Koty, kocięta, kociaki….

Jako, że nie mogę siedzieć od wczoraj, a moje dupsko stanowi jedną, wielka, siną przestrzeń o wielkości wszechświata, postanowiłem wbrew trendom kontynuować samobiczowanie i rozwinąć temat kotów. Czemu kotów? Bo to najbardziej paskudna nacja zwierząt na świecie, a mimo to je kochamy. Dlaczego? Ano dlatego, że są wspaniałym dowodem na psychopatyczość natury, która w połączeniu z entropią, stanowi o prawach rządzących na ziemi, tej ziemi. Kilka lat temu wypociłem taki tekst na tematów muchołówki amerykańskiej, zbiegło się to z moim rozstaniem z pewną kobietą, będącą utrzymanką zamożnego amerykańskiego prawnika, a dziś analogie nasuwają mi się same, więc pozwolą Państwo, że wprzęgnę, co nieco z owych zamierzchłych czasów w teraźniejszość.

Jaka jest najbardziej efektywna metody zdobywania zasobów na ziemi tej ziemi? Może jest to praca organiczna? A może własny biznes? Może lew polujący na antylopę jest mistrzem w owym procederze? A może rekiny atakujące pół-dywizjonami 😉 opadającego z sił wieloryba? Nie drodzy państwo, żadne z owych zwierząt nie jest efektywne, bo każde w zdobycie zasobów musi włożyć pracę, czas, pomysł, ryzyko. Kto zatem jest najbardziej efektywny do diaska?

Otóż jest nim przepiękny kwiat, zwany muchołówką amerykańską. Nie robi nic, po prostu leży i pachnie, bo natura postanowiła, że właśnie dymanie jednych przez drugich jest najefektywniejszym sposobem życia na ziemi, tej ziemi. Piękny kolor kwiatów, zapach, gładkość „skóry” gwarantują, że chętnych na taplanie się w jego aurze nie braknie nigdy. Raz po raz jakiś frajer chce spróbować tego nektaru i oczywiście kończy strawiony przez naszą śliczną bohaterkę. Muszki, pajączki, robaczki urodziły się tylko o to, żeby przedłużyć gatunek i dać się pożreć. 😀

 

 

 

 

 

 

 

 

No dobra, ale co z tymi kotami? Otóż to najbardziej psychopatyczni mordercy na ziemi, tej ziemi, jakich zna ludzkość a mimo to je…kochamy. Wystarczy zestawić dwa obrazki, świnię prowadzoną na rzeź i kota, który w finale w wersji przetworzonej ją zjada. Kotek jest miły i kochany a świnia. No trudno, może zamknijmy oczy i niech ona do cholery już tak nie kwiczy! Kot ma gdzieś właściciela, chadza własnymi ścieżkami, morduje dla zabawy, męczy inne zwierzęta, pół życia przesypia, ale przecież jest taki słodki. A jeszcze jak zacznie mruczeć, no to już zupełny odlot, albo siądzie na kolanach i łaskawie da się pogłaskać.

Obserwowałem kilka dni temu swój egzemplarz, który najpierw upolował mysz, zabijając ją na raty przez prawie pół godziny, później rozczłonkował i bawił się w najlepsze podrzucając resztki radośnie. Wieczorem ptak i podobna historia, nie zjadł ani kawałka z upolowanych zwierząt, po prostu przyjemność sprawiła mu psychopatyczna możliwość zadania śmierci innym gatunkom, tylko dlatego,że mógł. Skojarzenie z pewnym innym stworzeniem żyjącym obok wydaje mi się aż nad wyraz jaskrawe. Oczywiście z punktu widzenia kota to on jest normalny, bo przecież nie ja, który za możliwość pogłaskania futerka daję mu miskę, poczucie bezpieczeństwa, opiekę itp. Mało tego! Ja nawet rozumiem, czemu on mnie ma za frajera! Przecież tylko frajer może robić coś dla innego stworzenia nie dostając nic, poza przyjemnością w zamian. Zaraz,ja napisałem przyjemnością? No tak, toż to w najczystszej postaci barter!

I taka jest właśnie natura ziemi, tej ziemi. Kończąc ten krótki wywód, polecam bardzo dobry, stary utwór zespołu Klincz, przepraszając jednocześnie za kiepski, przaśny teledysk, który ktoś zmontował. Poczucie smaku to coś, co w kocim świecie jest bez znaczenia.

Szalom.

PS: Podmieniłem jednak opisywany klip, bo łapałem cegłę słuchając tamtych słów. W życiu można znieść wszystko, ale nie fakt, że jest się tępą ofiarą systemu. 😀