Fenomen pewnego rybaka.

Kuter zmagał się z falą, odkładając raz po raz spienioną bryzę. Młody szyper znudzonym głosem dał sygnał dwóm pracownikom, by przygotowali sieci, kiedy nagle coś huknęło, z wydechu poszedł czarny dym a silnik zatrzymał się.

Heniek! Heniek, zejdź do maszynowni i sprawdź panewki! – wrzasnął.

Szyper, nigdzie nie idę! Mówię od pół roku, że trzeba nowy silnik szykować! – odparł Heniek.

Na dół do panewek! – ryknął ponownie szyper.

A gówno! – odparł Heniek, pokazując jednocześnie wała.

Szyper wyszedł na pokład, zaklął siarczyście pod nosem, rozejrzał się po pokładzie, po czym zdjął koszulę, spodnie i buty. Plusk morza i zdziwione twarze załogantów zamajaczyły w jednej chwili. Jurek (bo tak miał na imię) szybkim crawlem płynął w kierunku ledwo widocznego brzegu. Heniek ze strachu zszedł pod pokład i zaczął grzebać przy panewkach…

Tak zaczęła się historia największego podrywacza w historii Polski, człowieka, który wg różnych źródeł uwiódł i wykorzystał około trzech tysięcy kobiet, został ojcem 28 dzieci (o tych wiadomo), oraz kilkukrotnie uciekał z rąk policji. Kiedy dopłynął do brzegu, natychmiast udał się do domu. W drzwiach czekała już matka…

Gdzie kuter!? Gdzieś zostawił Kuter?! – wrzeszczała od progu.

Na morzu, silnik trzeba szykować. – odparł Jurek, mijając ją w brzegu.

Do ruiny nas doprowadzisz, gdyby ojciec żył… – kobieta rozpłakała się.

Ale nie żyje! – ryknął Jurek.

Mam dość ryb, tego smrodu i morza! – dodał po chwili, wkładając jednocześnie najlepszą koszulę.

Poprawił włosy i popryskał się wodą zapachową. Był weekend, w Dziwnowie, z którego pochodził właśnie zaczynała się dyskoteka. Niestety, tu już się nie wyrabiał, bowiem przeleciał wszystko w okolicy co miało ręce i nogi i nie uciekało na drzewo w wieku od 16 do 45 lat. Faceci łypali na niego spode łba, nikt nie lubił, kiedy ktoś mu uprawiał grządkę, milicja miała oko, matka truła. Postanowił wyjechać do Międzyzdrojów.Tam okradł kelnerkę w knajpie, którą wyjął w piętnaście minut. Ludzie, którzy próbowali podrywać kelnerki w pracy, wiedzą jak trudne są to targety, uśmiechają się, flirtują, ale to wszystko ma na celu wyjęcie napiwku a nie pozwolenie na poderwanie się. Dla Jurka te ograniczenia nie istniały. Kupuje fajne ciuchy i uderza do Szczecina. Wbija do do Kaskady, gdzie bajeruje na powracającego z Niemiec gościa, którego zostawiła żona. Wyjęcie dziewczyny w dyskotece zajmuje mu maksymalnie 30 minut. Ktoś zapyta, jak to możliwe? Odpowiadam. Naturalne bardzo wysokie SMV. W takiej sytuacji nie miało znaczenia, że Jurek miał wykształcenie podstawowe, wiedzę o życiu i świecie na poziomie ucznia gimnazjum a ogładę współczesnego muzyka disco polo. To co mówił było wtórne, kobiety po prostu czytały z jego namiętnych ust, to co chciały słyszeć, podobnie jak my z twarzy kobiety o fizyczności Natalii Siwiec. 😉 Niestety po pewnym czasie sława Jurka jako podrywacza dotarła do mafii powiązanej z ówczesnym SB, które czerpało korzyści z prostytucji. Najpierw dostał zdrowy omłot a następnie powiedziano mu, że ma się zwijać ze Szczecina, bo dostanie czapę. Wsiada w okazję i jedzie do Dziwnowa, gdzie kolega prowadzi dyskotekę. Tłucze grubą kasę, głównie na klientach dewizowych z Niemiec, ale też wakacje powodują, że obrót jest dobry.

Marek, pożycz dwadzieścia tysięcy. – twarz Jurka wygląda jak jedna wielka spuchnięta rana, porwana biała marynarka, ubłocone dżinsy.

Słuchaj, ja nie chcę cię tu widzieć! Interesuje się tobą milicja. – mówi spokojnie kolega.

Bądź kumpel, pomóż! – Jurek ledwo mówi.

Słuchaj! Kumpel to jest ktoś z kim ja robię interes, albo piję wódkę, a ty mi tylko generujesz problemy! – odpiera Marek, wycierając spoconą od gorąca twarz mokrym ręcznikiem.

Jurek sięga do tylnej kieszeni i wyjmuje 5 dolarów. To na wódkę mówi, po czym sięga do marynarki i wyjmuje drugie 5 dolarów, a to za nocleg. – dodaje.

Marek zwija kasę, polewa szklankę wódki z licznych niedopitych butelek, po czym zwraca się do Jurka.

Słuchaj, do jutra możesz tu zostać. jutro się zwijasz, na pomorzu się nie wyrobisz. – mówi.

Dobra, przestań się już bać. – odpowiada Jurek wypijając szklankę wódki jednym haustem.

Jurek rusza w Polskę, podróżuje koleją, wykorzystuje swoje SMV do poznawania kolejnych kobiet, które natychmiast chcą z nim zakładać rodzinę, ufają mu, pragną być blisko. Wykorzystuje to bez skrupułów uwodząc je i okradając. Kobiety, które wykorzystał to cały przekrój wiekowy, również jeśli chodzi o wykształcenie, bowiem w jego sidła wpadały zarówno te, które miały zaledwie podstawówkę, jak i te legitymujące się doktoratami.

Wraca po pewnym czasie na pomorze, aby oddać dług Markowi.

Masz te dwadzieścia tysięcy, a tu sześćdziesiąt jako bonus. – mówi mu, gdy spotykają się na leśnym parkingu, koło Koszalina.

Słuchaj Jurek, jak to jest dobry interes, to może ja bym wszedł. – Marek patrzy w oczy kolegi, zachęcony widokiem waluty.

Zesrałbyś się ze strachu, jesteś stworzony do małych interesów. – odpiera Jurek.

Spadaj. – zrezygnowany Marek wsiada do VW Garbusa.

Jesteśmy kwita? – pyta Jurek.

Tak. – odpowiada kumpel, odjeżdżając z piskiem opon.

Jurek twierdził, że kochał wszystkie kobiety, jakie poznawał, ale tak naprawdę zakochał się tylko w jednej. Pewna góralka, która nie dostała się na studia i handlowała w Rabce Zdroju tandetnymi pamiątkami zrobiła mu kibel z mózgu. Zaczął nawet poważnie myśleć o ustatkowaniu się, starał się o zmianę nazwiska, dogadanie się z ofiarami. Wtedy pierwszy raz wpadł. W czasie przesłuchania na komisariacie udał, że się źle czuje i wyskoczył przez okno z trzeciego piętra wprost na rusztowanie, po czym zniknął w nurcie pobliskiej rzeki. Obława trwała kilka dni, Jurek zdołał uciec, mimo skutych od tyłu rąk. Natychmiast spienięża część łupów i próbuje odnowić kontakt, z dziewczyną, którą pokochał. Okazuje się, że Iwona jest w ciąży. Wyjeżdża do rodziców, do Kłodzka, gdzie rodzi syna. Jurek pojawia się kilka dni później. Ojciec Iwony jest oburzony, ale kiedy rybak kładzie na stół tysiąc dolarów (ludzie wówczas zarabiali 2 dolary na miesiąc), natychmiast zmienia zdanie. Spieniężają dalszą część fantów i kupują pensjonat. Niestety „teść” oszukuje Jurka, nabywając nieruchomość na siebie. Mimo to, ze względu na uczucie do Iwony zamyka się w sobie i przez prawie rok żyje uczciwie, pracują i pomagając teściowi w prowadzeniu pensjonatu. W końcu w czasie pewnej zakrapianej alkoholem kolacji dogadują się, że kupią większy obiekt, aby mieć lepsze zyski. Transakcja jest dogadana, Jurek pod pozorem potrzymania dziecka oddaje małego w ręce jednego z nabywców ich pensjonatu, zwija walizkę z pieniędzmi i ucieka. Po podliczeniu okazuje się, że nie tylko odzyskał to co włożył, ale też znacznie zyskał. Wynajmuje mieszkanie w Warszawie, ale strasznie tęskni za dzieckiem i Iwoną. W przebraniu kobiety próbuje zobaczyć dziecko, niestety Iwona mówi mu, że nic z tego nie będzie, nie kocha go i z chwilę idzie na milicję, bo taki ma obowiązek. Dopiero to budzi Jurka. Ucieka i dalej prowadzi swój proceder okradając kolejne kobiety. Do historii przechodzi wywiad, którego udziela w państwowej TV, jako playboy. Mówi wówczas bardzo dobrą sekwencję słów:

Jeśli wszyscy nie mają nic, to każdy stara się mieć więcej od drugiego, mimo że obaj są dziadami. Ja to wykorzystują, mam ciuchy, gadanę, forsę. Kobiety mnie chcą. – dodaje.

Po tym zdarzeniu dochodzi do afery. Facet poszukiwany kilkoma listami gończymi występuje w TV jak gdyby nigdy nic, mało tego uwodzi i okrada koleżankę redaktorki prowadzącej wywiad, która jest historykiem sztuki i dyrektorem jednego z muzeów w Krakowie. SB tworzy specjalną grupę operacyjną, aby go schwytać. W końcu udaje im się. Wpada w…Pionkach koło Radomia w ówczesnym hotelu Chemik, a dziś Imperium.

Proces, zeznania świadków, w tym oszukanych kobiet, które wręcz utrudniają skazanie go, poprzez zeznania, że dały mu wszystko dobrowolnie i są gotowe wycofać skargi, jeśli do nich wróci. Część próbuje wyłudzić jego zdjęcia z chwili aresztowania.Nic z tego. Zostaje skazany na 9 lat więzienia. Korzysta z amnestii, wychodzi i poznaje swoja obecną partnerkę 29 letnia wówczas Karinę, która robi karierę fotomodelki. Szybko robi jej kibel z mózgu, zamieszkują razem w rodzinnym domu Jurka. Ona prowadzi agencję modelek, a on handluje warzywami na straganie i jeździ taksówką. Wkrótce przychodzi na świat piątka ich dzieci.

Dzieci to prawdziwy powód do dumy! Wszystkie uczą się tańca towarzyskiego i uprawiają sport. Najstarsza córka ma na imię… Moda – wyznaje w rozmowie z pewną gazeta. Synowie są bardzo do mnie podobni. Są tacy przystojni, że niejednej pannie zawrócą w głowie, jak dorosną – dodaje dumny Jurek.

Sam marzy jednak o powrocie do swojej dawnej działalności i o kolejnych miłosnych podbojach. – Jestem szczęśliwy, bo mam rodzinę. Ale jestem stworzony do innego życia! – mówi otwarcie Jurek. – I cierpię. Cierpię okrutnie – dodaje. Dziwnowski amant twierdzi bowiem, że cały czas los wystawia go na pokusy. – Przychodzi młoda dziewczyna, moja siostrzenica. Patrzy mi w oczy. Wiem, że wystarczy tylko chwila, tylko parę słów, by była moja. Ale ja tego nie chcę. No, może chcę? Ale lepiej nie mówić za wiele… – rozmyśla uwodziciel. Na pytanie, czy nie żałuje krzywd i bólu, jakie zadał tysiącom kobiet, przerywa rozmowę. – Przecież to były inne czasy, to był mój sposób na życie. Poza tym ja naprawdę kochałem każdą kobietę, z którą spałem – bez zażenowania wyznaje.

Dzień dobry, nazywam się Jerzy. Jerzy Kalibabka i prowadzę szkołę uwodzenia dla mężczyzn, którzy nie radzą sobie z kobietami. Kurs kosztuje 1200 złotych i gwarantuję, że po nim będziecie tak skuteczni jak ja. Kontakt? Mój numer to 50x45x67x…

PS: W historię wprzęgłem elementy fabularyzowane, ale miejsca, osoby i zdarzenia są autentyczne. Myślę, że moja historia, to namiastka tego co Jerzy Kalibabka dokonał w zakresie UWODZENIA i jest esencją tego, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Jeśli jeszcze kiedyś, któryś chłopak, będzie mi jęczał, że ma kłopoty z kobietami, to bez wahania wyślę do na kurs do Dziwnowa. 🙂