Co dajesz, to odbierasz, czyli karma wraca…

…ale nie tak jak myślisz! Coś takiego jak karma nie istnieje, świat jest obojętny a to tylko my nadajemy mu etykietki. 🙂 Pamiętasz? Jasne, że tak. Zatem? Czytam dziś list pewnej pani do współczesnego pisarza, który chwali się sporym wzięciem na rynku. Rozżalona dwudziestka narzeka, że każdy facet chce ja wyłącznie zerżnąć, a za chwilę dodaje, że ma słabość do wysokich koszykarzy. No po prostu wrąbała by schabowego, mimo że jest wegetarianką właśnie dla niego! W komentarzach ktoś przytomnie pyta, ciekawe ilu facetów zainteresowanych jej osobowością odstrzeliła tylko dlatego, że nie odpowiadali zakodowanemu w jej głowie wzorcowi. Odpowiadam zatem. Dziesiątki, tyle tylko, że byli oni dla niej przezroczyści, przez to nasza białogłowa czuje się fatalnie, bowiem ci co jej się podobają chcą wyłącznie seksu! O co tu zatem biega? Spróbujmy się pochylić nad studium przypadku. 😉

 

Zacznijmy od początku, a mianowicie od definicji TUNELOWANIA RZECZYWISTOŚCI. Ów fenomen dotyczy każdego z nas, nieliczni posiedli umiejętność widzenie owego tunelu z perspektywy, zaś większość po prostu uważa, że to co odbierają własną percepcją jest właściwe i uniwersalne. I tu jest pies pogrzebany, bowiem gro społeczeństwa widzi brew w oku sąsiada, nie zauważając belki we własnym.

  • Fuckup numer jeden – źle skanalizowany egoizm.

To, że wszyscy jesteśmy egoistami udowodniłem już dawno, problem polega na tym, że większość nie zdaje sobie z tego sprawy, co w połączeniu z tunelem mentalnym tworzy swoisty filtr, przez który odbieramy rzeczywistość. I teraz, nasza bohaterka owszem czuje się pokrzywdzona, bo spotkany przez nią na korytarzu uczelni koszykarz chce ją zerżnąć na pierwszej randce, ale jednocześnie nie dostrzega, że jedynym magnesem jaki ją do niego przyciągnął było…pożądanie. Oczywiście pani marzy o połączeniu „niemożliwego” gdy jesteś mentalnym żebrakiem, czyli zwierzęcej chuci z człowieczeństwem i nie chce zaakceptować faktu, że to się da zrobić, ale najpierw trzeba od partnera wymagać…czegoś więcej niż wysokiego SMV. Ten błąd popełniają niemal wszyscy, bez względu na płeć oraz deficyt własnych uczuć. Kiedy po długim okresie posuchy pojawi się potencjalny partner o wysokim SMV dopamina przykrywa racjonalny odbiór rzeczywistości, co kończy się zawsze tak samo – rozczarowaniem.

  • Fuckup numer dwa – oczekujemy czegoś, czego sami nie mamy.

Rządzą nami deficyty, to jasne, ale królem jest ten, który potrafi nad nimi zapanować. Nie raz widziałeś drogi czytelniku związek niezbyt urodziwej kobiety z wyjątkowo przystojnym facetem i odwrotnie. Tu jest właśnie pies pogrzebany – przebicie się osoby o niższym SMV jako partnera w związku wymaga siły charakteru i wielu prób, bowiem podejścia „za wszelką cenę” są zawsze skazane na niepowodzenie. Prócz parcia na związek z osobą silniejszą genetycznie od nas, trzeba pamiętać o zachowaniu zimnej krwi. To, że ona ma cycki 70D i wykazała minimum zainteresowania jeszcze nic nie znaczy. Może wyczuła, że masz potencjał, ale nie umiesz go rozwinąć?

  • Power numer jeden – kontrola.

Spotykasz kobietę/mężczyznę przy którym gną ci się nogi. Okej. No i co z tego? 99% ludzi dozna czegoś co można określić jako „ochoojenie”. I to jest zawsze początek końca. Tymczasem clue jest gdzie indziej. Podoba ci się ta dziewczyna? Spróbuj zerknąć jakie ma inne zalety, prócz jędrnego tyłka. Ma? To świetnie – rozwijaj relację i podkreślaj to na czym ci zależy, kręć potencjometrem jej emocji jak „miniratką”,jednocześnie zachowując zimną krew. Odpały, niesumienność, dysonans – zamykasz temat be względu na to, jak bardzo grzeje cię fizycznie. To jedyny sposób, aby obalić prymitywny, oparty na geometrii model, narzucony nam przez naturę. Nie rezygnujmy ze spełnienia, ale też nie pozwólmy deptać ludzkiej sfery naszego życia. Ot przepis na sukces!

  • Power numer dwa – miłość do siebie.

Jeśli kochasz siebie wystarczająco mocno i jesteś jebanym egoistą, to nigdy nie pozwolisz się deptać, bez względu na to, kto będzie próbował to robić. To jest właśnie odpowiedź na całe cierpienie w relacjach i w życiu w ogóle! To nie truizm, to fakt. Musisz kochać siebie mocniej niż partnera, wówczas spotkasz osobę, która będzie chciała iść obok ciebie przez życie, a nie wykorzystywać cię jako narzędzie. 90% związków obok to zasypywanie własnych deficytów, koleś chwali się laską, którą pożądają jego koledzy, dziewczyna kalkuluje SMV faceta (podświadomie) w sensie genów itp. Odczepienie wagonu prymitywnych odruchów serwowanych nam przez naturę to początek nowego życia.

Zatem?

Pamiętasz Laskę? Odpowiedz sobie szczerze na jedno pytanie. Czego chcesz w życiu? I zacznij to robić, a odpowiedni ludzie sami pojawią się wokół. Niespełnienie to domena ludzi słabych, żebraków emocjonalnych, którzy w innych szukają własnej miłości. Przestań być jednym z nich – bądź sobą, zacznij nowe życie!

pozdrawiam

Artur Gutner