Genotyp królem ziemi.

Mało mam ostatnio czasu na dzielenie się własnymi przemyśleniami. Chyba odnalazłem się w końcu w tym co mnie otacza, choć wydaje mi się,  że to niewłaściwe słowo. Bardziej na miejscu byłoby określenie, którego jakiś czas temu użył Piotr Dmochowski, a mianowicie, że „wróciłem do szeregu”. Tak, szarpanina jest na nic i w sumie położenie nieświadomych konsumentów nie różni się zbyt wiele od tych, którzy wszystko dokładnie przemyśleli. Mało tego, wydaje się, że ci pierwsi mają lepiej, bo zwyczajnie konsumują, lub też poddają się jednej z licznych iluzji, która umożliwia tak zwane trwanie, czyli – zdobywaj,konsumuj, wydalaj, umieraj. Ciągle żyje we mnie jakaś nutka niezgody na to co mnie otacza, ale wynika ona jednoznacznie z miejsca w czasoprzestrzeni jakie zajmuję. Doskonale zdaję sobie sprawę, że będąc kimś innym miałbym zupełnie inne spojrzenie na świat. Jeszcze raz potwierdza się, że kluczem do przetrwania tego czegoś co ludzie zwą życiem jest albo akceptacja, albo nieświadomość. Drugą można nabyć genetycznie, pierwszą w drodze rozwoju.

Czemu mężczyźni zabijają się o puste, ale atrakcyjne fizycznie kobiety? Dlaczego ciepłe, fajne dziewczyny pozwalają się poniewierać facetom o móżdżku koguta, ale z wyglądem Adonisa? Genotyp! Jest takie stare powiedzenie – ładnemu łatwiej. W nim zawiera się niemal cała tajemnica sukcesu zwierząt zwanych ludźmi. Każdemu z nas wydaje się, że sposób percepcji rzeczywistości tożsamy z naszym powinien być standardem. Nic bardziej błędnego, jeśli masz genetycznie wysoką skłonność do wysokiego poziomu kortyzolu, to nie ma bata, abyś nie miał problemów z otyłością. Jeśli masz nadmiar testosteronu to jest niemal pewne, że skończysz w kryminale. Ktoś kiedyś powiedział,że jesteśmy panami własnego losu. 😀 Kpiarz. Nie będę wracał znów do determinizmu genetycznego czy behawioralnego. Przejdę od razu do konkretu – otóż chciałbym zrobić zakład odnośnie najbliższych wyborów samorządowych w Warszawie. Stawiam, że wygra je Pan T. Dlaczego? Odpowiem krótko – bo jest przystojny. 😀 To tylko przykład, ale to jest level hard tego co nas otacza.

Najbardziej śmieszy mnie to poczucie własnej „zajebistości” jakie generuje w takich ludziach poparcie innych automatów imitacyjno-naśladowczych, bezrefleksyjne, totalnie prymitywne poczucie boskości. 😀

Szczerze mówiąc mam nadzieję, że sztuczna inteligencja przejmie wkrótce choć na chwilę berło królów ziemi tej ziemi i zmiecie w pył ten nędzny pomiot prymitywnej natury, jakim jesteśmy, bo to że nie pozostaną po nas nawet artefakty to jestem pewien. Mało jest tak podłych gatunków, choć ta podłość nie wynika z naszej złej woli tylko programowania genetycznego. Pozostaje ciągle pytanie czym jest człowiek 2.0, czyli ten który świadomie potrafi objąć rzeczywistość taką jaka jest i trwać? Czyżby rzeczywiście odłam ewolucji sprawił, że pojmowaniem istoty rzeczy grupka z nas dotknęła sedna? Pewnie tak, choć każdy chciałby chyba, aby stało za tym coś wielkiego. 😛

Wspomnę to co mówiłem od dawna – każdy kto podświadomie wykorzystuje własny genotyp do uzyskania przewagi nad innymi ludźmi jest prymitywnym bydlakiem (proszę nie wiązać tego określenia z Panem powołanym jako przykład powyżej, chodzi o ogół tego typu ludzi). Dużo bardziej prymitywnym niż żul z ciemnej alejki topiący kosę w brzuchu przypadkowego przechodnia. Oboje są prymitywnymi zwierzętami,  z tym że ten drugi walczy o wegetację, a pierwszy? O odcinanie kuponów i to jest ta subtelna różnica.

Tak się teraz zastanawiam, czy ktokolwiek złapie o co chodzi w tym tekście? Nie sądzę. 😀

pozdrawiam

Artur (skracający) Gutner