Pokochaj swój egoizm!

„Zaakceptuj i pokochaj swój egoizm i podziel się nim z ludźmi. To najlepsze, co możesz zrobić dla świata i dla siebie. Wszelkie próby działania wbrew własnym fundamentom kończą się bólem. Innej drogi nie ma – pokochaj siebie, a dopiero wówczas pozwól się pokochać innym. Dasz im więcej niż całe stada tych, którzy „kochają za darmo”, czy czysto „bezinteresownie”.

Nobody18

Miałem już nie pisać na tematy mechanizmów, które kierują ludźmi, ale widząc jaka jest skala niewiedzy w tym temacie, czuję się niejako zmuszony do stuknięcia w klawiaturę mojego starego laptopa. Większość ludzi uważa się za altruistów, dobrych, wyjątkowo nastawionych do ludzi i otoczenia, które jakimś dziwnym trafem nie odpłaca się tym samym. Jest to jeden z głównych powodów poczucia nieszczęścia wśród homo sapiens, ale mało kto zdaje sobie sprawę z tego, dlaczego tak się dzieje? Powód jest prosty, jesteś programowany do dziecka do funkcjonowania w sposób, który ma zapewnić, że nigdy nie staniesz się wolnym człowiekiem, za to zawsze będziesz funkcjonował jako automat imitacyjno-naśladowczy, dostarczający atencji, zasobów, pomocy innym ludziom, instytucjom, organizacjom, które żerują na ludzkiej niewiedzy.

W ten sposób działa większość religii, związków wyznaniowych, sekt, rodziców, znajomych itp. Cel jest jeden, masz znienawidzić swoje potrzeby a szczęścia doszukiwać się w służeniu innym. Jak okrutna i trudna do prześwietlenie jest to pułapka, nie zdają sobie sprawy nawet ci, którzy podświadomie ją stosują. Nie ma możliwości, abyś w ten sposób znalazł spełnienie, bo w fundamentach człowieka leży…egoizm a wszystko co robią wspomniane powyżej podmioty, to próba poprzez programowanie wbicia Ci do podświadomości, że cieszenie się z życia i docenianie własnych potrzeb to zło. Służą ku temu różne techniki manipulacyjne, takie jak widok ukrzyżowanego człowieka, który podobno umarł za Twoje grzechy, a tak naprawdę z powodu swojego egoizmu, który kazał mu robić wszystko, aby stać się wiecznym, to znów matka od dziecka wali Cię ścierą przez głowę ganiąc, że do niczego się nie nadajesz i nic z Ciebie nie będzie, to w szkole próbują Cie wbić w szereg wklepując do głowy wyłącznie formułki, których nie potrafisz połączyć w logiczną całość, rodzina się obraża, gdy nie chcesz podżyrować pożyczki, a przyjaciele wbijają w poczucie winy, gdy zaczynasz się spotykać z fajnym facetem, który jeszcze nie daj boże mógłby Cię wyrwać z tego kamiennego kręgu. Co zatem robić?

Przede wszystkim zdać sobie sprawę,że w fundamentach KAŻDEGO ludzkiego działania, nawet jeśli wygląda na altruistyczne leży wyłącznie egoizm. Koleżanka pociesza Cie po tym, gdy zostawił Cie chłopak. Tłumaczy, że ona zawsze mówiła, że to muł, nie przejmuj się, będzie dobrze itepe, itede. Co nią zatem kieruje? Egoizm. Po pierwsze przez porównanie stawia się w Twojej sytuacji, a to powoduje w niej dysonans, po drugie odczuwa namiastkę wyższości oraz poczucia władzy, bo przecież ona mówiła, że to wał i miała rację a po trzecie to przez porównanie czuje się…lepsza od Ciebie. Podobnie jest w każdym innym tego typu wypadku. Ludzie współczują innym, np z obciętymi nogami, bo natychmiast wyobrażają sobie siebie w takiej sytuacji. Gdzie tu jest miejsce na altruizm? No chyba, że ten maskowany, który jak rzyg pijaka zalewa na wpół przetrawioną marchewką wszystko dookoła i jest głównym powodem nieszczęścia ludzi na ziemi, tej ziemi. Kochałeś ją? Nie! Kochałeś poczucie szczęścia i błogostan, jaki jej obecność w Tobie wytwarzała, ona była li tylko i wyłącznie narzędziem. 😀 Wiem, że na takie teksty się nie porucha, wie to każdy facet, zatem co robi? Pieprzy kocopoły o Twojej wyjątkowości, kiedy tak naprawdę wyjątkowe jest tylko to, że wywołujesz w nim wrażenie taplania się w aurze kogoś, kto ma klucz do poczucia szczęścia.

„Ludzie najbardziej pomocni innym, to świadomi egoiści.”

Nobody18

Ileż znasz przykładów nieszczęścia, gdy pozorny altruizm okazywał się kołkiem osinowym do czyjegoś życia. Przykład? Proszę bardzo. Kobieta, której matka była maltretowana w dzieciństwie przez ojca ma podświadomie zaszyty wzorzec rodziny, gdzie non stop toczy się walka, ból staje się dniem powszednim, wychodzi w dorosłe życie, wpada w jednego alkoholika, drugiego obiboka, jednego utrzymuje, drugiego wspiera, mieszka z nimi, walczy, odchodzi, gdy widzi, że już nic nie zmieni i sama idzie na dno, bądź odwrotnie, facet się prostuje pod jej wpływem i ona nagle traci nim zainteresowanie. Schemat upadł, upadła chemia. Później nagle trafia na fajnego faceta, który chce normalnie na partnerskich zasadach tworzyć z nią relację i co? Pojawia się strach, coś tu nie gra, kobieta doszukuje się niespójności w partnerze, szuka wad, w końcu ucieka po kilku spotkaniach. Zakodowany wzorzec walki ze względu na „zasady”, „obrączkę”, „ślub” itp, które zaprogramowano jej w dzieciństwie powodują, że czuje strach i wręcz pewien rodzaj niegodności na to co ją spotyka. Ten koleś musi być szurnięty, przecież może mnie mieć nawet popychając, a on tymczasem chce mi zaszczepić własne pasje? Nie, to jest chore – człowiek tak nie działa. A tymczasem prawda jest taka, że my jesteśmy tu przez te pięć minut dlatego,że akurat tak loteria genowa zdecydowała, więc jedyne co możemy, to chwycić to życie za bary i cieszyć się nim tak jak się da! Czerpać pełnymi garściami, a wówczas, gdy mamy już więcej niż inni, dzielić się z resztą, ale mądrze – tym co mamy. Wiedzą, zasobami, poczuciem wartości, wszystkim co stanowi deficyt u innych. Pamiętajmy jednak o jednym, aby nauczyć się czerpać radość wyłącznie z faktu dawania. Jeśli jak wszyscy kierowani egoizmem, będziemy oczekiwać zwrotu pod jakąkolwiek postacią oznacza tylko jedno – jesteśmy nie gotowi, aby dawać, bądź też nie rozumiemy mechanizmów rządzących ludźmi. Ten mechanizm wspaniale ujął Zdzisław Beksiński, gdy opowiadał jak dzielił się z biednymi dziećmi gruszkami z własnego ogrodu, rzucając je przez płot. Gdy się skończyły i powiedział, że więcej nie da, został wybluzgany, co wywołało w nim dysonans i nastawienie, że nie warto dawać, bo i tak nikt tego nie doceni. Oczywiście,że tak jest!

Kumple, kobiety, znajomi, są wówczas, gdy masz coś czego im brakuje. Może być to wiedza, mogą być to pieniądze, może być to w końcu twarz, która dodaje im 5 punktów do fejmu, ale zawsze gdy zniknie powód, dla którego są wokół, ulotnią się też oni. Takie eksperymenty przeprowadzał Tomek Beksiński, który wielokrotnie zapraszał znajomych na chińczyka, po czym płacił, wszyscy się fajnie bawili. W końcu przestał zapraszać i nie chodziło tu o pieniądze, bo wówczas Beksińskim już się powodziło, tylko o…wzajemność, która w wypadku POZORNYCH altruistów nie występuje. Co się stało? Nic, ludzie ci zwyczajnie przestali się do niego odzywać, co było zresztą przydatkiem do kolejnego jego załamania nerwowego. Gdyby rozumiał, że przez niego też przemawiał egoizm, kiedy to próbował wiązać się małoletnimi słuchaczkami mając cztery dychy na karku, wówczas być może byłby z nami do dziś, choć na pewno nie w takiej formie jak go znamy. Widzimy źdźbło w cudzym oku, a nie zauważamy belki we własnym.

Kiedyś pewna niewiasta zapytała mnie czym się różni miłość kobiety do faceta za to jaką ma twarz, od tej za to co w życiu osiągnął? Wówczas zastrzeliła mnie pytaniem, odparłem jej, że ten drugi typ to rodzaj kurewstwa, który nie mieści się w moim pojmowaniu rzeczywistości. Dziś już wiem jakim ciemniakiem byłem. Właśnie takie uczucie jest ludzkie, a to pierwsze to zwykła chemia, głupota, narzut natury, który każe nam chodzić jej ścieżkami. Świadomość, to coś co jest wyłącznie ludzkie. Co odpowiedziałbym jej dziś? Żeby przestała się przejmować pierdołami i opinią otoczenia, jeśli kocha go za poczucie bezpieczeństwa, stabilizację, wygodę, to niech promienieje swoją miłością, cieszy się życiem, odcina kupony, ale też niech pamięta by naddatkiem podzielić się z innymi, którzy tego nie mają, nie rozumieją, cierpią. To potrafi dać potężnego kopa, nawet jeśli ktoś jest narcyzem.

Reasumując – pokochaj swój egoizm i płyń z nim, jak niesie Cię nurt, a zrobisz więcej dla ludzkości niż całe stada pozornych altruistów, którzy w fundamencie kierują się wyłącznie egoizmem. Uśmiechaj się do świata i ludzi czerpiąc szczęście z tego czego TY chcesz, a nie tego co każe Ci społeczeństwo, religie, otoczenie. Jak to odróżnić? Jeśli czujesz się z kimś, czymś, w czymś dobrze, ale z tyłu głowy pojawia się głos, że to niemożliwe, że nie zasługujesz,  że to się rozleci, że coś jest nie tak, to znaczy,że to jest to.

Pozorny altruizm to dawanie z nadzieją na zwrot – lepiej nie dawać wcale, przynajmniej unikniesz zgorzknienia. Takie jest prawdziwe oblicze ziemi, tej ziemi.

Artur Gutner.