Możesz wszystko, czyli iluzja samostanowienia.

Dziś pogwarzymy sobie o pewnym ciekawym eksperymencie, który stał się nim zupełnie przypadkowo. W latach osiemdziesiątych, w krzemowej dolinie żył sobie pewien pan nazwiskiem Lambert. Koleś ten postanowił napisać pewien prosty programik symulujący życie mrówki. Zaprogramowane zasady były bardzo proste, otóż wirtualny owad poruszał się po dwu wymiarowej planszy stosując się do pewnego schematu, a mianowicie po wdepnięciu na pole czarne mrówka miała skręcić w lewo, po wejściu zaś na białe w prawo. Prawda, że proste? Dodatkowe warunki jakie zawarł w kodzie nasz bohater to zapis, że przy każdym dotknięciu mrówki czarny kwadrat zamienia się w biały, a biały? A jakże! W czarny! Któż nie pamięta czasów Atari czy Commodore, gdy klepało się kod do interpretera przez godzinę po to, aby zobaczyć kolorowy napis? Hmm, no tak. Czas jednak szybko płynie. 😀

Pan Lambert wypuszczając swoją prymitywną symulację życia raczej nie zdawał sobie sprawy, że stanie się dość sławny dzięki paru linijkom kodu a na bazie pomysłu ludzie pokroju Martina Gardnera czy Stephena Wolframa opracują tak zwaną grę w życie. Okej, gdzie zatem jest haczyk? Otóż, aby się przekonać jak działa owa symulacja życia mrówki wystarczy uruchomić program. Ciekawe jest to, że przez pierwsze dziesięć tysięcy kroków wędrówka mrówki wydaje nam się czysto chaotyczna, by nagle…nabrać poukładanego i przewidywalnego charakteru! Nasz owad gdyby nie ograniczenia dwuwymiarowej sceny, na której przyszło mu „żyć” prawdopodobnie w nieskończoność waliłby mocno schematyczną ścieżkę pod kątem i na skróty.

Co w tym nadzwyczajnego? Ano teraz zastanówmy się co by było, gdyby mrówka zyskała świadomość? Otóż przez pierwsze dziesięć tysięcy kroków byłaby przekonana, że może wszystko a jej życiem rządzi czysty chaos! A może to nie chaos a większy plan? 😀 Tego nie wiemy, jednak bezsporny jest fakt, że po pewnym etapie podróży nabrała ona łatwo określonych, schematycznych wręcz ram. Czy zatem, aby coś co wydaje się mrówce chaosem jest nim w rzeczywistości? Co by było, gdyby mrówce przyszło żyć w świecie trójwymiarowym i nie być owadem tylko na przykład człowiekiem? Stopień skomplikowania cybernetycznej rzeczywistości nie ma tu raczej wiele do rzeczy, bowiem co najwyżej ulegnie tu zwiększeniu liczba kroków „wymagana” do tego, aby „mrówka” zauważyła, że tak naprawdę porusza się wg zdeterminowanych i zaprogramowanych schematów!

Hmm? Teorią wszystkiego zapachniało? Proszę o spokój. Nie w naszym pokoleniu, Ani nie w przyszłym. I dobrze, bo czymże byłby ten świat bez odrobiny iluzji? Stage-m w grze? Solucją? Z drugiej strony globalnie to i tak nie ma znaczenia.

No. I jak tu żyć Panie skoro zamiast tłuc kasę, występować w TV, kabaretach, być jutuberem czy choćby wziętym ezoterykiem człowiek siedzi po nocy i rozważa takie tematy?

Może by na rentę? Co o tym Państwo sądzicie?

https://pl.wikipedia.org/wiki/Mr%C3%B3wka_Langtona#/media/File:MulticolorLangtonsAnt.gif

Artur