Czy obiektywna rzeczywistość istnieje?

Pytanie z pozoru może wydawać się dziwne, bowiem większość osób jest przekonana, że sposób w jaki widzą świat jest na wskroś racjonalny, ich punkt widzenia jedyny słuszny, a optyka rzeczywistości zgodna z rzeczywistością. Aby rozważyć ten temat należałoby zdefiniować kilka pojęć, tak aby mieć pewność, że mimo racjonalizacji i wyparcia poruszamy się w ramach jednakowych ram myślowych. Jako materiał pomocniczy wykorzystam krótki film z przywitania się dwóch dobrze znanych panów, a mianowicie prezydenta USA Donalda Trumpa i jego odpowiednika we Francji Emmanuela Macrona, oraz oceny tej sytuacji przez osoby zgromadzone w studiu TVN24. Dodatkowo spróbujemy przeanalizować co mogło wpłynąć na taką a nie inną optykę poszczególnych osób odnośnie oceny tej sytuacji. Nagranie zarejestrowałem już dość dawno, ale z powodu długiej przerwy w pisaniu spowodowanej wakacjami a także wypadkiem, wracam do tego dopiero dziś. Nie łatwo się pisze z ręką w gipsie, ale jako, że coś tam pod białą powłoką swędzi, to chwytam za klawiaturę!

 

Soure: National Review

Czy zatem obiektywna rzeczywistość istnieje? Oczywiście, że tak, ale nie w sferze relacji międzyludzkich, które zawsze są naznaczone determinizmem – tak genetycznym, jak behawioralnym. Wypowiedzi obu pań w studio, moim zdaniem (hahaha) świadczą o tym, że na bazie dowodu społecznego zbudowały sobie opinie na temat tych dwóch panów. Co ciekawe większość współczesnych, nowoczesnych ludzi namawia do nieoceniania innych po pozorach, co jednak ma miejsce tylko wówczas jeśli „nieoceniany” obiekt wpisuje się w światopogląd „nowoczesnego” delikwenta. Tymczasem społeczeństwo działa jak jedna wielka sieć neuronowa, która non stop testuje przetrwanie w środowisku, które jest…obojętne. Konstrukt, czyli to co nas otacza w sensie poza duchowym nie poddaje się ocenie moralnej, bowiem po prostu…jest. Nie da się powiedzieć, że wszechświat jest dobry, czy zły, bowiem każda taka ocena będzie podyktowana zdeterminowanym przez nasze doświadczenia podejściem do tematu. Zresztą w czasach pierwotnych właściwa ocena szumu w pobliskich zaroślach decydowała o tym, czy nasze geny przetrwają, czy też nie. Wszechświat stygnie i najprawdopodobniej to co znamy w dalekiej przyszłości zamieni się w ciemną, lodową pustynię. Czy to globalnie ma jakieś znaczenie? Oczywiście, że nie, bowiem to my jesteśmy „kaprysem natury” a jedyne co tak naprawdę jest nam dane to percepcja tej chwili w czasoprzestrzeni. Teorie o wahadle, czyli rozszerzaniu i zapadaniu się wszechświata możemy sobie póki co darować, choć być może coś w nich jest. Czyżby nadzieja? 🙂

To jak bardzo zdeterminowana i pozbawiona obiektywizmu jest nasza rzeczywistość widać wyraźnie pod koniec zamieszczonego materiału filmowego, gdzie obie panie wydają jednoznaczny sąd kto, kogo tu nie chciał puścić. Jako argumenty za tym, że to Trump trzymał Macrona, wg pań w studiu świadczą dwie rzeczy, a mianowicie:

  • jedna z nich „nigdy nie widziała, aby Macron się tak zachowywał a Trump tak”.
  • druga twierdzi, że „różnica w posturze wskazuje wyraźnie”, kto kogo trzyma.

Przy okazji widać też wyraźnie, że prowadzący mimo braku werbalizacji własnego sądu ma nieco odmienne zdanie, za to jest…dobrym dyplomatą!

Czy wspomniane w tym krótkim tekście zjawisko narzucania własnej oceny rzeczywistości ma jakieś szersze znaczenie? Oczywiście, że tak, bowiem żyjemy w grupie, w której globalnie nie liczą się jednostki tylko trendy, nurty, popularność wizji, twierdzeń, skuteczność na polu przetrwania rozliczana w ilości zer na kontach itp. Jeśli zatem dostrzegasz, że masz odmienny od stada punkt widzenia, to muszę Cię zmartwić. Masz marne szanse na osiągnięcie czegokolwiek w rozumieniu przeciętnego zjadacza chleba. Ramki oszołoma czekają w blokach a przy tym pozwalają zracjonalizować własny strach. Czy to ma jakieś znaczenie? Absolutnie nie.

No to może cytat Mistrza świata w racjonalnej ocenie rzeczywistości w tym miejscu?

„NIC nie przetrwa próby czasu, a człowiek – o ile istnieć będzie jego potomstwo – stanie się czymś innym, niż jest. Jako obserwator jestem skrajnym pesymistą: nie ma się po co i komu stawiać, bo i tak, w ten czy inny sposób, wiatr zmiecie nas i nasze pomysły. Możemy tylko obserwować, i to w nader krótkim mgnieniu oka, jakim jest nasza egzystencja na tym świecie, i na dodatek w coraz większym stopniu zdajemy sobie sprawę, że wprawdzie niepoznawalny obiekt obserwacji oddziałuje na nas, ale my w oparciu o te bodźce budujemy sobie samodzielnie i na swoją miarę obraz tego, co na nas oddziałuje, ale ten obraz jest wyłącznie naszą konstrukcją i nie odpowiada mu nic, co potrafilibyśmy, choć w przybliżeniu poznać, zdefiniować i opisać. Czyli jest to, jak określił to już przed grubo ponad stu laty poeta: a dream within a dream. Nie ma nic poza naszym złudzeniem. Czy więc ma sens przyjmowanie innej postawy niż obserwatora?”

Zdzisław Beksiński

Prawda, że prosto i przystępnie? 🙂

Na małą skalę problem obiektywnej rzeczywistości ma małe znaczenie, bowiem co obchodzą tłumy śmierć, czy nieszczęście jednostki, ale ponieważ skala iluzji w jakiej żyjemy jest nieprawdopodobna, to efekt jest taki, że owo zjawisko bardzo rzadko gości w sferze relacji międzyludzkich, a to już ma kolosalne znaczenie, szczególnie gdy np – znajdziesz się w szpitalu, gdzie lekarz zgodnie z klauzulą sumienia odmówi Ci zabiegu, sprzedawca w sklepie nie sprzeda piwa, a policjant spałuje za chodzenie w porwanej koszulce i kolczyk w nosie. 🙂 Co lepsze, zbiór akceptowanych przez „skoorwiałe” do cna społeczeństwo norm powoduje, że to piewcy skostniałych schematów opartych na podświadomości będą przekonani o swojej racji. Z drugiej strony odrzucając normy i schematy łatwo wpadamy w kącik pod tytułem anarchia, dlatego bardzo ważne jest, aby to wszystko dobrze zrozumieć i do końca.

Dotarliśmy do miejsca pod tytułem „wolna wola”, która w ludzkim rozumieniu tegoż zjawiska po prostu nie istnieje! To co nam się wydaje owym fenomenem jest niczym innym jak automatycznym procesem podejmowania decyzji, które są niejako wyświetlane z pewnym opóźnieniem w naszej świadomości, abyśmy mogli poddać się iluzji samodecydowania. 🙂 To nie są dywagacje, to są mechanizmy, które obecnie udowodniono już naukowo. To co nas otacza w sensie zmysłowym to czysta iluzja, projekcja, rodzaj wizji tworzonej li tylko i wyłącznie na potrzeby przetrwania genów oraz ich dywersyfikacji. Co zatem zrobić, jeśli zostaliśmy zdeterminowani do tego, aby spenetrować króliczą norę? Hmm, jeśli pisane naszym genom przetrwanie, choć na mgnienie oka w sensie wszechświata, tu musimy „skupić” się na życiu poza stadem, ale jednocześnie z wykorzystaniem tegoż. Taka forma prostytucji, jak wiele innych, zamiecionych pod dywan zjawisk na ziemi, tej ziemi.

Idę na spacerek – pogoda dopisuje, liście pięknie malują jesień na drzewach, na dziś wybieram niebieską pigułkę!

Miłego dnia!

Artur Gutner