Cholerny kortyzol.

Wywołałem trochę kontrowersji pewnym komentarzem odnośnie kortyzolu i w związku z nim pojawiło się do mnie parę pytań. Jest to dobra okazja, aby poruszyć ten temat i wskazać, dlaczego jest on kluczowym w procesie zawierania znajomości z kobietami? Zacznijmy od tego, że wszyscy jesteśmy zbiorem molekuł, który na skutek procesu ewolucji, został ułożony w sposób umożliwiający nam percepcję falowej struktury rzeczywistości, na zasadzie iluzji, a to znaczy ni mniej nie więcej, jak to, że coś takiego jak piękno, powab, gładkość, kolor, miękkość, nie istnieją, a są jedynie rodzajem percepcji, jaki odczuwamy na skutek takiego, a nie innego programowania naszego interfejsu „rzeczywistości”, czyli mózgu, wspomaganego licznymi czujnikami, w postaci kamer, receptorów dotykowych, węchowych itp. Całość powoduje, że każdy z nas ma wrażenie bycia indywidualną jednostką, oraz odbiera rzeczywistość poprzez pryzmat narzuconych nam przez absolut/naturę? wzorców. Niemal żaden wybór nie jest tak naprawdę nasz, zresztą analizując proces ewolucji i programowania bardzo dogłębnie, pokuszę się o stwierdzenie, że bliżej nam do biorobotów, niż samodzielnych jednostek, determinujących odbiór rzeczywistości na własny, oderwany od programu wzorców.

Co ma z tym wspólnego kortyzol? Otóż jest to jeden z hormonów, który jest odpowiedzialny za przetrwanie jednostki w warunkach zagrożenia z zewnątrz. Im większy poziom kortyzolu, tym większa roztropność, przewidywalność, awersja do ryzyka i jednocześnie skłonność do …otyłości, cukrzycy, chorób wieńcowych. Innym hormonem, który muszę tu wspomnieć to testosteron. On też ma związek ze stresem, ale jest niejako przeciwieństwem kortyzolu. Ludzie z nadmiarem testosteronu charakteryzują się muskularną sylwetką, skłonnością do ryzyka, pewnością siebie, akceptacją przemocy i siły. Przejdźmy teraz do ludzkiego wyjaśnienia wpływu owych „sterowników” na poczynania „jednostki centralnej” w postaci człowieka, który odbiera rzeczywistość.

Aby dotrzeć do sedna, musimy najpierw podjąć temat strategii reprodukcyjnej kobiet, która swe źródła czerpie z czasów pierwotnych. Otóż dla kobiety nigdy nie miało znaczenia czy ten, czy inny facet przekaże jej geny, pod warunkiem, że miał cechy umożliwiające mu przeżycie, oraz zapewnienie bytu potomstwu. W wypadku śmierci tak zwanego samca Alfa, kobieta musiała być „od kopa” gotowa do zastąpienia go innym, równie skutecznym w zabijaniu i gromadzeniu zasobów samcem. Czasy się zmieniły i dziś zasoby zdobywa się głową, a nie oszczepem, ale niestety ta część umysłu, która jest odpowiedzialna za dobór naturalny nie uległa zmianie od czasu, gdy pojawił się pierwszy homo sapiens. Zatem do dziś w procesie doboru samca przez samicę liczy się poziom testosteronu, a nie kortyzolu. Kortyzol jest potrzebny wówczas, gdy kobieta posiada już potomstwo i zależy jej na zapewnieniu jej i dzieciom odpowiedniego poziomu zasobów, stąd bardzo często współcześnie bywa tak, że dawcą genów jest troglodyta, a mężem pucołowaty koleś jeżdżący Octavią z kratką, ale za to skłonny do oddania wypłaty, niż przepicia jej na gali boksu zawodowego. Oczywiście to wszystko jest mega prymitywne, ale kto z ludzi tak naprawdę zastanawia się nad źródłem mechanizmów, które nas otaczają? Niewielu.

Matsumoto K, Suzuki W, Tanaka K. w pracy pod tytułem – Neuronal correlates of goal-based motor selection in the prefrontal cortex (Neuronowe powiązania między motorami wyboru, w aspekcie kortyzolu) przeprowadzili pewien eksperyment na grupie dwudziestu amerykanek. Były one losowo wybranymi studentkami uniwersytetu medycznego w Pensacoli, grupa obejmowała kobiety różnych ras i narodowości. Zebrano je wszystkie i przedstawiono im zdjęcia mężczyzn, oraz zadano pytanie, z którym z facetów pokazanych na fotografiach byłyby skłonne uprawiać seks? Osiemnaście z dwudziestu wskazało na dobrze wyglądających, pucołowatych, o dobrodusznych twarzach przedstawicielach mężczyzn, posiadaczy wysokiego poziomu kortyzolu. Tylko dwie z nich zdecydowanie optowały za mężczyznami o muskularnej budowie, z tatuażami, silnie zaznaczoną szczęką, czyli przedstawicielami mężczyzn z grupy tych, którzy mają wysoki poziom testosteronu. Następnie temat zawieszono na kilka miesięcy. Po około roku zabrano (bez informowania, że to dalsza część doświadczenia) całą grupę do klubu nocnego, gdzie wprowadzono umówionych wcześniej mężczyzn mających wysoki poziom testosteronu, z dużym doświadczeniem w podrywaniu kobiet, oraz drugą grupę przeciętnie wyglądających facetów z lekką nadwagą, okrągłymi twarzami podobnymi do tych, które kobiety wskazywały jako swój wybór w zakresie ewentualnej prokreacji w doświadczeniu ze zdjęciami. Co się okazało? Wszyscy przedstawiciele grupy z wysokim kortyzolem dostali kosza, a czternastu przedstawicieli grupy z wysokim testosteronem doprowadziło do zbliżenia na pierwszej randce. Ktoś powie, że to nie fair, bo to byli zawodowi podrywacze, a ja odpowiem – to nie ma znaczenia. Po prostu podświadomość u tych kobiet wzięła górę nad świadomą kalkulacją ryzyka. Przypominam, że jesteśmy tylko biorobotami, więc ja w żaden sposób nie oceniam tych kobiet, tylko stwierdzam fakt.

Jakie płyną z tego wnioski, poza oczywistym, że zupełnie nie przywiązujemy uwagi do tego co kobiety mówią w zakresie wyboru partnerów, a wyłącznie do obserwacji ich poczynań? Otóż takie, że kortyzol w procesie zdobywania atencji kobiet jest naszym wrogiem! Oczywiście na co dzień jest on dość przydatny, bo pomaga szacować ryzyko, podejmować wyważone decyzje, jeśli nie jest w nadmiarze, to również nie jest szkodliwy, natomiast w procesie zawierania znajomości jest on naszym wrogiem. Aby potwierdzić tę tezę wystarczy spojrzeć na Danny DeVito, czy Roco – dość znanego uwodziciela. Ten ostatni ma niemal 90% skuteczność w wyprowadzania top kobiet z parkietów w znanych klubach, a wygląda jak ostatni luj ze wzrostem metr sześćdziesiąt w kapeluszu! 😉 Ale ma niski poziom kortyzolu, widząc kobietę chce ją po prostu poznać, a nie od razu planuje dziecko, dom, wczasy w Bułgarii, jednocześnie spinając się i wprowadzając zapach strachu, jako efekt produkcji kortyzolu – uda się, czy nie? Najpiękniejsze dziewczyny wyjmowałem i zaprowadzałem do łóżka najdalej na drugim spotkaniu wówczas, gdy miałem totalnie wywalone dywersyfikując wybór. Przykro mi, że tak to działa – nie ja to wymyśliłem, mało tego, zawsze podkreślam, że kreatorem tego świata jest wybitny psychopata, a do nas, ludzi myślących i czytelników Artura Gutnera zależy, jaką strategię obierzemy w zależności o tego co chcemy osiągnąć. Jeśli chcesz się przysłowiowo „obruchać”, to musisz wyłączyć kortyzol , bo one czują go niejako na kilometr, a wówczas prawdopodobieństwo otrzymania kosza jest niemal pewne. Wyglądasz fajnie, jesteś inteligentny, a nie zaliczasz? Musisz zmienić strategię. To co podniesie Ci poziom testosteronu to siłownia, sport, walka, medytacja, hobby oraz oderwanie od problemów. Wówczas będziesz kosił dziewczyny jak Kargul zboże. Ale nie dziw się, jeśli będziesz chciał zacząć budować relację, a one się wycofają. To jest cena bycia Alfa. Gniazdko kobiety wiją z beta, albo nawet gamma, bo tu chodzi już tylko i wyłącznie o spokojne zaplecze i zasoby.

Reasumując – zastanów się przyjacielu, czego chcesz od życia. Czy zależy Ci na zaliczaniu panienek, czy na budowie trwałej relacji? Oczywiście nie możesz wówczas przesadzić w żadną stronę, ale zwiększenie ilości kortyzolu pomoże Ci spotkać kobietę zainteresowaną związkiem, podczas gdy testosteron zapewni Ci rolę zapylacza i często może być tak, że wychowywał Twoje potomstwo będzie ktoś zupełnie inny. Czy to coś złego? Tylko pod względem systemu prawnego, reszta jest w 100% zgodna z tym, jak zaplanował to absolut/natura. 😀

Uwaga! Piwo zwiększa poziom kortyzolu. Jak chcesz się nawalać i bzykać, przerzuć się na wódę.

Oczywiście to wszystko powyżej to żart, a ja życzę państwu udanego weekendu. 😀

Artur Gutner