Nieoznaczoność Heisenberga, a relacje międzyludzkie.

Polowania na czarownice ciąg dalszy, czyli kobiety są złe, kobiety lecą na kasę, kobiety kłamią, faceci to świnie, chcą tylko jednego, nie mają serca, a w ogóle każdy pijak to złodziej, bo każdy złodziej to pijak. Nie ma w tym nic śmiesznego, bowiem sam latami odbijałem się od ściany widząc niemal wszędzie spiskową teorię dziejów, która powodowała, że moje życie zamieniało się w koszmar. Wszystko do trwało do czasu, gdy zrozumiałem prawdziwą naturę ziemi, tej ziemi, pojąłem, że wszelkie religie, sekty, stowarzyszenia, instytucje bardzo rzadko działają w zgodzie z własnym statutem, a właściwie ich główną płaszczyzną działalności jest dojenie krów i strzyżenie baranów. I tak, na konfliktach międzyludzkich zarabiają prawnicy, na ścinaniu puszczy białowieskiej stowarzyszenia zielonych, na wierzących pasterze i tak dalej, i tak dalej. Co zatem zrobić, aby ustrzec się przed byciem ofiarą? To proste – zmienić własną optykę, unikać dramatów, ludzi ciągnących w dół, żyjących konfliktem, czy też sprzedających dobrą nadzieję w chwili, kiedy zdajesz sobie sprawę z tego, że za chwilę umrzesz. Wszystko co potrzebne do szczęścia jest w Tobie. Brzmi jak pierdolenie kołcza od samorozwoju? Pewnie tak, różnica jest jedna – prawie żaden z nich nie rozumie całości tego co nas otacza, skupiając się na wąskim fragmencie rzeczywistości. Na tyle wąskim, żeby zarobić, a jednocześnie na tyle szerokim, żeby zrobić Ci kibel z mózgu. Przestań płacić, a zacznij myśleć. 🙂

Do dziś nie zbudowaliśmy jednolitego modelu wszechświata. Od dziesiątków lat trwa swoisty konflikt między fizyką klasyczną i kwantową, której najtęższe głowy nie są w stanie pogodzić. W świecie mikro obowiązują bowiem zasady, które nijak się mają do świata makro, w którym przyszło nam egzystować. Jak wszyscy moi czytelnicy wiedzą, jestem zwolennikiem determinizmu jako siły sprawczej napędzającej nasz wszechświat, zresztą w felietonach otagowanych 2x+y=10 udowadniam w prosty sposób, że „przyszłość” jest przesądzona. Mimo to zostawiłem sobie margines błędu, właśnie dla części kwantowej tego co nas otacza, bo być może ten promil zmiennych jednak wpływa na to co nas spotka? Dodajmy, że Chińczycy od jakiegoś czasu testują z sukcesami kryptografię kwantową, która jest praktycznie niemożliwa do złamania, bowiem nie da się w świetle współczesnej wiedzy metodą brute force złamać klucza zakodowanego za pomocą pojedynczych cząsteczek elementarnych, gdzie zawsze jedna cząstka będąca elementem spinu, niezależnie od odległości, przyjmuje odpowiedni stan, przeciwny do drugiej. Co z tego wynika? A to, że po przechwyceniu informacji i próbie jej odczytania ulegnie ona bezpowrotnemu zniszczeniu, bowiem obserwacja wpływa na wynik pomiaru! Jak zatem wytłumaczyć, że jedna cząstka splątana kwantowo przyjmie przeciwny stan do swej odpowiedniczki natychmiast, mimo np. ogromnej różnicy odległości? Czyżby prędkość światła nie była najwyższą możliwą we wszechświecie? Rozwiązaniem tego problemu jest prawdopodobnie Paradoks EPR, którego nazwa wzięła się od ludzi, którzy go zdefiniowali, czyli Einsteina, Podolskiego i Rosena, którzy zakładali, że wartość jakiejkolwiek składowej spinu nie jest ustalana w efekcie pomiaru (obserwacji), tylko istnieje już wcześniej, a pomiar (obserwacja) dokonuje jedynie jej odkrycia. Podobnie ze słynnym kotem Schrodingera, którego rozłożyłem już jakiś czas temu – fakt, że jego stan jest nieustalony, wynika wyłącznie z faktu, że obserwator nie ma dostatecznej ilości danych przed pomiarem (obserwacją), co powoduje, że zakłada iż kot jest i żywy i martwy jednocześnie.

Dobra, dość tych rozważań, przejdźmy do relacji. Otóż, jedyną drogą życiową, która zapewnia satysfakcję jest…akceptacja. Żyjemy w zdeterminowanym świecie i jakakolwiek próba zbyt mocnego odejścia od wyznaczonej ścieżki powoduje, że odczuwamy dysonans, ból, strach, poczucie niepewności. Tak samo jest w relacjach. Odeszła? Zdradziła? No i co takiego się stało? Świetnie to zdefiniował jakiś czas temu Bukowski:

„Słucham w radiu Brucknera i dziwie się, że mi trochę nie odbiło po ostatnim rozstaniu ze swoja dziewczyną, dziwie się, ze nie jeżdżę po ulicach uchlany, dziwie się , że nie siedzę w sypialni w ciemności, w bolesnej ciemności i nie dumam rozdarty mętnymi myślami. Przypuszczam, że w końcu postępuję jak zwykły mężczyzna: znałem zbyt wiele kobiet i zamiast zastanawiać się kto je teraz pierdoli myślę:  właśnie teraz sprawiają jakiemuś biednemu sukinsynowi
sporo kłopotu. Słuchanie w radiu Brucknera wydaje się szczytem spokoju. Przeszło tedy zbyt wiele kobiet. Jestem nareszcie sam, nie będąc sam. Biorę pędzel Grumbacher i czyszczę sobie paznokcie twardym ostrym końcem. Dostrzegam w ścianie gniazdko. Patrzcie no, zwyciężyłem!”

A dlaczego zwyciężył? Bo zaakceptował to co go spotkało! Prawda, że proste? 🙂 Wszystko co ma Cię spotkać w życiu, to Cię spotka, zatem przestań rozpaczać nad tym co już się dokonało, myśl o tym co będzie! Jeśli mamy jakikolwiek wpływ na to co nas spotka, to jedyną słuszną drogą jest praca nad przyszłością. W tym świetle słynne hasło, czyli „miej wyjebane, a będzie ci dane” nabiera nowego znaczenia. Oczywiście, większość Mirków rozumie je w sposób prymitywny, czyli im bardziej będę olewał i bujał się flekach, tym lepiej. 🙂 Nie! Masz działać tak, aby nie móc sobie czegokolwiek zarzucić, w każdej płaszczyźnie, czy to relacji, pracy, przyjaźni a jednocześnie akceptować własne oceny obojętnej rzeczywistości. Jeśli coś nie wyszło to tak musiało być, tylko na dziś Ty tego nie rozumiesz!

Uwaga! Czym innym jest kwestia reakcji  na to co nas spotyka versus podejścia do życia. Jeśli komuś dasz dostęp do swojego konta, to jest duże prawdopodobieństwo, że z tego skorzysta! Pani ciśnie na formalizację związku? Do czego Ci to potrzebne? Przecież TY jesteś fair, nie walisz w kulki,  nie zamierzasz jej zdradzać. Pan ciśnie na dziecko? Okej, ale czy TY go naprawdę chcesz? Ludzie idą na kompromisy w ramach własnej wygody a później płaczą, że muszą za to płacić daninę w postaci podziału majątku, alimentów, prania skarpetek, gotowania obiadków, dzielenia się dochodami.

Przestań się spinać, zapytaj siebie czego chcesz? I zacznij to robić. Ot cała filozofia. Zaraz zaraz, a co z tym Heisenbergiem? To samo! Ponieważ nie da się zmierzyć wartości cząstki będącej w ruchu, bowiem im bardziej jej się przyglądamy, tym większym błędem jest opatrzony pomiar, to chyba jasne dlaczego? Filtr mentalny – bez niego nie byłoby „świadomego” życia.

Teraz się sam uśmiechnąłem – świadome życie.  😛

Pozdrawiam serdecznie
Artur Gutner