Mamy imprezę! Wpadniesz?

Do czego służy człowiekowi mózg? A układ nerwowy? Pewnie będziecie doszukiwać się pięknych, wartościowych myśli, złotych słów i peanów na cześć tego wspaniałego, „boskiego” (celowo w cudzysłowie) urządzenia. Rozwiejmy sielankę i odpowiedzmy na pytanie wprost – naczelnym zadaniem konglomeratu mózg–układ nerwowy, jest…?

= Maksymalizacja szans na przeżycie i wydanie potomstwa jego nosiciela. =

Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na imprezę, ale nie odpowiadam za skutki. 😉

Biologiczny dobór naturalny (mówiąc wprost – parzenie się nosicieli i mieszanie genów), jest podstawowym, obok przeżycia zadaniem, realizowanym przez to prymitywne w swym schematycznym działaniu urządzenie. Odbywa się ów proces przy udziale pewnych równie prymitywnych mechanizmów wbudowanych nam genetycznie, oraz…egoizm. Tak! Nazwijmy rzecz po imieniu. Każdy z nas stara się optymalizować dobór naturalny partnera w sposób zapewniający wydanie na świat potomstwa o maksymalnej dywersyfikacji genetycznej, a w przypadku kobiet również o większej wartości na rynku genów niż wartość jej samej (hipergamia). To samo jeśli chodzi i szeroko pojęty proces zwany życiem. Tu też ciągle chcemy więcej, lepiej, inaczej itp. Ten mechanizm moi drodzy, między innymi decyduje o tym, że ojcem może zostać zarówno śmieciarz, piłkarz, naukowiec jak i bogaty milioner. Wszystko co robimy, nasze cechy charakteru, wartości są wtórne w stosunku do wartości genów, dodatkowo wszystkie tak bardzo cenione przymioty jak przywiązanie, chęć do pomocy, poczucie miłości, zrozumienie, wsparcie, są wtórne w stosunku do faktu, że obiekt naszego zainteresowania jest po prostu idealną dla nas wirówką, do dywersyfikacji genów. To dlatego przyjacielu nie mogłeś sobie dać rady z Dżesiką, aż w końcu puściła Cie kantem z Brajanem, by w końcu spotulnieć, przestać włóczyć się po klubach i w dodatku jeść mu z ręki. Wiem, że to boli, bo od dziecka traktowałeś wszystko poważnie, starałeś się być altruistą, uczyłeś się robiąc dwa fakultety, założyłeś firmę, a Twoją niunię sprzątnął Ci sprzed nosa kierowca autobusu miejskiego. Mało tego, boli jeszcze bardziej, gdy widzisz ich idących razem z wózkiem, a ona tak pięknie się uśmiecha i kładzie mu głowę na ramieniu. Tak przyjacielu, takie są reguły rządzące na ziemi, tej ziemi, a Ty jesteś jedynie bezwiednym realizatorem narzuconych Ci zadań. Czego zatem Ci brakuje? Podstaw. Masz niską wartość genetyczną, bardzo możliwe, że wadę genetyczną, która poprzez niedostępny dla jaźni proces poznawczy odstrasza kobiety, które akurat wydają się być dla Ciebie interesujące. Mało tego, Twój altruizm, wykształcenie, zasoby, inteligencja są wtórne do tego faktu, bo rozwinąłeś je jako akt hiperkompensacyjny, nie mogąc zaspokoić podstawowej potrzeby, którą niestety wszczepiono Ci tak samo, jak temu gogusiowi, który właśnie obraca Twoją bejbe. Tak droga koleżanko, to że siedzisz w bibliotece zamiast smażyć placki ziemniaczane i być w siódmym niebie, ma źródło w tym samym mechanizmie. Natura jest jak NSDAP – jednostki nieprzydatne się eliminuje, litość nie istnieje, a Twój los nie ma żadnego znaczenia w skali wszechświata. Co możesz z tym zrobić? Nic, poza inwestowaniem w alternatywy, które jeśli będziesz rozwijał z pełną pasją, staną się także przyczyną Twojego upadku. Natura przewidziała wszystko, łącznie z eliminacją niepotrzebnych jednostek. Możesz też próbować na siłę tworzyć namiastkę pociągającej Cię relacji z partnerem, który wydaje Ci się dobry, przydatny, spolegliwy, albo odwrotnie ale spełniający Twoje potrzeby. Większość ludzi tak żyje i to latami, z tym że jest to pewna forma barteru, a jeśli pójdziemy dalej, to może nawet prostytucji. Jeśli umiesz to zaakceptować, to jest duża szansa, że dowieziesz swoje niespełnione życie do późnej starości, doświadczając nawet od czasu do czasu momentów uniesienia, które są stałym elementem życia Dżesiki i Brajana. Cóż? W doopę nóż.

„Znajdź to co kochasz i pozwól się temu zabić.”

Charles Bukowski

Mózg tak zawiaduje organizmem, aby spełnić oczekiwania samolubnych genów w zakresie powielenia się, w możliwie dużej liczbie kopii, stąd nie masz wyjścia. Albo będziesz non stop zdradzał swoją partnerkę, partnera, albo czeka Cię niespełnienie. Wybór należy do Ciebie drogi kolego, droga koleżanko i pamiętaj…nigdy, nie mów nigdy. Nie narodził się jeszcze taki, który byłby w stanie świadomą nakładką, zastąpić podświadomość i zapewne nie narodzi się, przykro mi.

W jaki sposób zatem geny (czyli zaszczepione nam przez poprzedników programy) potrafią wymusić takie właśnie funkcjonowania mózgu? Większość połączeń synaptycznych w głowie nie jest wrodzona, tylko tworzy się w procesie rozwoju, dorastania, wychowania, czyli gromadzenia doświadczeń i uczenia się funkcjonowania otoczenia. Kim więc do diaska jest strażnik systemu, stojący na rozkraczonych nogach ze śrutówką w rękach i pilnujący, byś czasem nie poszedł swoją ścieżką, a jeśli już to zapłacił za to odpowiednią cenę, łącznie z usunięciem Twojej puli genowej z obiegu? Otóż tych trutni jest dwóch:

  • wrodzone genetycznie popędy, zakorzenione głęboko w podświadomości.
  • wbudowany genetycznie system nagrody-kary, uruchamiany w zależności od stopnia posłuszeństwa nosiciela i przydatności dla systemu.

Te dwa mocno umięśnione chłopaki powodują, że w każdym z biorobotów rozwiną się odpowiednie do wzorca struktury asocjacyjne, a one z kolei wytworzą w ich głowach coś, co się nazywa tunelem rzeczywistości, w którym de facto każdy z nas się porusza. Czemu tunelem? Bo można w nim iść tylko w jednym kierunku, tam gdzie światło. Próba powrotu kończy się alkoholizmem, narkomanią, nauką sztuki latania, śmiercią, wyrzuceniem na margines życia itp. Tunel tworzony jak tak, aby światełko oznaczało:

  • przeżycie.
  • zdobycie pożywienia/dziś także zasobów.
  • reprodukcję.

Gdyby główny cel został określony, jako angażujący powiedzmy 50% zasobów mózgu, wówczas mogłoby się stać tak, że nosiciel po pewnym czasie zorientowałby się, że jest biorobotem. Zresztą takie przypadki mają miejsce, o czym świadczy piszący owe słowa, ale wówczas oznacza to zawrócenie w tunelu z wszelkimi konsekwencjami. Aby zdywersyfikować cel naczelny i ogłupić nosiciela, zostały wprowadzone procesy pomocnicze, takie jak:

  • unikanie ryzyka/zagłady/drapieżnika.
  • zdobywanie pożywienia/zasobów.
  • odnalezienie partnera i przekazanie genów.
  • poznanie otoczenia.
  • zapewnienie zmieszanym genom (potomstwu) opieki i zasobów.
  • unikanie chorób i zranień, mogących utrudnić ewolucję gatunku
  • inne drobniejsze mechanizmy, indywidualne dla każdego nosiciela.

Narzędziami do realizacji procesów są popędy, czyli płciowy, poznawczy, przetrwania,opiekuńczy itp. Zaspokojenie bądź nie, poszczególnych popędów powoduje uruchomienie wspomnianego na początku felietonu układu nagrody-kary, a w konsekwencji doprowadzenie do odpowiedniego samopoczucia nosiciela. Jeśli wszystkie popędy mogą być zaspokojone, wówczas mamy do czynienia z Nirvaną. 😉 Niestety nie jest tak dobrze, ale o tym później. Układ nagrody-kary działa jak prymitywny, ale też transparentny dla świadomości system kija i marchewki (wyobraź sobie, że siedzisz na ośle, masz kij wystający przed nos osła, na którym wisi marchewka – osioł będzie próbował ją zjeść, ale nigdy nie zorientuje się, że to niemożliwe, natomiast jeździec uzyska to co chce, czy fakt, że będzie się na ośle przemieszczał). Do tego całego bałaganu zaimplementowanego w głowach biorobotów został dodany mechanizm wartościujący, po to, aby opcja uzyskania wspomnianej Nirvany, stała się niemożliwa. I tak, pani Dżesika, szczęśliwa z Brajanem, nagle dostrzega brak zasobów, zatem system nagordy-kary powoduje jej złe samopoczucie, za co zaczyna winić Brajana, z kolei inna pani mająca dostęp do zasobów, ale dysponująca słabą pulą genową, cierpi wieczorami w samotności połykając kolejne wersy Trędowatej. Nie ma prawa być nudno! Dobry niewolnik, to ciągle głodny niewolnik!

Opisując bardziej naukowo ów mechanizm, możemy powiedzieć, że poprzez system nagrody/kary wzmacnia, dodatkowo udrażnia i kanalizuje wzrost wag odpowiednich połączeń synaptycznych (obniżenie ich progu pobudliwości), te struktury asocjacyjne, których tworzenie, lub uaktywnienie kolidowało w czasie (lub sytuacyjnie) z zaspokojeniem jakiegoś popędu (popędów), osłabia zaś (blokuje), obniżając wagi połączeń synaptycznych, struktury asocjacyjne, których utworzenie/uaktywnienie zostało skojarzone z brakiem zaspokojenia któregoś z popędów. Układ ten jest zaimplementowany nie tylko w sferze decyzyjnej świadomości, ale także motorycznej i sensorycznej. To dlatego droga koleżanko, gdy podoba Ci się jakiś chłopak, to zaczynają błyszczeć Ci oczy, a sutki twardnieją. Po prostu, Twój układ limbiczny, chce oszukać potencjalnego partnera, że jego nosiciel jest lepszy niż w rzeczywistości. To nic złego – wszyscy niewolnicy tak mają i nikt prawie nie umie nad tym panować. Tresowanie niewolnika od dziecka odbywa się poprzez doświadczenie oraz selekcję naturalną. Po prostu, koleś ze słabo wykształconym układem odpowiedzialnym za przetrwanie, w końcu zalicza glebę na motocyklu, szlifując słynną Patelnię w Chabówce, a jego pula genowa zostaje przerwana. Innymi słowy – przestaje istnieć, mimo że szansa iż to właśnie on pojawi się na ziemi, tej ziemi była mikroskopijnie niska. Wyobraźcie sobie ile teraz właśnie plemników kończy na ścianie, w pościeli, czy chociażby w żołądkach uroczych pań. To wszystko potencjalne osobowości! 😉 Proces „uczenia” niewolnika jest stopniowy, począwszy od prymitywnych schematów typu, dotknę czajnik to się sparzę, aż po analizę ryzyka giełdowego, w sensie wycofania lub inwestycji. Na tę chwilę do końca nie wiemy w jakiej części mózgu siedzi to cholerstwo. Przyjmuje się, że ma on związek z tak zwanym układem dopaminergicznym, czyli jest rozsiany po całym narządzie za pomocą neuronów, których aksony uwalniają neurotransmiter zwany DOPAMINĄ. Dopamina uwalniana jest wówczas, gdy zaspokajamy własne popędy i jest tak naprawdę silnie uzależniającym narkotykiem. Czujesz? Qrwa nie dość, że nas zniewalają, to jeszcze pakują narkotykami, żeby uzależnić! 😀

Jeśli odczuwasz euforię biegacza, poczucie szczęścia po wykonaniu zadania, ekstazę po seksie, to jesteś niczym innym jak narkomanem, a im więcej spełnienia i poczucia radości, tym większe uzależnienie. Teraz wyobraź sobie, że Twoim hobby są maratony i nagle…tracisz nogi. Dramat, który często kończy się tragicznie, podobnie jak uzależnienie od innego człowieka, który może przecież odejść, bądź zwyczajnie umrzeć. Nosiciel po takiej traumie nie podnosi się często już nigdy, choć aby nadal realizować główne zadanie reprodukcyjne, natura zaimplementowała nam tak zwane procesy dostosowawcze i jeśli będziesz zmuszony uniezależnić się od biegania, to zawsze masz do dyspozycji inny narkotyk. Np. czytanie książek i życie w świecie fantazji – dla każdego coś miłego – mechanizm jest bez zmian. Reasumując:

  • system dopaminergiczny – odpowiada za uzależnienie nosiciela od narkotyku.
  • system noradrenergiczny – odpowiada za bat w postaci uczucia strachu, niespełnienia, podniecenia itp. pchający do narkotyku, jako źródła dobrego samopoczucia niewolnika.
  • system serotoninowy – odpowiada za nastrój, oraz cykle snu i odpoczynku, aby się bydełko nie przegrzało przez ciągłą kopulację i bicie rekordów w maratonach.

Teraz w zależności od stanu nosiciela, automat uruchamia odpowiednią wajchę, a nosiciel zapierdziela czterdzieści dwa kilometry tylko po to, by poczuć chwilową ekstazę, a za chwilę głód! Głód, który można nasycić tylko przez zwiększenie dawki narkotyku, zatem? Może Rzeźnik? Albo Iron Man? 😀 Wielu schodzi przeginając, to już ich problem i ich puli genowej. 😉

Docieramy teraz to sedna kloacznej natury każdego z nas. Oczywiście będziemy się zapierać – ja jestem inny, inna, nie wolno generalizować itp. Niestety, tępa prawda jest taka, że jesteśmy niewiele różniącymi się klonami i to wyłącznie w zakresie natężenia poszczególnych mechanizmów, natomiast źródłem działania zawsze jest…EGOIZM.

Stąd zawsze lubiłem powkoorwiać dziewczyny na różnych forach pisząc, że coś takiego jak czysty altruizm nie istnieje. Uch, ale skakały mi do gardeł, próbując udowodnić, że się mylę. Zdarzało się, że taka awantura kończyła się finałem w łóżku, nie powiem – dziś mam już wyrzuty sumienia, za daleko poszedłem w rozumieniu rzeczywistości, a czyste skoorwysyństwo pozostawię w gestii natury/absolutu.

„Tak przyjacielu! Bądź człowiekiem! Zawstydź swego stwórcę!” 🙂

Artur Gutner

Doszliśmy do sedna rozważań o układzie kija i marchewki, czyli motorów naszego działania, a tym zawsze jest…subiektywne odczucie przyjemności. Stąd ludzie wolą kłamstwa niż prawdę, stąd piewcy dobrej nowiny cieszą się atencją, podczas gdy realiści są spychani na margines. Wszystko czego chcemy to naćpać się i powiedzmy to bez ogródek – altruizmu nie ma, bo wspierając innych na zasadzie kontrastu czujemy się lepiej – współczując, mając poczucie misji, bycia wartościowym. Śmieszne? Wielu ludzi za ten rodzaj narkotyku jest w stanie zapłacić konkretne pieniądze. 😀 Identycznie z dziećmi. Kochasz je. Tak, kochasz, dbasz, starasz się, ale w fundamentach leży poczucie spełnienia z tytułu bycia dobrym ojcem i maile drogich pań, że one podziwiają, sam? Z dwojgiem dzieci? 😀 Ale żeby samemu się zaangażować, to nie. Wcale się nie dziwię, po co komuś tobół w postaci obcej puli genowej? To same kłopoty, konieczność dzielenia czasu, zasobów itp. Układ nagrody-kary rządzi, radzi i nigdy Cię nie zdradzi. Zaraz dopadnie mi do gardła jakaś niewiasta żyjąca z facetem mającym dzieci z poprzedniego związku, aby udowodnić mi nikczemność sądów na własnym przykładzie, ale ja już wiem, jak wygląda rzeczywistość. Po pierwsze dzieci to pan ma, ale w niedzielę raz na dwa tygodnie, a to już stanowi rozsądny kompromis dla układu nagrody-kary, więc jeśli dołożymy do stołu z pulą regularne orgazmy i zasilanie dopaminą układu nagrody, to jakoś się da z tym żyć. Jakoś.

Skąd się bierze alkoholizm, nikotynizm, narkomania? Z niezaspokojenia któregoś z popędów. Po prostu nosiciel musi w jakiś sposób wywołać wyrzut dopaminy, a to najłatwiej zrobić przez dopalacze. Otyłość, bulimia, zaburzenia osobowości, to często pokłosie braku możliwości zaspokojenia potrzeb, które afirmują się w postaci na przykład nadwagi czy niedowagi.

Kim więc jesteśmy? Na dziś wydaja mi się możliwe trzy scenariusze.

  • Chaotyczny i przypadkowy rozwój gatunków, ewolucja, w finale entropia.
  • Porzucony projekt badawczy, ze względu na prymitywizm, nie stanowimy zagrożenia.
  • Eksploatowaną farmę. Co zatem stanowi o naszej przydatności? Tego nie wiem.

Jedna z podstawowych zasad psychologii, którą zresztą bez litości wykorzystują różnej maści kołcze i szamani od rozwoju osobistego mówi, że ludzie są umotywowani do działań, które przynoszą im uruchomienie układu nagrody, a unikają tych, które uruchamiają układ kary. Zatem system nagrody/kary to odziedziczony po nieświadomych przodkach zwierzęcych mechanizm motywacyjny, którego działalność została zaadoptowana przez subiektywną sferę psychiczną jako przyjemność/przykrość. Pierwotnie zatem oś przyjemność-przykrość odzwierciedlała i dokładnie pokrywała się z wyznaczoną przez dobór naturalny, osią przystosowanie-nieprzystosowanie (do warunków środowiskowych). Czy jednak dziś nadal funkcjonuje ten mechanizm?

Wydaje się, że nie do końca, bowiem rozwój cywilizacji sprawił, że np. konieczność walki o byt jest już archaizmem w sensie ludzi pierwotnych, podobnie ze sprawą poczucia bezpieczeństwa, dostępu do zasobów itp. Naruszenie naturalnej równowagi powoduje, że większość współczesnych czuje ból egzystencjalny i/lub niespełnienie. Brak zagrożeń powoduje, że układ nagrody domaga się jej w niemal ciągłym czasie zajętości procesora w postaci mózgu, a jak wiadomo, każdą ilość narkotyku da się dostarczać tylko do pewnego poziomu. Dalej następuje przedawkowanie i mamy…Whitney Houston, Prince, Michael Jackson itp. Los tych ludzi pokazuje, co czeka naszą cywilizację w miarę postępu rozwoju i przydzielania maksymalnego czasu procesora układowi nagrody. Znikniemy dokładnie tak jak myszy w eksperymencie Calhouna, przeprowadzanym zresztą wielokrotnie, z tym samym efektem. Chyba, że jesteśmy hodowani? 😀

Ciąg dalszy nastąpi, jeśli temat chwyci. 😉 Mam w planach poruszenie jak zachowania współczesnych wpływają na samopoczucie, oraz rozwój gatunku globalnie a także dotknąć paru innych, ciekawych aspektów tego, co nas otacza!

Artur Gutner.