Dzikość serca zaklęta w kobiecości.

Kiedy w wakacje wybierałem się z moją dziewczyna na koncert Soley w Katowicach, wiedziałem, że jako support wystąpi niejaka Josin. Jako, że udało nam się zająć miejsce bezpośrednio przy scenie miałem przyjemność obserwować nie tylko kunszt wokalny pani Arabelli Rauch, bo tak właśnie nazywa się owa tajemnicza artystka, ale również emocje wypisywane raz po raz na jej twarzy, w czasie gdy śpiewała swoje partie. Cudowne widowisko, polecam każdemu, tym bardziej, że jest to osoba bardzo otwarta, ciepła i serdeczna – sądząc po interakcji z widownią. Wsiąkłem dość mocno w temat i odkrywam raz po raz kolejne realizacje, odnajdując w nich mieszankę wszystkiego co najlepsze w muzyce.

Josin urodziła się w Kolonii, jej rodzicami są śpiewacy operowi – rodowity Niemiec i Koreanka. Stąd zapewne subtelny i delikatny typ urody, jaki wokalistka dostała w genach. Po ukończeniu szkoły średniej, jak wielu z nas podjęła „życiowe” studia medyczne w Nicei , które jednak na szczęście postanowiła przerwać, oddając się zupełnie pasji zaszczepionej jej przez rodziców. Jak wspomina na oficjalnej stronie wydawcy (Dumon Dumont) wygrała muzyka.

“I did my first year of medical school and this was what I wanted to do since I was a kid. Somehow I never really saw what was right in front of me the whole time – music. Maybe because my parents are musicians and it was so normal to be in an artistic surrounding. I quickly realized both music and medicine needed a 200% commitment and that was a long-time inner struggle. Music won! I think what brought me to this decision, was knowing that I could never listen to music again if I didn´t do it in this life or at least tried.”

Josin zadebiutowała w 2015 roku singlem Evaporation, aby poprzez Oceans Wait (który to możecie bez dźwięku podziwiać w nagłówku bloga) dotrzeć do materiału, który zwiastuje ukazanie się pierwszej, pełnej płyty długogrającej. Wielu słuchaczy odnajduje w twórczości artystki cienie Radiohead,czy też melancholijne kompozycje Grouper. Soley wpadła na Josin w czasie islandzkiego festiwalu Icelandic Airwaves, co zaowocowało wspólną trasą koncertową. Nie jest to muzyka dla każdego, niszowa, wymagająca wrażliwości i pewnej podbudowy, mimo to, gdy przekroczy się pewien próg, skala częstotliwości docierających do centralnego układu nerwowego powoduje gęsią skórkę. Pozwoliłem sobie na bazie oficjalnego profilu Josin na Youtube zbudować playlistę na Spotify – jesli używasz – korzystaj do woli!

Artur Gutner