Podróże w czasie.

Tytułowa kwestia rozpala głowy licznych marzycieli na całym świecie od lat. Powstały już nawet znakomite filmy traktujące o tym  temacie, jak chociażby Interstellar, Efekt Motyla czy Looper. Jak wiemy nawet współcześnie mamy dość potężny rozdźwięk między fizyką klasyczną a kwantową, bowiem te dwie dziedziny nauki różnią się zasadniczo w wielu kwestiach. Einstein twierdził, że bóg nie gra w karty (oczywiście nie miał na myśli faceta z brodą, tylko naturę), z kolei twórcy teorii związanych z fizyką kwantową, na każdym kroku udowadniają, że w mikroskali wiele zasad obowiązujących w skali makro jest łamana. Mówiąc po ludzku, najpopularniejszą przesłanką dla przeciwników możliwości cofnięcia się w czasie jest tak zwany paradoks dziadka. Wszyscy wiemy o co chodzi, jeśli możliwe są podróże w czasie wstecz (od strony teoretycznej fizyka kwantowa mówi, że to jak najbardziej możliwe) to cofając się wstecz i zabijając własnego dziadka, spowodowalibyśmy coś, co autorzy literatury SF nazywają załamaniem kontinuum czasowo przestrzennego. 😉 Innym koronnym argumentem jest to, że przecież gdyby tego typu podróże były możliwe, to bylibyśmy świadkami odwiedzin bytów z przyszłości 😉 Tak czy owak, sprawa nie jest aż tak śmieszna jak nam się wydaje.

Czym jest zatem czas? Czy w ogóle istnieje? Definicję czasoprzestrzeni jako czegoś w czym spędzamy większość swojego życia podał lata temu wspomniany już tu Albert Einstein. Dowiódł on między innymi, że czas jest związany z przestrzenią i rozszerzaniem się wszechświata na skutek zjawiska zwanego wielkim wybuchem. Dochodzimy tu do kolejnej kwestii a mianowicie prędkości światła, która jest graniczną i żaden obiekt fizyczny nie jest w stanie poruszać się szybciej niż owe mityczne 300tys. km na sekundę. Czemu? Najprostszą przyczyną jest to, że gdyby cokolwiek zdołało poruszać się szybciej niż światło to…cofnęło by się w czasie. Prawda, że proste? Mapa nieba, którą widzimy dziś, czy też mikrofalowe promieniowanie tła, mówiące o tym, że wielkie „bum” nastąpiło około 13,8 miliarda lat temu to zaledwie pewien rodzaj „zapisu” przeszłości, bowiem skala jaką do pokonania ma fala, docierająca do naszych oczu jest niewyobrażalna. Bardzo możliwe, że duża część gwiazd widocznych na niebie nie istnieje już od jakiegoś czasu, a wszechświat miast rozszerzać się kurczy (co prawda badania wskazują, że nie kurczy się a rozszerza z coraz większą prędkością, ale nadal to co odczytujemy to historyczny zapis czegoś co już było). 😀 Co się dzieje dziś na „krańcach wszechświata”, tego nie wie nikt i pewnie nigdy się nie dowie, bowiem nim w nasze rewiry spłynie jakakolwiek informacja stamtąd Słońce wyczerpie wcześniej swą energię i zamieni się w czerwonego karła na następnie w supernową, eksplodując w ferii barw. Nasza historia na ziemi, tej ziemi to góra 200tys. lat, jest to zaledwie mgnienie powieki w odniesieniu do czasu istnienie naszego wszechświata – info dla tych, którym się wydaje, że cokolwiek ma głębszy sens. 😉 Zakładając optymistycznie, że do tego czasu przetrwamy jako gatunek (w co wątpię), to w chwili zamiany naszej gwiazdy w hipernową, będziemy mieli około 8 minut na opuszczenie planety, nim ta zostanie unicestwiona przez ogromną temperaturę lub wessana w powstającą na skutek ogromnej grawitacji czarną dziurę.

Moim skromnym zdaniem (laika) jeśli podróże w czasie są możliwe, to wyłącznie przy założeniu, że nasza rzeczywistość ulega rozszczepianiu z każdą „qualią” a wrażenie „bycia” w jednej wyłącznie z jej wersji jest czystą iluzją opartą na ułomności zmysłów. Dla chętnych polecam zainteresowanie się pracami Hugh Everetta (niestety zapił się na śmierć niszczony przez środowisko „naukowe” z premedytacją) oraz jego „ucznia” Maxa Tegmarka. W przypadku istnienia nieskończonej liczby rzeczywistości (co matematycznie jest możliwe) cofnięcie się „w czasie” lokowało by obiekt tego dokonujący w jednej z alternatywnych rzeczywistości a co za tym idzie, jakakolwiek interakcja z kontinuum w którym ów obiekt egzystował wcześniej stała by się niemożliwa. Jak wiemy świat jest silnie zdeterminowany a naruszenie jakiegokolwiek „porządku” rzeczy, skutkuje „rozszczepieniem” owego na alternatywne wersje. W tym modelu świadomość jest czystą iluzją. Dość wstępu czas na danie główne. Pewna grupa wariatów z Australii postanowiła udowodnić, że w świecie kwantowym cofnięcie się w czasie jest eksperymentalnie możliwe. Dla chętnych link:

http://www.collective-evolution.com/2015/12/07/physicists-send-particles-of-light-into-the-past-proving-time-travel-is-possible/

Tak czy owak w świecie fotonów podróże międzyczasowe to nic nadzwyczajnego. 😀

 

PS: Oczywiście „fszystko” powyżej to żart. 😀

Pozdrawiam

Artur Gutner