wniosku, że najbezpieczniej jest nie wychodzić z domu. A jeszcze lepiej nie czytać gazet, nie oglądać telewizji (poza filmami) i nie słuchać radia. Głupota otoczenia budzi w człowieku Michaela Douglasa. Zaś oglądając Bonda można jedynie odprężyć się psychicznie i żyć w błogiej – i bezpiecznej – nieświadomości otaczającej nas dżungli, którą kierują małpy uzbrojone w komputery”

Dobrej nocy.

Artur Gutner