Empatia drzew…?

Ostatnio tak się składa, że stara, dobra, radiowa Trójka jest dla mnie źródłem inspiracji jeśli chodzi o czytanie książek. Po Sekretnym życiu drzew Petera Wohllebena, na którą wpadłem po dość obszernej audycji we wspomnianej rozgłośni, przyszedł czas na drugą pozycję, a mianowicie Przeciw empatii Paula Blooma. Obie pozycje doskonale wpisały się w obszary mojego zainteresowania motorami sprawczymi tego co dzieje się na ziemi. Obaj panowie mają dość ciekawy dorobek naukowy w swoich dziedzinach, pierwszy z nich jest z wykształcenia leśnikiem I niemal całe swoje życie poświęcił na poznawaniu życia lasu, drugi psycholog zatrudniony przez uniwersytet w Yale. Co zatem może łączyć drzewa i pojęcie empatii? Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam!

Jakiś czas temu popełniłem na blogu felieton, w którym stawiałem tezę, że coś takiego jak altruizm nie istnieje. Oczywiście w rozumieniu stada, bowiem jako zjawisko jak najbardziej. Czemu zatem nie istnieje w rozumieniu stada? Bowiem mało który altruista zdaje sobie sprawę z rzeczywistych motorów swojego postępowania, widzi bowiem wyraźnie wyłącznie skutek swych decyzji, oraz…odbiera nagrodę w postaci najczęściej dobrego samopoczucia. Bardzo często jest tak, że robimy coś dla innych z cichą nadzieją na zwrot w przyszłości i jest to…najgorsza możliwa inwestycja, jaką możemy popełnić, bowiem w większości wypadków zwrot z niej…nie nastąpi nigdy, co będzie źródłem frustracji, oraz przejścia na ciemną stronę mocy, w myśl zasady – kiedyś byłem altruistą, ale dziś już nie chcę, bo ludzie tego nie doceniają. Czy już widzicie gdzie jest pies pogrzebany? Chyba jaśniej nie trzeba, więc? Jeśli coś robisz bo sprawi to, że poczujesz się lepiej lub wyjątkowo, zrób to po prostu i nawet po cichu nie licz na zwrot.

Wróćmy jednak do wspomnianych przeze mnie pozycji wydawniczych, oraz do powodu, dla którego je tu przywołuję. Otóż od pewnego czasu twierdzę, inspirowany pracami Dawkinsa, Tegmarka, Everetta i wielu innych, że to co dostrzegamy zmysłami jest formą iluzji, która ma spowodować, że „pokierujemy” naszymi życiami w sposób, jaki „założyła” to natura. To co nas otacza przypomina sieć neuronową, której kręgosłupem jest ewolucja, a testującymi gałęziami poszczególne formy istnienia, otaczające nas wokół. Można łatwo powyższą tezę dowodzić, bowiem weźmy chociażby postrzeganie wzrokowe – ludzie są jedynym gatunkiem, który widzi świat w kolorze, oraz rozróżnia wiele barw. Większość zwierząt widzi świat w sposób zdecydowanie mniej barwny od ludzi, lub dużo bardziej barwny, jak chociażby pewne gatunki ptaków. Czy fakt, że Twój kot nie rozróżnia pewnego rodzaju barw, które są tak naprawdę falą o pewnej częstotliwości powoduje, że jego percepcja jest gorsza niż Twoja? Nie. Jest po prostu inna. Czy fakt, że rośliny nie potrafią się porozumiewać w sposób werbalny powoduje, że nie są zdolne do np. empatii? Nie! I udowadnia to Wohlleben w swojej książce. To wyłącznie egoizm gatunkowy nakazuje nam stawiać wyżej percepcję świni niż drzewa. Wiadomo do kogo piję? Jasne, że tak.

Idźmy dalej, każdy gatunek, każdy fragment otaczającego nas świata jest zbudowany z tych samych cząstek elementarnych, wpadły na to już dawno nawet religie, vide słynne „z prochu powstałeś, w proch się obrócisz”. Prawda! Jedna z nielicznych prawd na ziemi, tej ziemi 😉 , ale lepszy rydz niż nic. 😉 Zatem, czy nasza forma percepcji otaczającego nas świata daje nam prawo do uznania jej za jedyną słuszną? Nie! I tu z pomocą przychodzi Bloom. Otóż dowodzi on, że empatia jest efektem podświadomej strategii reprodukcyjnej ludzi, mającej na celu jak najlepsze dostosowanie się do przetrwania. To, że walka oraz niszczenie genotypu konkurentów nie jest optymalną strategią, a nawet więcej, bywa najmniej optymalną, udowodnił już Dawkins w Samolubnym genie. Zatem? Oczywiście wydaje nam się, że jesteśmy wspaniałomyślni pomagając innym, ale jest to nic innego jak ZDETERMINOWANA w procesie powstawania naszej wersji homo sapiens wypadkowa doświadczeń naszych przodków, wzmocniona behawioralna częścią programowania.

Większość ludzi obserwuje i ocenia świat przez pryzmat. Dowód? Proszę bardzo!

Bloom przeprowadził eksperyment polegający na zbadaniu zachowań kibiców piłkarskich. Kiedy kibice drużyn piłkarskich obserwowali ludzi rażonych prądem, z odczytu ich mózgów wynikało, że odczuwają empatię wobec cierpiących osób. Wskaźnik dochodził do 98% z jednym jednak zastrzeżeniem. Jeśli rażony prądem był ubrany w koszulkę klubu, z którym kibic miał kosę, powodowało to atywację części mózgu odpowiedzialną za odczuwanie…przyjemności. To jak to jest do diaska z tą empatią? Jest, czy jej nie ma? Czy altruizm jest warunkowy, czy nie, a jeśli tak, to czy zasługuje jeszcze na to miano? No właśnie…

Widzisz przedstawienie, a nie wiesz jak ono się ma do samej rzeczy. Trzeźwej obserwacji życzę wszystkim, choć wiem, że to głos wołającego w puszczy. Polecam obie pozycje z czystym sumieniem dla każdego, kto chce choć na krok przybliżyć się do rzeczywistości odartej z racjonalizacji i wyparcia.

Pozdrawiam

Artur Gutner

PS: Większość tego co nas otacza, to automaty imitacyjno-naśladowcze. Pamiętajcie o tym, bo to bardzo ułatwia życie. 🙂